Sport.pl

Cracovia. Co z tymi skarpetkami Karaczankowa? "Wszystko jest czarno na białym"

Getry były czarne, a skarpetki białe. Sędzia na taki strój nie chciał się zgodzić, więc Jagiellonia Białystok strzeliła gola. Brzmi komicznie, ale nikomu w Cracovii nie jest do śmiechu.
- Tak, to są piłkarskie jaja - przyznał poirytowany Jacek Zieliński, trener Cracovii.

Jego drużyna odpadła z Pucharu Polski przez gola, który nie miał prawa paść. Piłkarze Cracovii przed rozpoczęciem drugiej połowy nie zdążyli ustawić się na odpowiednich pozycjach, bo czekali, aż Anton Karaczanakow wbiegnie na boisko. Kiedy sędzia Tomasz Wajda gwizdnął, stali jak wryci. A jeszcze bardziej zdziwieni byli, kiedy chwilę później Karol Świderski strzelił gola.

- Nie wiedzieliśmy, o co chodzi. Dopiero po meczu się wyjaśniło - przyznaje Erik Jendriszek, napastnik Cracovii.

Karaczanakow miał zastąpić Mateusza Wdowiaka, ale... Bułgar nie był przygotowany. Nie zgadzały się kolory w jego stroju. Więc pobiegł się przebrać. - Zawodnik obciął sobie czarne getry [piłkarze czasami robią tak ze względów praktycznych - przyp. red.] i włożył białe skarpetki. Niestety, wystawały, więc sędzia miał prawo nie wpuścić go na boisko i rozpocząć drugą połowę - przyznaje Tomasz Siemieniec, kierownik Cracovii.

Uszczypliwości trenera

Od gwizdka sędziego do momentu, gdy piłka wpadła do bramki, upłynęło 12 sekund. Na niuanse związane ze strojem piłkarze byli uczulani przed sezonem na szkoleniach PZPN z sędziami. To, że na boisku było 10, a nie 11 piłkarzy, też nie miało znaczenia.

- Sędzia liczy zawodników tylko po to, by sprawdzić, czy jest nie mniej niż siedmiu i nie więcej niż 11. We wtorek nie tylko mógł puścić grę, ale nie miał wyjścia. Także ze względu na to, że mecz był transmitowany w telewizji i nie można było zwlekać. Poinformował nawet Mateusza Cetnarskiego: "Musimy zaczynać". Nie ma o czym dyskutować - ucina Zbigniew Przesmycki, szef Kolegium Sędziów przy Polskim Związku Piłki Nożnej.

W Cracovii też przyznają, że arbiter się nie pomylił. Jendriszek mówi wprost, że on i jego koledzy sami są sobie winni ("Zawaliliśmy"). Trener Zieliński przyznał, że zachowanie Karaczanakowa "było mało profesjonalne", a gola nazwał "kuriozalnym". Ale nie powstrzymał się przed uszczypliwością w stronę sędziów. - Są wyczuleni na kolor skarpetek, a nie na to, że piłkarze łamią nogi - prychnął.

To nawiązanie do sytuacji z końcówki lipca. W meczu Górnik Łęczna - Cracovia pomocnik Łukasz Tymiński brutalnie sfaulował Damiana Dąbrowskiego, ale od sędziego Jarosława Przybyła nie dostał nawet żółtej kartki.

Przesmycki odpowiada trenerowi Cracovii: - Porównywanie tych sytuacji to bzdura. Tak, faul Tymińskiego był więcej niż na czerwoną kartkę, więc zgłosiłem sprawę do Komisji Dyscyplinarnej. Sędzia nie zauważył tej sytuacji, bo zasłonił mu rozbryzg wody. Ale to był zwykły ludzki błąd.

Za dużo tego

Piłkarze Cracovii przegrali 0:1, choć w drugiej połowie po utracie gola rzucili się do ataku. Ledwie sezon się zaczął, a oni odpadli z dwóch rozgrywek - eliminacji Ligi Europy i Pucharu Polski.

Jendriszek: - Nie można powiedzieć, że Jagiellonia zagrała wyjątkowo dobrze. To był mecz na 0:0. Było widać, że nikt nie chce stracić głupio bramki, ale jak zwykle to my ją straciliśmy.

Zieliński: - Ta edycja Pucharu Polski to dla nas już historia, mimo że nadzieje były większe. Przegraliśmy, a nie powinniśmy. Możemy mieć pretensje tylko do siebie. Została liga i na niej się skupiamy.

Cracovia - Jagiellonia Białystok 0:1 (0:0)

Bramka: Świderski (46.).

Cracovia: Stępniowski - Deleu Ż, Litauszki Ż, Wołąkiewicz, Diego - Covilo Ż, Dimun (79. Steblecki) - Wdowiak (46. Karaczanakow), Cetnarski (59. Cetnarski), Jendriszek - Budziński Ż.

Jagiellonia: Węglarz - Sołowiej, Guti (43. Wasiluk), Szymonowicz, Straus - Góralski Ż, Szymański - Chomczenowski Ż (83. Czernych), Świderski (69. Romanczuk), Mackiewicz - Górski.