Cracovia - Piast 5:1. Miroslav Covilo o drugim golu: Nie miałem co zrobić z piłką, więc strzeliłem

- Ostatnio dwie bramki w jednym meczu zdobyłem dwa lata temu - wspomina po wygranej 5:1 z Piastem Gliwice Miroslav Covilo, pomocnik Cracovii.
Po falstarcie w Lidze Europy krakowianie w lidze zaprezentowali się jak zupełnie inna drużyna. - Po meczach w pucharach musieliśmy odpalić. Skupiliśmy się na dobrym początku ekstraklasy. Zagraliśmy dobrze, gdybyśmy byli skuteczniejsi, wynik mógłby być jeszcze wyższy. Piast zagrał tak samo, jak w poprzednim sezonie, trójką piłkarzy z tyłu. Widać, że mają problemy. Próbowali znów grać do boku do Patrika Mraza i liczyć na wrzutki, ale wiedzieliśmy, czego się po nich spodziewać. Byliśmy dużo lepsi - uważa Serb.

Covilo miał duży udział w zwycięstwie - strzelił dwa gole. Drugiego nietypowo, bo uderzeniem nogą zza pola karnego. - Nikt mnie nie atakował. Widziałem, że Erik Jendriszek biegnie do przodu. Chciałem mu podać, ale był na spalonym. Nie miałem co zrobić z piłką, więc strzeliłem. Kiedy byłem młody, zdobywałem więcej bramek nogami. Jest ich mniej, odkąd gram jako defensywny pomocnik - zaznacza.

Ostatni raz dwa gole w jednym meczu zdobył dwa lata temu. - Wtedy jeszcze grałem w Słowenii. Graliśmy przeciwko zespołowi Krka. Wygraliśmy 4:1. Wtedy też pierwszego gola strzeliłem głową, drugiego nogą - mówi.

Covilo został też liderem strzelców ekstraklasy. - Jaki mecz jeszcze został w tej kolejce? Termalica - Arka? To nie będzie dużo bramek i pozostanę nim do następnego tygodnia - żartuje.

Z Piastem Cracovia zagrała dużo lepiej niż ze Skendiją, z którą w dwumeczu przegrała 1:4. Skąd taka przemiana?

- Gdybyśmy zagrali ze Skendiją w trakcie sezonu, kiedy jesteśmy w dobrej dyspozycji, wszystko wyglądałoby inaczej. Przegraliśmy dwa mecze, ale i tak jesteśmy dużo lepszym zespołem. Udało się im tak, jak Islandii na Euro 2016, kiedy pokonała Anglię. Gdyby te drużyny grały ze sobą jeszcze pięć razy, wynik byłby inny. Nie ma jednak co płakać. Musimy próbować grać tak jak w poprzednim sezonie. Najpierw walczyć o pierwszą ósemkę, później próbować znów grać o puchary - przyznaje.