Co Polskiemu Cukrowi da angaż Bartosza Diduszki?

Nie ma trenera, ale za to już całkiem spore - i ciekawe - grono polskich zawodników. Polski Cukier Toruń już teraz ma solidne zestawienie krajowych zawodników, a transfer Bartosza Diduszki pokazuje, w jaką stronę chce iść w nowym sezonie.
Diduszko nie jest wirtuozem koszykówki. Nie należy do postaci pierwszoplanowych, nie rzuca w meczach po 20 punktów, nie zadziwia efektownością swoich akcji. A jednak w minionym sezonie był kluczową postacią Anwilu Włocławek, zawodnikiem hołubionym w kujawskim mieście tak, jak największe gwiazdy drużyny. Gdy okazało się, że woli zostawić Anwil, by przenieść się do Torunia, we Włocławku zawrzało - z irytacji - ale i słychać było sporo głosów rozżalenia. To Diduszko łatał dziury defensywne dobrze broniącego Anwilu - pod tym względem był niezastąpiony.

Teraz ma przyjąć taką rolę w Toruniu. Niespełna 2-metrowy skrzydłowy to klasyczny pracuś. Gracz, który może zdobyć dwa lub cztery punkty w meczu, ale będzie miał gigantyczny wręcz wpływ na wynik zespołu. Diduszko świetnie broni, angażuje się w walkę pod tablicami, może grać przeciwko zawodnikom wysokim jak i niskim. Świetnie radzi sobie podczas tzw. przekazań, bardzo korzystnie wpływa na całokształt obrony drużyny. Gracza o podobnej charakterystyce bardzo brakowało w ub. sezonie w Polskim Cukrze.

I dlatego torunianie odebrali Anwilowi Diduszkę. Ten miał we Włocławku bardzo istotną rolę, ale Polski Cukier przebił warunki finansowe, jakie oferowali włocławianie. Pojawiały się nawet spekulacje, że Diduszko, za trzyletni kontrakt w Toruniu, miałby otrzymać nawet ok. miliona zł. Sam koszykarz na twitterze komentował to bardzo ironicznie.

Niezależnie od finansów, to dobry transfer torunian. Polski Cukier nie potrzebuje w polskim składzie gwiazd - raczej zaangażowanych defensorów, zawodników grających dla zespołu, a nie własnych statystyk.

Torunianie mają więc solidny polski fundament. Będzie w kadrze rozgrywający Tomasz Śnieg, rzucający Łukasz Wiśniewski, skrzydłowy Diduszko i podkoszowy Krzysztof Sulima. Nadal nie jest rozstrzygnięta kwestia kontraktu Michała Michalaka, który już wcześniej miał umowę 1+1 - może rozstać się z Polskim Cukrem, jeśli znajdzie tego lata lepszą ofertę. Klub również może go pożegnać, gdyby nie był zainteresowany dalszą współpracą.

Co ciekawe, torunianie budują skład formalnie nie mając nadal szkoleniowca. Do Torunia przymierzany jest dotychczasowy trener Energi Czarnych Słupsk, Donaldas Kairys. Umowy jednak dotychczas nie podpisano.