Upalny półmaraton w Radomiu dla biegacza z Władysławowa

Tomasz Grycko wygrał IV Półmaraton Radomskiego Czerwca '76. Bieg ulicami Radomia lekkoatleta z Władysławowa pokonał w godzinę, osiem minut i czternaście sekund.
Kolejna edycja radomskiego półmaratonu zostanie zapamiętana jako najtrudniejsza z dotychczasowych. I choć trasa, wzorem poprzednich lat, była identyczna (ulicami miasta) to tym razem wpływ na sportowy przebieg niewątpliwie miała aura. Upał, słońce, niesprzyjające ciśnienie atmosferyczne - te czynniki nie zniechęciły jednak masy biegaczy do rywalizacji. Po nieco ponad godzinie morderczej walki jako pierwszy finiszował Tomasz Grycko. Lekkoatleta z nadmorskiego kurortu co prawda nie zdołał pobić rekordu trasy (zabrakło blisko 4 minuty), ale i tak dystans 21 kilometrów i 97 metrów pokonał w dobrym czasie. Tymczasem na drugim miejscu uplasował się Błażej Brzeziński ze Śląska Wrocław, który uzyskał 1:10.41. Z kolei trzeci był Artur Kern z Hrubieszowa. Jego wynik to 1:11:38. Wśród pań trzy czołowe lokaty także zajęły biegaczki w biało - czerwonych barwach. Zwyciężyła Angelika Mach. Lekkoatletka z Babic przebiegła półmaraton w Radomiu w czasie 1:19:23. Druga na mecie Anna Rostkowska finiszowała w czasie 1:20:47, zaś trzecia była Izabela Parszczyńsk (1:22:51).

Czwarta edycja półmaratonu Radomskiego Czerwca 76 zgromadziła na starcie ponad tysiąc biegaczy, a bieg główny ukończyło (zmieściło się w limicie czasu, który wynosił trzy godziny) 954 zawodniczek i zawodników. Oprócz rodzimych biegaczy i wspomnianych już zwycięzców w naszym mieście gościli lekkoatleci z Bułgarii, Włoch, Hiszpanii, Holandii, a nawet Meksyku. Biegacz z tego latynoskiego kraju Alvizo Raymundo zajął w radomskim półmaratonie 262 miejsce. Spośród zarejestrowanych do biegu wielu reprezentowało Radom i okoliczne miejscowości. Na trasie posiadającej atest Polskiego Związku Lekkiej Atletyki rywalizowali wyczynowcy i amatorzy.

- Biegło się ciężko. Nie chodzi o dystans, ale przede wszystkim o pogodę. Trasa w większości przebiegała w terenie, gdzie operowało słońce. Moim celem było przede wszystkim ukończenie półmaratonu. Udało się i jestem z tego dumny. Najlepiej czułem się na ósmym kilometrze. Wtedy nogi same niosły. No i ta końcówka na stadionie, gdzie mimo utraty sił słyszysz doping kibiców. W Radomiu startowałem po raz drugi. Na pewno tu wrócę, bo jest fajna trasa i atmosfera. Tylko żeby nie było tak upalnie - skomentował pan Tomasz z Warszawy.

Oprócz zmagań w półmaratonie, w przeddzień jego IV edycji, odbyły się biegi towarzyszące. Biegi dzieci i młodzieży, a przede wszystkim Bieg Radości - Dumne Warchoły zgromadziły na starcie kolejne grupy biegaczy.