Apel SP Zawisza: Spotkajmy się w imię ratowania piłki w Zawiszy

Stowarzyszenie Piłkarskie Zawisza ogłosiło, że jego zespół ma zagrać w klasie B. ?Wyborcza? dowiedziała się, że SP dopytuje się również o możliwość występowania w IV lidze. - To nasza wspólna sprawa, żeby ratować piłkę, dlatego apeluję o spotkanie wszystkich zainteresowanych stron - nawołuje prezes SP, Krzysztof Bess.
Klasa B to najniższy, ósmy stopień w ligowej hierarchii w Polsce. Wczoraj przed południem władze SP Zawisza ogłosiły oficjalnie, że zgłaszają zespół. W wypadku zgody Kujawsko-Pomorskiego Związku Piłki Nożnej, a to jest praktycznie pewne, drużyna zagra w rozgrywkach grupy B3 razem z m.in. Ramielem Bydgoszcz, Wisłą Fordon i Spartą Bydgoszcz.

To scenariusz numer jeden na przyszłość ligowego futbolu w klubie. Ten gorszy, bo - skoro już spółka WKS Zawisza Artura Czarneckiego nie uzyskała licencji na I i II ligę - lepszym jest start Zawiszy w IV lidze. Ze zgodą na występy w klasie B nie będzie kłopotu. Zależy to praktycznie wyłącznie od Stowarzyszenia Piłkarskiego.

Co innego gra na czwartym poziomie - to już się nie uda bez wsparcia prezydenta Rafała Bruskiego, władz K-PZPN oraz współpracy spółki piłkarskiej WKS Zawisza Artura Czarneckiego - bo to jej zespół rezerw ma miejsce w IV lidze.

Argumenty SP są następujące - posiadanie praw do logo i znaku oraz patentu na nazwę Zawisza w zakresie klubu piłkarskiego, choć w tej sprawie toczy się jeszcze przed Urzędem Patentowym postępowanie odwoławcze.

Atuty i możliwości prezydenta - m.in. możliwość udostępnienia stadionu.

Czego więc pragnie SP Zawisza? Szefowie stowarzyszenia: Krzysztof Bess i Adam Bułat informowali podczas wczorajszej konferencji o piśmie, które wysłali do Bruskiego. Wnioskowali w nim "o udostępnienie drużynom piłkarskim prowadzonym przez Stowarzyszenie Piłkarskie Zawisza obiektów treningowych znajdujących się w zasobach miasta". To kwestia dotycząca grup młodzieżowych. SP wnosi także o wsparcie drużyny seniorów. "Nie wyobrażamy sobie, aby Klub będący wizytówką Naszego Miasta, musiał rozpatrywać swoje mecze poza Bydgoszczą. W związku z powyższym zwracamy się do Pana z apelem o udzielenie Naszemu Klubowi niezbędnego wsparcia organizacyjnego." - czytamy w liście do Bruskiego.

- Przede wszystkim apeluję jednak o spotkanie ponad podziałami. Pan prezydent jest jedyną osobą, która nie chce z nami rozmawiać. Rozmawiałem z radnymi i posłami SLD oraz PiS. Miałem nawet rozmowy ze znaczącymi politykami PO - mówił Bess w trakcie konferencji.

Już po niej zadzwonił do "Wyborczej" i przedstawił szczegóły swego planu na ratowanie piłki i zasypanie podziałów. - Bez takiej rozmowy nie da się wyjaśnić wszystkich najważniejszych spraw, także spornych. A chodzi o to, żeby ratować piłkę w Zawiszy. Proponuję spotkanie nie tylko prezydenta i Stowarzyszenia Piłkarskiego Zawisza. Najlepiej byłoby, gdyby w nim jeszcze uczestniczyli prezes Kujawsko-Pomorskiego Związku Piłki Nożnej, pan Tomasz Gadziński z MUKS CWZS i przedstawiciel CWZS Zawisza.

Jaka będzie odpowiedź z ratusza - nie wiadomo.

Przesłałem wczoraj pytanie: Czy prezydent jest skłonny do spotkania się z przedstawicielami SP Zawisza?

Ratusz odpisał: "W związku z tym, że przed chwilą wpłynęło do ratusza pismo, którego nadawcą jest SP Zawisza, a zawierające pytania zbliżone, byłoby niezręcznie, gdyby odpowiedź na nie udzielona została za pośrednictwem mediów. W pierwszej kolejności odpowiedź zostanie wystosowana do autorów pisma."

Przypomnijmy jednak, że prezydent Bruski już kilka dni temu twardo stwierdził, że współpraca z SP jest niemożliwa, dopóki jego działacze nie odetną się od związków z kibolami.

- My już dawno potępiliśmy przemoc. A konflikt sprzed 2,5 roku został wywołany, żeby przykryć sprawy w spółce piłkarskiej - tłumaczy Bess.

Spór pomiędzy władzami miasta, spółką piłkarską WKS Zawisza, i CWZS Zawisza z jednej strony a SP Zawisza i kibolami z drugiej toczy się od 2,5 roku. Rozpoczął się od zamieszek z udziałem kiboli na meczu Zawisza - Widzew i awanturą podczas spotkania Zawisza - Lech, co doprowadziło do zwołania przez Bruskiego spotkania wszystkich stron. Zażądał na nim odrzucenia i potępienia przemocy i agresji na stadionie. SP i Stowarzyszenie Kibiców Zawiszy Bydgoszcz, nie chciały podpisać takiego oświadczenia, które nazwały lojalką. W efekcie SKZB zostało wyrzucone z obiektów Zawiszy, a kibole rozpoczęli bojkot. SP zostało potem wykluczone ze struktur CWZS, co spowodowało, że trenujące pod egidą stowarzyszenia zespoły dziecięce, straciły prawo do korzystania z boisk przy ul. Gdańskiej.

Kibole nazywają Bruskiego "pseudoprezydentem, który wspólnie z kolesiami zniszczył Zawiszę". Dziś po południu, z takimi hasłami, przemaszerują z placu Wolności na Stary Rynek.