Pogoń ma kandydata na gwiazdę drużyny

Spas Delev to najgłośniejszy letni transfer Pogoni. Bułgar z miejsca stał się najdroższym piłkarzem w kadrze szczecińskiego klubu.
W zeszłym sezonie Pogoń niemal do samego końca walczyła o miejsce na podium ekstraklasy i awans do europejskich pucharów. W decydujących momentach zabrakło jednak jakości w ofensywie i portowcy rozgrywki zakończyli dopiero na szóstym miejscu. To najlepszy wynik od 15 lat, ale przyjęto go z dużym rozczarowaniem i z posadą trenera musiał pożegnać się Czesław Michniewicz.

Skuteczny w Bułgarii

26-letni skrzydłowy Delev ma być piłkarzem, który sprawi, że Pogoń nie będzie miała już problemów ze strzelaniem bramek. Dobrze czuje się również jako rozgrywający lub napastnik. W zeszłym sezonie reprezentował barwy bułgarskiego Beroe Stara Zagora. Strzelił osiem bramek (cztery w lidze, cztery w europejskich pucharach) oraz zaliczył dziewięć asyst. Dwunastokrotny reprezentant kraju walnie przyczynił się do zajęcia trzeciego miejsca przez swój klub.

Kibice nie pozwolili zostać

Sukcesu jednak nie świętował, ponieważ już kilka tygodni wcześniej zdecydował, że chce odejść z klubu. Na ceremonii medalowej został wygwizdany przez kibiców, którzy porysowali mu samochód.

- Zdecydowałem się zmienić otoczenie, ponieważ w Starej Zagorze miałem problemy z fanami, którzy we mnie nie wierzyli - mówi Delev. - Mój agent przedstawił mi ofertę Pogoni, a ja szybko ją zaakceptowałem.

Problemy z kibicami zaczęły się 20 kwietnia, kiedy Beroe grało w półfinale Pucharu Bułgarii z CSKA Sofia. Fani obu zespołów bardzo się nie lubią.

- Kibice Beroe są fanatyczni, agresywni i czasami reagują zdecydowanie za mocno. Zdarzyło im się obrzucić kamieniami klubowy autokar, ponieważ zespół przegrał jakiś mecz - mówi bułgarska dziennikarka Pepa Zapryanova. - Kontrolę nad sobą stracili też w przypadku Deleva, ale było to nieuzasadnione. Fani marzyli o pucharze, ale w półfinale CSKA wygrało 2:0. Stwierdzili więc, że piłkarze odpuścili mecz, a głównym winowajcą uczynili Deleva, który wiele lat reprezentował barwy znienawidzonego rywala.

Musiał uciekać

Żeby grać w Pogoni Delev jednostronnie zerwał kontrakt, który miał obowiązywać jeszcze przez rok. Nie spodobało się to dotychczasowemu pracodawcy, który stracił zawodnika i nie zarobił na nim ani grosza.

- Nie przewiduję problemów, to już nie pierwsza taka sytuacja w Beroe - mówi Zapryanova. - W zeszłym roku w podobny sposób uciekł inny zawodnik. Sprawa zakończyła się w ten sposób, że zapłacił odszkodowanie w wysokości trzech pensji.

Na razie bułgarski związek poprosił o uzasadnienie dlaczego Delev przedterminowo rozwiązał umowę. Pogoń twierdzi, że wszystkie dokumenty się zgadzają i podpisała kontrakt z wolnym zawodnikiem.

Duże oczekiwania

W Szczecinie oczekiwania związane z Delevem są bardzo duże. Według specjalistycznego portalu transfermarkt.de to w tej chwili najdroższy piłkarz w Pogoni. Jest wyceniany na 900 tys. euro. Drugi w tej klasyfikacji jest Adam Gyurcso (800 tys.). Węgier dołączył do zespołu zimą i również miał stać się jego największą gwiazdą. Na razie tego nie potwierdził na boisku, ale w nowym sezonie ma stworzyć wraz z Bułgarem parę najlepszych skrzydłowych w ekstraklasie.

Delev w swoje dotychczasowej karierze występował już zagranicą, ale ani w Turcji (Mersin), ani w Hiszpanii (Las Palmas) nie zachwycił i szybko wracał do Bułgarii.

Jeśli chodzi o Turcję, to byłem tam tylko kilka miesięcy, ponieważ klub przestał spełniać zobowiązania finansowe. W Hiszpanii na początku grałem regularnie, ale potem był okres, gdy wcale nie dostawałem szans i nie czułem się dobrze - mówi zawodnik. - Rozmawiałem z trenerem, który jednak nie przedstawił mi powodów, dla których nie gram. Zdecydowaliśmy, że najkorzystniejsze będzie rozwiązanie kontraktu.

Dogada się

Teraz Delev musi nauczyć się języka.

- Język polski czasami trochę przypomina bułgarski. Nie sądzę bym miał w przyszłości jakieś większe problemy z komunikacją. Chcę się poduczyć polskiego - zapewnia. - Koledzy z drużyny są do mnie pozytywnie nastawieni i szybko mnie zaakceptowali.