Trener Mariusz Rumak zaniepokojony: Z takim składem Śląsk będzie miał problem z utrzymaniem

W środowym treningu Śląska brało udział zaledwie 17 zawodników, w tym trzech bramkarzy, dwóch młodzieżowców i zawodnik, któremu wkrótce wygasa kontrakt. - Z takim składem, jak mamy dzisiaj, będziemy mieć duży problem z utrzymaniem się w lidze - narzeka Mariusz Rumak, trener wrocławian.
Znajdź nas na Facebook'u | Ćwierkamy też na Twitterze


Wrocławski zespół od wtorku trenuje na własnych obiektach przy Oporowskiej. Przygotowuje się do nowego sezonu w wyjątkowo okrojonym składzie. Na środowym treningu pojawiło się zaledwie 17 piłkarzy.

Weterani do pomocy

Wśród nich było trzech bramkarzy (m.in. Lubos Kamenar), dwóch młodzieżowców Łukasz Wiech i Mariusz Idzik oraz Dudu Paraiba. Brazylijczykowi za dwa tygodnie wygasa kontrakt, a on na zajęciach pojawił się niemal prosto z samolotu, po prawie 25-godzinnej podróży z Brazylii. Zresztą ze względu na zmęczenie do końca treningu nie wytrwał.

Wartościowe treningi przed sezonem z tak małą liczbą piłkarzy są bardzo ciężkie. Słabą frekwencję na środowym treningu starali się łatać byli piłkarze, dziś pracownicy sztabu szkoleniowego - Dariusz Sztylka i Dariusz Dudek. Obaj dołączyli do trenujących zawodników Śląska, aby liczba graczy była większa. Najczęściej spełniali rolę defensywnych pomocników.

I to właśnie na tej pozycji wrocławianie mają duży problem. Stracili przecież dwóch podstawowych defensywnych pomocników: Tomasza Hołotę i Toma Hateleya. Pierwszy odszedł za darmo i podpisał kontrakt z niemieckim drugoligowcem Arminią Bielefeld. Hateley nie chciał już dłużej grać w polskiej ekstraklasie i nie podjął rozmów o przedłużeniu kontraktu ze Śląskiem.

Czeski banita

Teraz w Śląsku pojawił się jeszcze jeden duży problem, którego w klubie zupełnie się nie spodziewano. Jedyny nominalny defensywny pomocnik Marcel Gecov po przerwie urlopowej nie stawił się na pierwszych treningach. Czech nie przyjechał do Wrocławia, nie informując nikogo o swojej decyzji.

- Gecov nie stawił się na pierwszym treningu. Nie wiem, jaki był powód. Nie kontaktował się ze mną. Co dalej wydarzy się w sprawie Gecova, to już sprawa szefów klubu - tłumaczył wyraźnie poirytowany trener Śląska Mariusz Rumak.

Władze Śląska twierdzą, że czeski piłkarz nie chce już grać w Śląsku.

- Gecov mówi, że jest nieszczęśliwy we Wrocławiu i chce stąd odejść. My też jesteśmy nieszczęśliwi. Rozważamy możliwość zwolnienia dyscyplinarnego, bo przecież obowiązuje go kontrakt z naszym klubem, a złamał jego ustalenia - tłumaczy wyraźnie zły dyrektor sportowy Śląska Wojciech Błoński.

Problem z utrzymaniem?

Czasu na transfery teoretycznie jest jeszcze sporo, gdyż okno transferowe zamyka się 31 sierpnia o północy. Śląsk pierwszy mecz o punkty rozegra za miesiąc - 15 lipca z Lechem Poznań. Ale zespół już rozpoczął treningi, a na obóz przygotowawczy wyjeżdża już w najbliższy poniedziałek. Pierwszy poważny sparing zagra dwa dni później - rywalem będzie Zagłębie Lubin.

W takim momencie przygotowań do sezonu sytuacja kadrowa Śląska nie jest zbyt ciekawa.

- Generalnie wszystkie pytania kadrowe nie powinny być kierowane do mnie - zastrzega trener Rumak. - Wiem, że są prowadzone rozmowy transferowe z wieloma piłkarzami, ale na dzisiaj pytania należy kierować do dyrektora sportowego i prezesa klubu, jak zaawansowane są to negocjacje. Szefowie rozmawiają z grupą piłkarzy, którzy mieliby wzmocnić Śląsk. Oczywiście im szybciej trafią do Wrocławia, tym lepiej dla wszystkich, bo będę miał szansę dobrze ich przygotować. Im później dołączą do zespołu, tym większe prawdopodobieństwo, że z dobrą formą i odpowiednim zgraniem trafimy w późniejszą część rozgrywek - mówi.

I szczerze dodaje: - Jeżeli skład będzie wyglądał tak jak dzisiaj, to będziemy mieć duży problem z utrzymaniem w ekstraklasie.

Wielka niewiadoma

Paradoksalnie Śląsk obecnie jest najbliżej zakontraktowania zawodnika, którego transfer jeszcze kilkanaście dni temu był mało prawdopodobny, czyli napastnika Bence'a Mervo. Według naszych informacji młody Węgier otrzymał zgodę na odejście ze szwajcarskiego FC Sion. Według tamtejszych mediów zawodnik w ciągu najbliższych kilku dni powinien zostać piłkarzem Śląska. Nieoficjalnie wiem, że szefowie wrocławskiego klubu szukają środków na ten transfer.

Do niedawna wydawało się, że pewne będzie zakontraktowanie ofensywnego duetu Mica - Alvarinho. Śląskowi pozyskać udało się póki co, tylko tego drugiego. Portugalczyk Alvarinho w piątek został wypożyczony na rok do wrocławskiej drużyny z Jagiellonii.

Co ciekawe, jeszcze w środę wieczorem szkoleniowiec wrocławian Mariusz Rumak o szansach zakontraktowania obu ofensywnych graczy mówił: - Mica i Alvarinho są tak daleko Śląska jak z Wrocławia do Portugalii. Rozmowy trwają, ale jak się zakończą, trudno powiedzieć. Obaj gracze nie są jedynymi wyborami Śląska. Na każdą pozycję mamy kilku konkretnych kandydatów.

Alvarinho to drugi letni transfer Śląska. Poza nim klub z Oporowskiej zakontraktował kilka dni temu nowego bramkarza - Słowaka Lubosa Kamenara (więcej o nowym bramkarzu Śląska TUTAJ). Zastąpił on Mateusza Abramowicza, który nie doszedł do porozumienia w sprawie nowego kontraktu i odszedł z klubu.