Liga Światowa. Pusta Tauron Arena - kibice wyjechali na wakacje, a może za drogie bilety

W Tauron Arenie rozpoczął się turniej finałowy Ligi Światowej. Według oficjalnych danych FIVB mecz Polska - Francja obejrzało niespełna 5 tysięcy widzów (na 15 tys. miejsc).
Turniej otworzył mecz Brazylijczyków z Włochami. Od początku można było odnieść wrażenie, że to niszowa impreza. Przed Tauron Areną co prawda muzycy bili w bębny, a wokół hali krążyli nieliczni kibice w szalikach, ale trybuny świeciły pustkami. FIVB podała, że na pierwszym meczu na trybunach było 2490 widzów. Wydawało się, że fani dopiszą na meczu Polaków, który zaplanowano na bardziej dogodną godzinę jak na dzień powszedni - 20.30.

- Lubimy tu grać - powiedział nam Ricardo Lucarelli, przyjmujący reprezentacji Brazylii, po pokonaniu Włochów 3:0. - Kibice czują tu siatkówkę, a organizacja turniejów zawsze jest na najwyższym poziomie. Do tego Kraków to piękne miasto.

Potem rzeczywiście zrobiło się tłoczniej, ale hala nie wypełniła się nawet w połowie, choć zwykle na meczach siatkarzy pękała w szwach. FIVB podała, że na żywo mecz obejrzało 4240 kibiców. Choć tak słabej frekwencji na siatkówce w Tauron Arenie jeszcze nie było, to kibice i tak zadbali o atmosferę. - Nie jesteśmy w komplecie i nikt tego nie ukryje. Dlatego mam pytanie: "Mazurka Dąbrowskiego" śpiewamy a cappella? - tymi słowami spiker zwrócił się do fanów. Odpowiedź była oczywista, więc śpiewanie hymnu jak zwykle mogło zrobić wrażenie.

Zdaje się, że kibice wyjechali na wakacje lub odstraszyły ich ceny. Najtańsze bilety na dzień meczowy kosztują 50 zł (tylko na trzy sektory), ale za centralne sektory C położone pod dachem hali trzeba już wydać nawet 250 zł. Wejściówki premium to wydatek 350 zł.

Benjamin Toniutti, kapitan Francuzów, po meczu z Polakami powiedział: - Spodziewaliśmy się pełnej hali, więc trochę dziwnie było grać przy takiej atmosferze.