Miasta w regionie żyją sparingami Pogoni

- Takiej frekwencji nie było tutaj od 20 lat - mówili kibice w Gryfinie. W sobotę Pogoń grała sparing z miejscowym Energetykiem.
Portowcy wygrali 7:1, ale wynik miał drugorzędne znaczenie. Nawet sami zawodnicy Kazimierza Moskala przyznawali po meczu, że liczyło się przede wszystkim wprowadzenie w reżim treningowy i pierwszy poważny kontakt z piłką podczas okresu przygotowawczego.

Fajna atmosfera

Wstęp na spotkanie był wolny i nie obowiązywały bilety, dlatego trudno oszacować dokładną liczbę kibiców na meczu. Kameralne trybuny stadionu w Gryfinie wypełniły się jednak do ostatniego miejsca i spóźnialscy sparing musieli oglądać na stojąco. Być może sobotnie popołudnie na meczu Pogoni z Energetykiem spędziło nawet 1000 osób.

Mieszkańcy miasteczka nad Regalicą to przede wszystkim fani portowców, którzy tworzą zresztą jeden z najmocniejszych fan clubów Pogoni w regionie. W związku z tym na trybunach mieszały się barwy obu klubów. Niektórzy nawet bezpośrednio łączyli sympatie klubowe i do granatowo-bordowego "pasiaka" Pogoni zakładali szalik Energetyka.

Atmosfera na trybunach była więc wzorowa, a piłkarze Moskala prawdziwe oblężenie przeżyli dopiero po końcowym gwizdku (w trakcie meczu miejscowy zespół tylko kilka razy zapędził się w pole karne szczecinian). Droga z szatni do autokaru to dystans zaledwie kilku metrów, ale większość portowców miejsce w autobusie zajęła dopiero po kilkunastu minutach. Każdy z zawodników bardzo chętnie i cierpliwie rozdawał autografy oraz pozował do zdjęć. Adam Gyurcso na rękach trzymał nawet kilkumiesięczne dziecko, które będzie miało pamiątkę na całe życie.

Nowi pod wrażeniem

Równie dużym zainteresowaniem cieszyły się osoby Kamila Drygasa i Davida Niepsuja. To dwa najnowsze nabytki Pogoni. Dla tego drugiego był to pierwszy poważny kontakt z polską publicznością.

- To bardzo fajne uczucie. Widać, że kibice żyją tym klubem - ocenił Niepsuj, który zanim mógł porozmawiać z dziennikarzami musiał zapozować do kilkunastu selfie.

Dla niektórych zawodników mecz w Gryfinie był natomiast sentymentalną podróżą do przeszłości.

- Osobiście bardzo się cieszyłem, że w końcu mogliśmy rozegrać jakiś mecz kontrolny, tym bardziej z drużyną z regionu. W Gryfinie grywałem za czasów juniorów czy trampkarzy, więc miło było tutaj wrócić i zagrać przeciwko dobrym znajomym. Myślę, że każdy po cichu czekał na taki sparing. Fajnie, że przyszło tylu kibiców - mówi Łukasz Zwoliński.

To już standard

Pogoń w ostatnich latach bardzo chętnie organizuje sparingi w regionie. To nie tylko okazja do rozegrania meczu, ale przede wszystkim świetna akcja promocyjna, ponieważ spotkania zawsze przyciągają na trybuny rekordowe liczby kibiców.

Frekwencyjnymi sukcesami zakończył się każdy z ostatnich sparingów. Tłumy oglądały granatowo-bordowych w Wolinie, Goleniowie, Reczu czy Stargardzie.

- W województwie zachodniopomorskim jest mało klubów, na tych najwyższych poziomach rozgrywkowych - mówi Mateusz Matras. - W ekstraklasie gra tylko Pogoń. Taka współpraca z mniejszymi miastami wyjdzie wszystkim na dobre. W każdej miejscowości może znaleźć się bardzo utalentowany piłkarz, który dzięki wspólnym działaniom obu stron w przyszłości może zostać piłkarzem Pogoni.