Kiedy Stal Rzeszów spłaci długi za stadion miejski?

Sekcja piłki nożnej Stali Rzeszów zdaniem dyrektora klubu Władysława Biernata spłaciła większą część długu, jaki miała wobec miasta za wynajem stadionu miejskiego. W ratuszu w poniedziałek twierdzili jednak co innego.
- Idziemy w dobrym kierunku. Rozmawiałem z Jackiem Szczepaniakiem [prezes sekcji piłki nożnej Stali Rzeszów - przyp. red.] i w poprzednim tygodniu większość pieniędzy wyrównaliśmy - twierdził w poniedziałek około godz. 13 dyrektor Stali Rzeszów Władysław Biernat.

- Dług dalej jest. Na pewno też nie spłacono większej jego części - odpowiedziała z kolei Katarzyna Pawlak z biura prasowego prezydenta Rzeszowa Tadeusza Ferenca.

Chodzi o kwotę ok. 230 tys. zł, którą Stal winna jest miastu za wynajem stadionu miejskiego. Dług powstał, ponieważ w ostatnich sezonach rzeszowski klub wynajmował stadion na treningi i mecze, ale nie płacił za to.

Znając kiepską sytuację finansową, nie tylko sekcji piłki nożnej, ale całego klubu, prezydent Rzeszowa zgodził się na początku roku, by dług rozłożyć na 24 raty i umorzyć ok. 10 tys. zł odsetek. - Chcemy pomóc - taki wówczas przekaz płynął z ratusza. Prezydent mógł tak postąpić, bo jako właściciel stadionu przy ul. Hetmańskiej miał takie uprawnienia.

1 marca minął termin spłaty pierwszej raty za wynajem stadionu przy ul. Hetmańskiej. Stal miała wpłacić 15 tys. zł. Pieniądze nie wpłynęły na konto ratusza, więc dług stał się wymagany w całości. Działacze Stali zdecydowali, że wyślą kolejne pismo do prezydenta, w którym poprosili, by zwiększyć okres kredytowania do 36 miesięcy. Pismo zostało rozpatrzone pozytywnie.

Ale Stal długo nie wywiązywała się umów. Nie płaciła, bo i z czego? Od lat przecież z ust klubowych działaczy płynie ta sama śpiewka: "są trudne czasy, w których trudno o sponsora". Ta formułka tak utkwiła w głowach niektórych, że nawet nie podejmują próby pokazania, że coś robią. Lepiej obwinić dziennikarza, który zadaje niewygodne pytania. - Chyba jest pan kibicem Resovii. Oni też mają długi, proszę zadzwonić tam - odpowiadał wczoraj na moje pytania dyrektor Biernat.

Utrzymywał też, że problemów z długami Stal już nie ma. Większość została spłacona. Ile? Tego nie chciał powiedzieć. O kwocie, którą Stal ma do spłaty, Katarzyna Pawlak z biura rzecznika prasowego prezydenta Rzeszowa też nie chciała mówić. A to dlatego, że w poniedziałek do ratusza z wizytą miała wybrać się główna księgowa Stali. - Ma ona przynieść aktualizację kwoty długu - tłumaczyła przed godz. 14 Pawlak, dodając: - Gdy tylko pismo trafi do ratusza, wtedy prezydent Ferenc wraz klubowymi władzami podejmie decyzję, jakie pieniądze klub jest w stanie spłacać miesięcznie.

Piłkarze Stali w minionym sezonie zajęli drugie miejsce w III lidze, grupie lubelsko-podkarpackiej. Drugi rok z rzędu nie udało im się awansować na centralny szczebel rozgrywkowy. W poprzednim sezonie przegrali baraż o II ligę, teraz nie potrafili przegonić Motoru Lublin, który podobnie jak Stal nie sprostał wyzwaniu i okazał się gorszy w barażu od Olimpii Elbląg.

Dyrektor Stali zapowiada, że w nowych rozgrywkach III ligi drużyna będzie walczyć o II ligę. Tym samym powalczy o większą dotację z urzędu miasta. Prezydent Ferenc zadeklarował, że w przypadku awansu podwoi kwotę, jaką miasto przekazuje obu rzeszowskim klubom - Resovii i Stali. Teraz to ok. 140 tys. zł. Z kolei w przypadku awansu do I ligi miasto obiecało milion złotych dofinansowania.



Więcej o: