Tu narodzą się gwiazdy. Największa impreza sportowa w kraju

Raiarii Thompson z Papeete we Francuskiej Polinezji na środku Pacyfiku miał do Bydgoszczy prawie 16 tysięcy kilometrów - najdalej ze wszystkich spośród ponad 1500 młodych lekkoatletów ze 160 krajów, którzy we wtorek wystartują w mistrzostwach świata. Na stadionie Zawiszy rozpoczyna się największa impreza sportowa w kraju.
Raiarii w piątek dotarł do Bydgoszczy po dwóch dniach podróży. Jest jedynym sportowcem z Francuskiej Polinezji, który wystartuje na mistrzostwach świata do lat 20. Nie czeka długo na swój występ. Zaczyna już we wtorek od samego rana, bo eliminacje pchnięcia kulą to pierwsza konkurencja sześciodniowych zawodów. Raiarii nie liczy na wiele. Jego wynik jest gorszy od rezultatu Polaka, Konrada Bukowieckiego, naszego faworyta do złota, o ponad 4 metry. Lekkoatleta z wysp na Pacyfiku odda trzy próby i pewnie zakończy na tym swoje występy.

Francuska Polinezja to jedno ze 160 państw, które zgłosiły swoje lekkoatletyczne reprezentacje do mistrzostw świata. Tylko podczas juniorskiego czempionatu w Barcelonie w 2012 roku pojawiło się więcej uczestników -1566. W Bydgoszczy wystartuje 687 zawodniczek i 832 zawodników - w sumie 1519 osób.

Wśród 160 państw, których przedstawiciele przyjechali do naszego miasta są "sąsiedzi" Raiariiego Thompsona - ekipy z Wysp Cooka, Samoa i Fidżi. Najmniej znanym państwem jest Turks i Caicos - mały archipelag na Karaibach należący do Wielkiej Brytanii, zamieszkały przez 33 tys. ludzi.

- I właśnie również na tym polega niezwykłość tych mistrzostw świata. Startują w nich młodzi lekkoatleci z egzotycznych państw, którzy nie mają szans wiele zdziałać. Choć i z takich krajów pochodzą wielcy mistrzowie. A z drugiej strony to impreza, rodząca wielkie gwiazdy królowej sportu. Przykłady mamy z poprzedniej naszej imprezy tej samej rangi, którą zorganizowaliśmy w Bydgoszczy osiem lat temu - mówi dyrektor generalny mistrzostw świata juniorów, Krzysztof Wolsztyński.

- Można podać wiele przykładów takich lekkoatletów. Niemal od razu po triumfie w juniorskiej imprezie, wygrywali igrzyska olimpijskie czy mistrzostwa świata seniorów - bydgoski tyczkarz Paweł Wojciechowski przypomina m.in. Kiraniego Jamesa z malutkiej Grenady. Na bydgoskich MŚ juniorów w 2008 roku był drugi w biegu na 400 metrów. Trzy lata później został mistrzem świata seniorów, a w 2012 roku - zdobył złoto na igrzyskach olimpijskich w Londynie.

W podobny sposób rozwinął się talent Wojciechowskiego - mistrza świata i drugiego tyczkarza Europy. Na obecnej imprezie w Bydgoszczy pełni on rolę specjalnego ambasadora IAAF (Międzynadowej Federacji Lekkoatletycznej) - podobnie jak inne gwiazdy królowej sportu: Ato Boldon, Allen Johnson, Colin Jackson oraz Anna Rogowska.

Przypomnijmy, że Bydgoszcz wybawiła IAAF z wielkich kłopotów. W ub. roku po zawieszeniu Rosji za aferę dopingową prawo organizacji juniorskich MŚ w 2016 roku stracił Kazań. Światowa federacja musiała szybko poszukać zastępcy. Zgłosiło się nasze miasto, a IAAF pamiętając wzorową organizację zawodów w 2008 roku, powierzył je Bydgoszczy. Przygotowania musiały się odbyć w rekordowo szybkim tempie - zamiast dwóch lat, trwały tylko sześć miesięcy.

- Jesteśmy za to wdzięczni Bydgoszczy. Wiedzieliśmy, że można na was liczyć - chwalił prezes IAAF, legenda lekkiej atletyki, Sebastian Coe.

Na organizację miasto wyłożyło milion złotych - to i tak dużo mniej niż przed ośmioma laty. Dodatkowo na stadionie przy ul. Gdańskiej przeprowadzono kilka inwestycji m.in. położono nowy tartan na bocznym boisku i zamontowano nowoczesny telebim. Wszystko przyda się już za rok, gdy latem na Zawiszy najpierw odbędą się mecze piłkarskiego Euro, a potem młodzieżowe mistrzostwa Europy w lekkiej atletyce.