Pierwsze starty w Rio de Janeiro

Pływak Filip Zaborowski, jeździec Paweł Spisak i tenisista deblowy Marcin Matkowski to trójka naszych sportowców, którzy już w sobotę wystartują na igrzyskach w Rio de Janeiro.
W sobotę o godz. 15 (podajemy czasy według czasu polskiego) rozpocznie się pierwszy dzień zmagań w ramach WKKW (wszechstronny konkurs konia wierzchowego). Polskę i Zachodniopomorskie będzie reprezentował Paweł Spisak na koniu Banderasie. Pierwszy etap rywalizacji potrwa trzy dni (ujeżdżenie, próba terenowa, skoki przez przeszkody). Czwartego odbędzie się finał z udziałem najlepszych zawodników. Codziennie konkurs rozpoczyna się o godz. 15. W niedzielę Spisak wystąpi około godz. 18:46.

Walczy o "życiówkę"

Pierwszego dnia wystartuje także Filip Zaborowski. Pływak MKP Szczecin około godz. 18.50 weźmie udział w eliminacjach na dystansie 400 m stylem dowolnym. 22-latek w Rio chce pobić swój rekord życiowy i zbliżyć się do rekordu Polski seniorów na tym dystansie (3:45,71). To powinno pozwolić mu awansować do finału, który odbędzie się w nocy około godz. 3.03.

- Jeszcze trochę mi brakuje do pobicia rekordu, ale przecież nie ma rzeczy niemożliwych - mówi Zaborowski. - Nie nastawiam się na konkretne miejsce, bo przed startem trudno cokolwiek przewidzieć. Będę bardzo szczęśliwy, jeśli wynik pozwoli awansować do finału.

Szczecinian do startu przygotowywał się w brazylijskim Aracaju (1800 km na północ od Rio).

- Aktualnie jest tutaj okres zimowy. W Rio temperatura oscyluje między 12-20 stopni. W Aracaju było znacznie cieplej, ponieważ byliśmy bliżej równika. Dzięki temu można było trenować na otwartym basenie - mówi Zaborowski.

Na dystansie 400 m będzie rywalizować także inny Polak - Wojciech Wojdak z Oświęcimia.

Trudna przeprawa na początek

W sobotę około godz. 16 swoją walkę o medal rozpocznie też Marcin Matkowski. Szczecinianin wraz z Łukaszem Kubotem zmierzy się w pierwszej rundzie tenisowego turnieju deblowego z hinduską parą Rohan Bopanna/Leander Paes.

- Nie jest to dla nas łatwe zadanie, ale na pewno nie najtrudniejsze - ocenia Matkowski. - Były pary mocniejsze, z Francji, Hiszpanii, Kanady czy Chorwacji. Paes i Bopanna razem nigdy nic nie wygrali w Pucharze Davisa. Bopanna nie chciał grać w igrzyskach z Paesem, ale federacja mu kazała. Jeśli zagramy dobrze, powinniśmy zwyciężyć.

Zwycięzca zagra w poniedziałek w drugiej rundzie z lepszym z pary Lukas Rosol/Radek Stepanek (Czechy) - Roberto Agut Bautista/David Ferrer (Hiszpania). Faworytami są rozstawieni Hiszpanie.