Warta, Polonia, GKS... "Może być ciekawie, bo te kluby są silne także kibicowsko"

W 1 . rundzie Pucharu Polski Raków wyeliminował Chrobrego Głogów, a jednym z bohaterów sobotniego spotkania był Łukasz Góra, który trafił w siódmej serii rzutów karnych. - Nie udała się walka o awans, ale teraz fajnie rozpoczynamy sezon i możemy być optymistami - mówi 23-letni obrońca, wychowanek zmarłego w 2014 roku trenera Zbigniewa Dobosza.


Tadeusz Iwanicki: Obrońcy rzadko występują w pierwszoplanowych rolach. Tobie się to udało, w meczu z Chrobrym wykorzystałeś rzut karny, chwilę później rywal przestrzelił i Raków awansował do 1/16 Pucharu Polski...

- Stres był ogromny. Jestem wychowankiem Rakowa więc tętno skoczyło mi tym bardziej, było pewnie z 250 na sekundę. Ale dałem radę, wiedziałem, że muszę strzelić i strzeliłem. Nie ma co ukrywać, że mam z tego powodu dużo radości, bardzo fajnie się z tym czuję. Grając w Rakowie pięć lat czekałem na takie wydarzenie w mojej karierze, takie odbicie. Nie udała się walka o awans, ale teraz fajnie rozpoczynamy sezon i możemy być optymistami. Nie chcemy niczego obiecywać, ale mamy silną drużynę, którą na pewno stać na awans.

Kto w tej lidze może być groźny?

- Wiele zespołów. Uważam, że liga będzie bardzo wyrównana. Jest GKS Bełchatów, beniaminek z Elbląga, który ponoć się wzmocnił, dalej Warta Poznań, Polonia Warszawa... Może być ciekawie, bo te kluby są silne także kibicowsko.

Ty walczysz o miejsce w drużynie i jeżeli je wywalczysz, będziesz w składzie jednym z nielicznych wychowanków. W meczu z Chrobrym zagrałeś tylko ty i Piotr Malinowski...

- Zgadza się. Trener sprawdza różne koncepcje i wszystko zależy od jego decyzji. Ja od siebie mogę tylko powiedzieć, że zawsze dawałem i będę dawał sto procent. Chcę grać dla Rakowa możliwie najdłużej. A jestem w klubie od trampkarza, w sumie chyba już 13 lat.

Z przerwą na Gwarka Zabrze...

- Tak, byłem w Zabrzu trzy lata, ale wróciłem i jestem tutaj piąty sezon. W Rakowie od samego początku prowadził mnie Zbigniew Dobosz, to on mnie wtajemniczył w to piłkarskie życie i wiele mu zawdzięczam. Chociaż pracowałem jeszcze Robertem Olbińskim, Andrzejem Samodurowowem, trenerem Woszczykiem...Z tej mojej grupy w Rakowie jest jeszcze Łukasz Kmieć.