Sport.pl

Victoria Września - Lech Poznań 0:9. Kolejorz rozgromił czwartoligowca w pierwszym sparingu

W pierwszym przed nowym sezonem sparingu Lech Poznań uczcił jubileusz 85-lecia Victorii Września, gromiąc ją 9:0. Goli było bez liku, sytuacji bramkowych Kolejorza - na około tuzin. Hat-tricka skompletował Marcin Robak
Lech Poznań był gościem Victorii Września w związku z obchodami 85-lecia tego zasłużonego wielkopolskiego klubu, który powwstał w 1931 roku i od początku związany był z miejscowym browarem. Stąd wzięła się jego nazwa. Później głównym mecenasem Victorii były zakłady Tonsil. Września to także bastion kibiców Kolejorza - na trybunach podczas meczu wisiała flaga Lecha z nazwą tego miasta.

Czwartoligowy zespół prowadzi dobrze znany w Poznaniu były piłkarz Lecha Marcin Drajer. W ostatnim sezonie Victoria Września zajęła w IV lidze trzecie miejsce, ze stratą sześciu punktów do zwycięzcy grupy Górnikiem Konin i dwóch do Obry Kościan.

A Lech Poznań?... wiadomo, rozczarowujący występ w poprzednim sezonie ma jak najszybciej przykryć udanym startem w tym sezonie. Sparing z Victorią Września stanowi dopiero preludium przygotowań i raczej stanowił urozmaicenie treningu niż mecz kontrolny pokazujący jakąkolwiek formę piłkarzy.

Lech zagrał bez nowo pozyskanych graczy - dopiero po przerwie na boisku zjawili się słowacki bramkarz Matus Putnocky i duński obrońca Lasse Nielsen. Radosław Majewski nie był gotowy do gry, a Maciej Makuszewski miał swój ślub. Zabrakło oczywiście również kadrowiczów - nie tylko Tamasa Kadara (w sobotę grał w barwach Węgier z Islandią na Euro 2016) i Karola Linettego, ale również Paulusa Arajuuriego.

Przewaga Kolejorza nad czwartoligowcem była iście miażdżąca. Tym razem nie było mowy o żadnym męczeniu się czy kłopotach ze strzelaniem bramek. Już w 9. minucie Szymon Pawłowski dostał piłkę od Łukasza Trałki i z bliska wpakował ją głową do siatki. Był to efekt kilku składnych ataków, jakie Kolejorz przeprowadził lewą stroną boiska.

Krótko potem Kamil Jóźwiak w dogodnej sytuacji trafił w boczną siatkę, a Tomasz Kędziora miał piłkę na głowie, by skierować ją do siatki. Udało się w 34. minucie, gdy Dawid Kownacki zdecydował się na akcję z boku pola karnego i strzał z dość ostrego kata. Lech prowadził 2:0, a Dawid Kownacki zaraz potem w ostatniej chwili został uprzedzony przez rywali. W 38. minucie jednak Victoria nie zdołała zapobiec znakomitemu prostopadłemu podaniu Łukasza Trałki, po którym Dawid Kownacki strzelił swego drugiego gola.

Istotnym wydarzeniem tego jednostronnego meczu było wejście do gry Marcina Robaka i jego gol strzelony Victorii Września po pięciu minutach pobytu na boisku. Kontuzjowany ostatnio napastnik Lecha odnalazł się w polu karnym i pokonał bramkarza. Po chwili i jego kolejnej akcji szybszy był bramkarz wrześnian. Marcin Robak dochodził jednak do sytuacji bardzo łatwo.

Jeszcze łatwiej przychodziło lechitom strzelanie. Kebba Ceesay zupełnie niepilnowany uderzył na bramkę, ale nawet to był strzał, z którym bramkarz powinien był sobie poradzić. Nie poradził i puścił piątego gola.

Dobre okazje bramkowe miał też Dariusz Formella, wracający do Lecha z wypożyczenia do Arki Gdynia. Dwukrotnie jednak nie trafił w bramkę. Kamil Jóźwiak z kolei przegrał pojedynek z bramkarzem Victorii Tobiaszem Nowickim, ale to wcale nie znaczy, że golkiper ten był w dobrej formie. Mylił się wielokrotnie i dość łatwo w 62. minucie przepuścił do siatki strzał Kamila Jóźwiaka. Było zatem już 6:0. Kolejną bramkę strzelił Marin Robak, który z bliska wpakował piłkę do siatki. Nie inaczej było sześć minut później, gdy kompletował hat-tricka. Ten gol przypominał właściwie egzekucję, bo Marcin Robak przekładał piłkę z nogi na nogę, aby znaleźć czystą sytuację tak długo, aż ją w końcu znalazł. Wynik ustalił Kamil Jóźwiak, który dobił piłkę odbitą przez bramkarza z Wrześni.

Szaleństwo zapanowało na widowni, gdy w ostatniej minucie meczu Victoria wyszła z akcją i Jakub Groszkowski znalazł się przed bramką Lecha. Nie zdołał oddać strzału, a powstała po tek akcji kontra poznaniaków omal nie skończyła się dziesiątą bramką.

Po 18 minutach gry Victoria Września pożegnała swojego doświadczonego gracza Pawła Zielińskiego, który kończył karierę właśnie meczem z Lechem Poznań.

Victoria Września - Lech Poznań

Bramki: 0:1 Pawłowski (9.), 0:2 Kownacki (34.), 0:3 Kownacki (38.), 0:4 Robak (50.), 0:5 Ceesay (53.), 0:6 Jóźwiak (62.), 0:7 Robak (73.), 0:8 Robak (79.), 0:9 Jóźwiak (88.)

LECH W PIERWSZEJ POŁOWIE: Burić - Kędziora, Dudka, Wilusz, Gumny - Trałka, Tetteh - Pawłowski, Gajos, Jóźwiak - Kownacki

LECH W DRUGIEJ POŁOWIE: Putnocky, Ceesay, Bednarek, Nielsen, Wilusz - Tetteh, Gajos - Jóźwiak, Formella, Pawłowski - Robak

VICTORIA: T. Nowicki - Jasiński, P. Lisiecki, Budasz, Pawłowski, Łabędzki, Groszkowski, Juchacz, Zieliński, Goździaszek, M. Lisiecki. Wchodzili: Nowaczyk, Jańczak, Cierpiszewski, Wojciechowicz, B. Nowicki, Matuszak, Krawczyński

Więcej o: