Sport.pl

Włókniarz poważnym kandydatem do ekstraligi. Nawet jeżeli nie wystąpi w finale

Nim spółka Włókniarz została wyrzucona z ekstraligi, żużlowcy z Częstochowy nieprzerwanie, od 2000 roku rywalizowali o medale mistrzostw Polski. W tym sezonie dla częstochowian znalazło się miejsce wśród I-ligowców, ale części kibiców marzy się już powrót do najwyższej klasy. Czy takie rozwiązanie jest realne, czy nowy Włókniarz byłby w stanie podołać takiemu wyzwaniu.
W ubiegłym sezonie Włókniarz nie brał udziału ligowych rozgrywkach, co było konsekwencją zadłużenia spółki akcyjnej, która została wykluczona z ekstraligi. Po roku przerwy częstochowianie wrócili na ligową mapę Polski, a żużlowe środowisko podzieliło się na dwa obozy. Część kibiców uważa, że warto i trzeba poczekać rok-dwa, aby klub solidnie stanął na nogach i po tym czasie myśleć o powrocie do wymagającej ekstraligi. Inni twierdzą, że należy wykorzystać najbliższą nadarzającą się okazję na awans. Co o tym myśli prezes klubu?

- Bierzemy udział w rywalizacji sportowej i musimy stawiać przed sobą najwyższe cele - mówi Michał Świącik. - Odpuszczanie walki o finał byłoby zachowaniem niesportowym. Pamiętajmy jednak, że w zeszłym sezonie klub odbudowywał się praktycznie od zera. Początek obecnego był dla nas nieudany, ale teraz się to zmieniło i zespół jedzie naprawdę dobrze. Jeżeli otworzy się furtka pozwalająca na start wśród najlepszych, wtedy siądziemy ze sponsorami, kibicami, przedstawicielami miasta i będziemy myśleć.

We Włókniarzu zdają sobie sprawę, że w najbliższych latach poziom I ligi może się podnieść, a wtedy o awans będzie zdecydowanie trudniej. Jeżeli potwierdzą się doniesienia z ośrodków, które zawiesiły działalność, w przyszłym sezonie będziemy mieli w Polsce trzy klasy rozgrywkowe, a to oznacza, że na zapleczu ekstraligi nie będzie na przykład klubów z Opola, czy Rawicza.

- W najbliższych latach w Łodzi czy w Krakowie będą nowe stadiony i te miasta będą walczyły o awans. Z tego co wiem, nieźle będzie wyglądała również Stal Rzeszów, więc szanse na powrót do ekstraligi w przyszłym roku lub za dwa lata będą mniejsze niż teraz - tłumaczy Świącik. - Z tym, że walcząc o awans trzeba się poważnie zastanowić - co dalej...

Start w ekstralidze wymaga dopełnienia wielu formalności. O ile Włókniarz nie będzie miał problemu ze spełnieniem stadionowych wymogów licencyjnych, o tyle mogą pojawić się one przy formie funkcjonowania klubu. W Speedway Ekstralidze startować mogą spółki akcyjne. Czy w takim przypadku w spółkę przekształcone zostanie działające obecnie stowarzyszenie, czy wzorem lat ubiegłych w Częstochowie istnieć będą dwa kluby żużlowe?

- Na razie o tym nie myślimy - przyznaje prezes Włókniarza. - Zaczniemy się zastanawiać, kiedy pojawi się szansa powrotu do ekstraligi.

Może się okazać, że Włókniarz otrzyma propozycję startu w ekstralidze nawet wówczas, gdy nie wystąpi w finale Nice PLŻ! Wszystko przez to, że lider rozgrywek, Orzeł Łódź nie posiada odpowiedniego stadionu, a szanse Łotyszy z Dyneburga są praktycznie zerowe. Oznacza to, że jeśli wspólnicy Speedway Ekstraligi zaczną szukać chętnego i gotowego do startu zespołu, najlepszym kandydatem może okazać się właśnie Włókniarz.

Prezes Świącik o takiej ewentualności nie chce jednak rozmawiać. - Na razie jesteśmy w Nice Polskiej Lidze Żużlowej i doceniamy to, co mamy - kończy Świącik.

Czy Włókniarz już teraz powinien myśleć o ekstralidze?
Więcej o: