Mechanik Radomsko - Widzew Łódź 1:1. "Awans jest nasz!"

Piłkarze Widzewa zremisowali z Mechanikiem Radomsko 1:1 i jako niepokonana drużyna na wiosnę awansowała do III ligi. Teraz czeka ich wielka feta na Placu Wolności
Sobotnie spotkanie początkowo miało odbyć się w Radomsku, ale w związku z organizacją przez Widzew fety z okazji awansu do III ligi, włodarze Mechanika zgodzili się na przeniesienie spotkania do Łodzi. Bilety na mecz rozeszły się błyskawicznie, bowiem każdy kibic chciał zobaczyć ostatni mecz sezonu. Tym bardziej, że po spotkaniu zabawa przeniesie się na Plac Wolności, gdzie klub organizuje wielką celebrację. Co ciekawe, każdy kibic przy wejściu na stadion otrzymał okolicznościową widzewską koszulkę. Trzeba przyznać, że rzesza fanów w czerwonych barwach robiła wrażenie na trybunach.



Jeśli chodzi o sprawy sportowe, to trener Marcin Płuska zaskoczył i w ostatnim meczu postawił na najsilniejszą możliwą jedenastkę. Do składu wrócili Adrian Budka, Robert Kowalczyk czy Mariusz Zawodziński. Rezerwowi, którzy mieli dostać ostatnią szansę na przekonanie do siebie trenera Płuski, ponownie usiedli na ławce.

Widzew tradycyjnie przeważał na boisku, a groźne strzały oddali m.in. Patryk Strus czy Mariusz Zawodziński. Z czasem jednak emocje przeniosły się na trybuny, bowiem kibice domagali się wpuszczenia fanów, którzy nie mieli biletów. To było oczywiście niemożliwe, ponieważ na stadionie przy ul. Milionowej zasiadł komplet widzów. Rozpoczęło się od przepychanek poza obiektem, a gdy kibice wyrwali bramę, policja wtargnęła na stadion. Funkcjonariusze próbowali zaprowadzić początek, ale nie wiadomo też, dlaczego spychali kibiców w głąb trybuny powodując jeszcze większe zamieszanie. Niektórzy kibice uciekali na boisko, dlatego sędzia zdecydował się na kilka minut przerwać spotkanie. Z czasem sytuacja na szczęście się uspokoiła, a piłkarze wrócili do gry. Do końca pierwszej połowy działo się niewiele ciekawego. Żadna z ekip nie strzeliła gola, mimo kilku prób.



W drugiej połowie na boisku wciąż wiało nudą. Mecz nie miał żadnego znaczenia, jeśli chodzi o układ w tabeli dlatego wydawało się, że piłkarze myślami są już na Placu Wolności. Dużo ciekawiej było na trybunach, bowiem kibice zorganizowali oprawę. Tylko że za odpalanie środków pirotechnicznych na stadionie przewidziane są kary, a podobno Łódzki Związek Piłki Nożnej chce już ostrzej reagować na swawolę kibiców Widzewa...

W końcu doczekaliśmy się też bramek. Jako pierwsi strzelili widzewiacy, a dokładniej Przemysław Rodak. Doświadczony piłkarz dobrze uderzył z dystansu i pokonał bramkarza rywali. Niespełna pięć minut później było już 1:1, a na listę strzelców wpisał się Jakub Tazbir. Łodzianie zaczęli coraz śmielej napierać na bramkę rywali, a groźnie uderzył m.in. Budka. Piłkarzy Mechanika uratował tylko słupek. W końcowej fazie spotkania zaczęli już śpiewać "awans jest nasz" i myśleli już tylko o fecie w centrum miasta.

Co więcej, Widzew nie przegrał żadnego wiosennego meczu, więc seria jest naprawdę imponująca. A w przyszłym sezonie... derby z ŁKS!



Mechanik Radomsko - Widzew 1:1 (0:0)

Gole: Tazbir (63.) - Rodak (59.)

Mechanik: Dawid - Lewacki, Perliński, Frączyk, Michalski - Szymczak, Nowak (80. Dryja), Krawczykowski, Tazbir, Piasecki - Walioszczyk

Widzew: Sokołowicz - Bartos (90. Bondara), Czaplarski, Rodak (75. Kaczyński), Gromek - Budka, Okachi, Bończak, Strus - Zawodziński (82. Możdżonek) - Kowalczyk (72. Tlaga)