Nieszczęścia chodzą parami. Porażka Motoru z Chełmianką

W środę piłkarze Motoru przegrali drugi mecz barażowy o awans do II ligi z Olimpią Elbląg i odpadli z rywalizacji. W sobotę na Arenie Lublin ulegli w finale wojewódzkim Pucharu Polski Chełmiance. Spotkanie miało dramatyczny przebieg, była dogrywka, a zwycięzcę wyłoniono dopiero po rzutach karnych.
Dla przypomnienia przed rokiem w finale też spotkały się te dwa zespoły i wówczas również całą pulę, czyli 30 tys. zł zgarnęli chełmianie oraz oczywiście awans do kolejnej fazy tych rozgrywek. Natomiast teraz na osłodę Motor otrzymał sześć tys. zł.

Lublinianie przystąpili do tego meczu w dość eksperymentalnym składzie. Praktycznie rozsypała się im obrona. Kontuzjowani są Julien Tadrowski i Aleksander Komor, a już na przedmeczowej rozgrzewce dołączył do nich Damian Flisiewicz, którego musiał zastąpić Michał Kowalczyk. Natomiast Artur Gieraga tego dnia brał ślub. Z tego też powodu na stoperze zagrał pomocnik Rafał Król.

Z kolei poturbowany w Elblągu Kamil Stachyra zaczął mecz na ławce rezerwowych. W tej sytuacji zdegradowana już do IV ligi Chełmianka poczynała sobie bardzo śmiało. Jej akcje napędzał bardzo dobrze dysponowany Hubert Tomalski. Nie on strzelił jednak pierwszego gola. W 22. minucie na uderzenie z dystansu zdecydował się Michał Kobiałka, piłka odbiła się jeszcze od Iwana Dykija i całkowicie zmyliła bramkarza Macieja Zagórskiego. Riposta Motoru mogła być natychmiastowa, lecz źle w polu karnym zachował się Filip Drozd i chełmianie zdołali zażegnać niebezpieczeństwo. Tak więc do przerwy Chełmianka wygrywała 1:0.

W pierwszych minutach po zmianie stron nadal więcej z gry miał zespół trenera Artura Bożyka. Dopiero wejście na boisko Stachyry zdecydowanie rozruszało poczynania Motoru. Lublinianie przystąpili do natarcia. Najpierw w słupek trafił Dykij. Potem groźnie strzelił Tomasz Tymosiak, ale Łukasz Kijańczuk obronił. Po kolejnej akcji w wykonaniu Stachyry chełmski bramkarz nie miał już szans. Pomocnik Motoru popisał się kapitalnym uderzeniem zza linii pola karnego, i doprowadził do wyrównania. W 74. minucie zespół trenera Tomasza Złomańczuka wyszedł na prowadzenie. Michał Kowalczyk zagrał do Stachyry, a ten idealnie obsłużył Szymona Kamińskiego, który podwyższył rezultat na 2:1. Lublinianie mogli zdobyć kolejnego gola, ale po znakomitym podaniu Stachyry fatalnie spudłował Marcin Michota. Kiedy wydawało się, że już nic złego Motoru spotkać nie może do ataku rzuciła się Chełmianka, i w 90. minucie Tomalski wyrównał. Chwilę później kończący tym spotkaniem karierę sędziowską Robert Podlecki zarządził dogrywkę.

Ze zrozumiałych względów tempo gry spadło, ale oba zespoły miały okazje do zdobycia bramek. W 100. minucie bliski szczęścia był Tomalski, ale Zagórski obronił. Chwilę później piłkarz Chełmianki już się nie pomylił, i jego zespół objął prowadzenie 3:2. Teraz wydawało się, że tylko minuty dzielą chełmian od końcowego sukcesu. Drużyna lubelska walczyła jednak do końca, i już w doliczonym czasie dogrywki do remisu doprowadził Król. Tak więc o zwycięstwie miały przesądził rzuty karne. Skuteczniejsi w nich byli piłkarze Chełmianki, którzy wygrali je 4:2. W zespole lubelskim jedenastek nie wykorzystali Stachyra i Tymosiak. W drużynie z Chełma pojedynek z Zagórskim przegrał Mateusz Poczwardowski.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU



Motor - Chełmianka 3:3 po dogrywce - karne 2:4 (0:1, 2:2, 2:2)

Bramki: Stachyra (67.), Kamiński (74.), Król (120.) - Dykij (22. - samobójcza), Tomalski (90., 114.).

Motor: Zagórski - Kowalczyk (90. Piątek), Król, Dykij, Prusinowski Ż - Tymosiak, Piekarski Ż, Mroczek (84. Wolski), Kamiński (78. Bednara), Michota - Drozd (57. Stachyra Ż).

Chełmianka: Kijańczuk - Kwiatkowski, Krzyżak, Sękowski Ż, Wójcik - Jankowski (106. Jodłowski), Uliczny (86. Fornal), Kobiałka (117. Kowalski), Tomalski Ż, Koprucha (68. Poczwardowski) - Pritulak.

Sędziował: Robert Podlecki z Lublina.

Widzów: 1812.