Andrzej Rybarski: Strasznie to boli, ale trudno. Gramy dalej

Od porażki zaczęli sezon ekstraklasowi piłkarze Górnika Łęczna. Przegrali w Chorzowie z Ruchem 1:2. Gospodarze gola na wagę zwycięstwa strzelili już w doliczonym czasie gry.
Trzeba jednak przyznać, że łęcznianie wracają ze Śląska z podniesionym czołem. Byli bardzo bliscy wywiezienia z Chorzowa remisu, a przy odrobinie szczęścia mogli nawet wygrać. Niestety tym razem się nie udało. Teraz Górnika czeka potyczka z gdańską Lechią. Dla zielono-czarnych będzie to mecz szczególnego znaczenia, bo zadebiutują w roli gospodarza na Arenie Lublin i zechcą wywrzeć na sympatykach futbolu jak najlepsze wrażenie. A oto co powiedzieli po chorzowskim spotkaniu trenerzy obu zespołów.

Andrzej Rybarski, Górnik

- Gratulacje dla Ruchu Chorzów za zwycięstwo, bo wygrać w ostatniej minucie to jest sztuka. Pierwsza połowa była bardzo przeciętna w naszym wykonaniu. Powiedziałem chłopakom w przerwie, że jeśli chcemy coś zdziałać w lidze, to musimy grać jednak trochę inaczej. Lepiej to wyglądało w drugiej połowie. Mieliśmy pięć, sześć sytuacji do zdobycia bramki. Ciekawe, że nie zdobyliśmy jej po tych okazjach, a strzeliliśmy w sytuacji mniej korzystnej. Straciliśmy decydującego gola w 92. minucie, strasznie to boli, ale trudno. Gramy dalej i już powoli myślimy następnym meczu, bo w poniedziałek [25 lipca - przyp. red.] gramy u siebie z Lechią Gdańsk.

Waldemar Fornalik, Ruch Pierwsza połowa była niezła, a nawet dobra w naszym wykonaniu. Po przerwie zdobyliśmy bramkę po pięknej akcji. Potem druga połowa już wyglądała trochę gorzej. Łęczna ruszyła do ataku, zepchnęła nas do defensywy i miała swoje sytuacje - jej piłkarze trafili w słupek i poprzeczkę. Ale bramkę straciliśmy w dość niespodziewanych okolicznościach, bo wcześniej rywale stworzyli lepsze sytuacje. Zdecydowało nieporozumienie stoperów z bramkarzem... Najważniejsze, że zespół bardzo dobrze zareagował i od razu przeniósł piłkę na połowę przeciwnika. Składna akcja, później świetny strzał Łukasza Surmy, a następnie, co tu dużo mówić... Po rzucie rożnym świetna bramka Mariusza Stępińskiego. Mariusz pokazał, że bardzo dobrą decyzją było zabrać go do składu pomimo tego, że miał przerwę urlopową.  <p class="txt_upl"><b><a href="http://gazeta.hit.gemius.pl/hitredir/id=bJtKT5y9x6lk6LkQCFCfT8SZj_5K8ttUr6bFnxRAczb.r7/fastid=nourfphdrojzdeczgmwjzexinjmm/stparam=ylkkqomrdw/url=https://www.facebook.com/LublinSport">DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU</a></b></p>