Sport.pl

Wilde-Donald Guerrier odchodzi z Wisły Kraków

Przygoda Wilde-Donalda Guerriera z Wisłą Kraków dobiega końca. Haitańczyk nowy klub znalazł w Turcji.
Wczoraj krakowianie poinformowali, że skrzydłowy dostał zgodę na wyjazd nad Bosfor. Nie wiadomo, o jaki konkretnie klub chodzi, ale obie strony są blisko porozumienia. Dla Wisły to dobra wiadomość, bo Guerrierowi od dłuższego czasu nie było po drodze z trenerem Dariuszem Wdowczykiem.

U jego poprzedników Haitańczyk był podstawowym graczem. Franciszek Smuda narzekał, że przez niego i Emmanuela Sarkiego wyląduje w szpitalu psychiatrycznym w Kobierzynie, ale stawiał na Haitańczyka. U Kazimierza Moskala Guerrier wyrósł nawet na czołową postać drużyny.

Kiedy Wisłę przejął Wdowczyk, skrzydłowy dochodził do siebie po upadku w meczu z Górnikiem Łęczna. Przez kilka dni przebywał w szpitalu, lekarze podejrzewali u niego problemy z sercem. W marcu, tuż po powrocie do treningów... poleciał za ocean na zgrupowanie reprezentacji.

- Powiedziałem mu, że absolutnie tego nie widzę. Wolałbym, żeby z nami został i przygotowywał się do kolejnych meczów, ale z tego co wiem leci do Haiti. Przytrafi się jakiś uraz i będzie miał problem - denerwował się Wdowczyk.

Guerrier wrócił cały i zdrowy, ale u nowego trenera zagrał tylko cztery razy. A tuż po zakończeniu sezonu znów poleciał na obóz kadry. Haiti odpadło z Copa America Centenario już 13 czerwca, czyli w dniu, w którym Wisła rozpoczęła przygotowania do nowego sezonu. Skrzydłowy powrót do zajęć zapowiedział jednak na 7 lipca. Problem w tym, że nie konsultował tego z klubem.

- To, co robi, jest dla mnie absolutnie nie do przyjęcia. Wątpię, by po powrocie trenował z pierwszym zespołem - mówił Wdowczyk. Jak powiedział, tak zrobił: Haitańczyk przygotowywał się pod okiem szkoleniowca od przygotowania fizycznego.

Na konferencji przed inaugurującym ligę spotkaniem z Pogonią Szczecin Wdowczyk cały czas się uśmiechał i żartował. Kamienną twarz zachował tylko pytany o szanse Guerriera na miejsce w meczowej osiemnastce.

- Nie jest brany pod uwagę. Trenuje indywidualnie - skwitował.

Transfer był więc idealnym rozwiązaniem i dla trenera, i dla piłkarza. Licznik Guerriera w ekstraklasie zatrzymał się na 75 meczach, w których strzelił 20 goli.

Więcej o: