Łatka się odkleja, czyli niepokojące ruchy w akademii Lecha Poznań

Akademia Lecha Poznań przez ostatnie lata zapracowała na opinię najlepszej w Polsce. Teraz jednak odchodzą z niej trenerzy, zawodnicy, słychać narzekania na zarządzanie i organizację. Powodem są oszczędności oraz niedofinansowanie.
Lech Poznań od kilku lat szczyci się swą akademią piłkarską. Szkoli w jej strukturach około tysiąca dzieci, a kolejni wychowankowie trafiają do pierwszej drużyny. Nazwiska Karola Linettego czy Dawida Kownackiego pojawiają się na listach najbardziej utalentowanych piłkarzy w Europie. Lech wyrobił akademii markę, która przez ostatnie sezony pozwoliła mu na rywalizację o najzdolniejsze dzieci z całego kraju, a w rejonie uczyniła go prawdziwym hegemonem.

Rośnie jednak konkurencja. Coraz lepszą pozycję ma Zagłębie Lubin, które niedawno otworzyło nowoczesny ośrodek szkolenia tuż obok swojego stadionu. Duży krok do przodu w szkoleniu młodzieży zrobiły Pogoń Szczecin i Jagiellonia Białystok. Ogromny - jak na polską skalę - budżet przyciąga też talenty do Legii Warszawa.

Z kolei w Lechu zatrzęsły się fundamenty. Rok temu Kolejorz pożegnał ówczesnego dyrektora Marka Śledzia, który przez lata budował struktury akademii. Dotychczasowe kompetencje dyrektora rozdzielono między dwie osoby - Krzysztofa Chrobaka, który czuwał nad poziomem szkolenia, i Piotra Sadowskiego, który zajął się organizacją.

Najważniejsi odchodzą

W tym roku juniorzy starsi Lecha doszli do półfinału mistrzostw Polski, a ich koledzy zdobyli tytuł mistrza Polski juniorów młodszych. W przyszłym sezonie trenerów, którzy sięgali po te sukcesy, w klubie już jednak nie będzie. Wojciech Tomaszewski i Przemysław Małecki poinformowali władze Lecha, że odchodzą z klubu po kilkunastu latach pracy.

Łącznie w tym roku z akademii odeszło aż dziewięciu trenerów. Niektórzy z nich pożegnali się z klubem z uwagi na likwidację części zespołów w Poznaniu, ale kilku z nich złożyło wypowiedzenie z pracy. Do każdego z rozstań doszło za porozumieniem stron, ale większość trenerów uważa, że akademia Kolejorza nie funkcjonowała w ostatnich miesiącach tak, jak należy. Stąd ich dymisje.

- Nie godziliśmy się na pewne standardy, które przyjęto w akademii. Chcieliśmy być fair wobec siebie i wobec zawodników, którymi się zajmujemy - tłumaczą powody swojego odejścia nasi rozmówcy.

Brak pieniędzy na obiady i wyjazdy

Z rozmów z trenerami, zawodnikami akademii oraz rodzicami tych zawodników wynika, że powodem obniżenia się standardów jest niedofinansowanie. Nasi rozmówcy dostarczają na to przykładów.

Zdarza się, że chłopcy z akademii Lecha jadą na kilkunastogodzinny wyjazd, a mają zapewniony tylko jeden posiłek na cały dzień. Trenerzy wykładają z własnej kieszeni pieniądze, by zorganizować zawodnikom jedzenie. Piotr Sadowski, dyrektor zarządzający akademii: - Nie obciążamy rodziców żadnymi składkami, natomiast kosztem rodzica jest zapewnienie chłopcom posiłków. Poza tym wielokrotnie trenerzy w przypadku dalszych wyjazdów dostawali pieniądze na jedzenie dla chłopców. Jako akademia zapewniamy zawodnikom trenerów, boiska czy opiekę fizjoterapeutów. To dla nas najistotniejsze - mówi.

Rodzice uważają jednak, że brak posiłków dla chłopców na dalekich wyjazdach to skrajny brak profesjonalizmu. Szczególnie że dzieci w ich trakcie reprezentują barwy Lecha i to klub jest zobowiązany, by zapewnić młodym zawodnikom coś ciepłego do jedzenia. Trenerzy z poznańskich struktur akademii też nie godzili się na takie warunki i m.in. z tego powodu złożyli rezygnacje. - Jeden z trenerów zaprosił chłopców i wytłumaczył im swoją decyzję. Nie chciał pudrować braków w klubie - słyszymy od rodzica, którego dziecko gra w Lechu.

- Mam wrażenie, że cięć finansowych dokonuje się nie tam, gdzie trzeba. Na przykład niektórzy trenerzy i specjaliści przygotowania fizycznego dostali nieformalny zakaz wyjeżdżania na mecze i turnieje z zespołami, by ograniczyć wydatki związane z transportem i ewentualnym hotelem - mówi nam osoba z klubu. Dyrektor Sadowski zaprzecza i twierdzi, że żadnego takiego zakazu nie było, choć mogło się zdarzyć, że dla kogoś zabrakło miejsca w autobusie.

Umowy nie dają stabilizacji

W rozmowach z trenerami, zawodnikami i rodzicami niejednokrotnie pada teza, że akademia działa dziś jak korporacja i to w dodatku źle zarządzana. Komunikacja została sprowadzona do suchych maili, a wyznacznikiem działań jest pytanie "czy to się opłaca?". Sadowski twierdzi, że te zarzuty są bezpodstawne: - Chciałbym zapytać ich, na jakiej podstawie wyciągają takie wnioski i z kim porównują realia funkcjonowania akademii? Od roku Akademia Lecha Poznań funkcjonuje w innej formule - jest dyrektor zarządzający, a teraz pojawił się szef szkolenia. To skuteczniejszy model.

- Proponuje się nam krótsze umowy - mówi anonimowo jeden z trenerów pracujący w Poznaniu. Dowiadujemy się, że wielu szkoleniowców pracuje na rocznych kontraktach, które co sezon zostają przedłużane. - Trudno w takiej sytuacji zaplanować sobie życie - kontynuuje trener.

- Z końcem czerwca wygasła moja umowa z Lechem. Nowej mi wciąż nie zaproponowano, a mamy przecież lipiec. Nikt ze mną nie rozmawiał. A zaraz rusza sezon i mam być gotowy do pracy - komentuje inny.

- To zależy od tego, jak długo trenerzy u nas pracują. Nigdy nie będzie tak, że trener, przychodząc do Lecha, dostanie umowę długoterminową. Najpierw na ogół pracuje się na zasadzie wolontariatu, później proponujemy dwie krótsze umowy i następnie jest umowa długoletnia - tłumaczy Sadowski.

Dla klubu szczególnie bolesne mogą okazać się odejścia Wojciecha Tomaszewskiego i Przemysława Małeckiego. Pierwszy prowadził juniorów starszych, drugi juniorów młodszych. W Lechu pracowali od lat. W zeszłym sezonie Tomaszewski wraz z drużyną dotarł do finału mistrzostw Polski (w tym do półfinału), Małecki po raz drugi z rzędu zdobył mistrzostwo kraju. Dla obu trenerów decyzje na pewno nie były łatwe, bo przez wiele lat rozwijali tu swoje umiejętności szkoleniowe, a swoją wdzięczność podkreślili na pożegnalnym spotkaniu z władzami klubu.

Certyfikacja - cywilizacja czy degrengolada?

We Wronkach, gdzie mieszkają i trenują najważniejsze drużyny akademii, pojawił się też problem związany z certyfikacją agencji menedżerskich. Lech zdecydował się na ten ruch po tym, jak Krystian Bielik zachęcany przez menedżera odszedł z klubu i przeszedł do Legii Warszawa, a ta sprzedała go za kilka milionów złotych do Arsenalu. Teraz wymaga więc certyfikacji.

Mogą się nimi pochwalić tylko dwie agencje - Fabryka Futbolu i ProSport Manager. W akademii sugeruje się młodym chłopakom, że jeśli już mają wybierać sobie menedżerów, to właśnie tych współpracujących z FF i PSM. - Działamy w tym formacie dopiero od roku, więc trudno wyciągać daleko idące wnioski. Nie mamy jednak żadnych niepokojących sygnałów od zawodników - mówi Sadowski.

Zawodnicy skarżą się jednak, że w akademii bardzo niemile widziana jest współpraca z menedżerami innych agencji. W środowisku mówi się o chłopaku, który nie chciał związać się z agencją polecaną przez Lecha i w konsekwencji miał oglądać poczynania swoich kolegów z ławki rezerwowych lub trybun. - Zawodnik, o którym mówimy, przez dłuższy czas leczył kontuzje, potem rehabilitował się. Przerwa w grze nie była spowodowana tym, że nie chciał podpisać umowy z certyfikowaną agencją - uważa Sadowski.

Lech traci swoją pozycję, ale...

Doniesienia o tym, że akademia Lecha straciła na jakości, szybko rozchodzą się po środowisku. W tegorocznym naborze Lech odczuł już to, że często nie jest pierwszym wyborem dla wielu chłopców i ich rodziców. Niektórzy zawodnicy, którymi Kolejorz był zainteresowany, wybrali akademię Zagłębia Lubin, Pogoni Szczecin i Legii Warszawa.

Mało tego - kilku chłopców wybrało m.in. akademię Miedzi Legnica, gdzie dyrektorem został wspomniany już Marek Śledź. I to nie byle jacy zawodnicy, bo wśród nich znaleźli się choćby triumfatorzy ostatniej edycji ogólnopolskiego turnieju Coca-Cola Cup.

Sytuację może zmienić przyjście do akademii Rafała Ulatowskiego. Będzie on tutaj "trenerem trenerów", przejmie też rolę koordynatora szkolenia po Krzysztofie Chrobaku. Trenerzy kończący pracę w Lechu mówią nam, że przyjście Ulatowskiego nie było powodem ich odejścia, a decyzje podjęli, zanim klub ogłosił, że ten obejmie stanowisko.

Zdjęcie Nike Piłka nożna Duro Reflect Zdjęcie Nike Polska piłka CPOL22 Zdjęcie NIKE Piłka do koszykówki Baller
Nike Piłka nożna Duro Refle... Nike Polska piłka CPOL22 NIKE Piłka do koszykówki Ba...
Sprawdź ceny » Sprawdź ceny » Sprawdź ceny »
źródło: Okazje.info