Sport.pl

Maciej Makuszewski: Chciałbym zostać w Lechu Poznań na dłużej [ROZMOWA]

- Mogłem przejść do Lecha już zimą, ale wtedy nic z tego nie wyszło. Teraz poznański klub był najbardziej konkretny. Wiem, że spędził trochę czasu na obserwacji moich postępów w lidze portugalskiej - mówi nowy pomocnik Kolejorza Maciej Makuszewski, który na rok został wypożyczony z Lechii Gdańsk.
Hanna Urbaniak: Za panem pierwsze treningi w Lechu. Jakie wrażenia?

Maciej Makuszewski: - Bardzo dobre. Myślę, że w takim klubie każdy piłkarz ma dobre pierwsze wrażenie. Koledzy w szatni dobrze mnie przyjęli. Z Maćkiem Gajosem znam się bardzo dobrze jeszcze z czasów gry w Jagiellonii Białystok, a resztę chłopaków znam oczywiście z boiska.

Nadal uważa pan, że przejście do Lecha to słuszna decyzja?

- Od początku uważałem, że to będzie dobra decyzja. A dopiero po jakimś czasie będzie można ocenić, czy była dobra, czy nawet bardzo dobra.

Piłkarze, którzy poznają już smak piłki europejskiej, rzadko kiedy chcą wracać do kraju. Pan nie chciał dłużej grać za granicą?

- Mogłem jeszcze grać za granicą albo spróbować swoich sił w innym klubie. Lech to jest jednak konkretny klub, który gra o mistrzostwo Polski. A te propozycje z zagranicy, które miałem, nie spełniały moich marzeń i aspiracji, które sięgają nieco wyżej niż tylko walka o miejsce w środku tabeli czy o utrzymanie się. W Poznaniu walka toczy się o mistrzostwo Polski. Mogłem przejść do Lecha już zimą, ale wtedy nic z tego nie wyszło. Teraz poznański klub był najbardziej konkretny. Wiem, że spędził trochę czasu na obserwacji moich postępów w lidze portugalskiej. Widocznie na tyle dobrze tam wypadłem, że sprawa transferu potoczyła się bardzo szybko i dzisiaj jestem w Poznaniu.

Nie chciał pan wrócić do Lechii Gdańsk, z którą do 2020 roku ma pan ważny kontrakt?

- Powiem szczerze, że nie było tematu powrotu do Lechii, wchodziły w grę raczej inne rozwiązania.

Lech nie zagra jednak w tym sezonie w europejskich pucharach. To panu nie przeszkadzało?

- Może nie tak do końca. Każdy by chciał oczywiście zaraz po przyjściu do nowego klubu zagrać w europejskich pucharach. A tutaj? Będzie to sobie trzeba samemu najpierw wywalczyć.

Jest pan jednak tylko na rok wypożyczony do Lecha. Może być więc taka sytuacja, że pomoże pan w awansie do pucharów i będzie musiał odejść.

- Z boku może to tak wyglądać, ale ja mam aspiracje, żeby zostać tutaj na dłużej. Nie myślę wcale o tym, że po sezonie będę znów musiał zmienić klub. Mam nadzieję, że trochę czasu tutaj spędzę, że pomogę wywalczyć przepustkę do europejskich pucharów i sam w nich w barwach Lecha zagram.

To pewnie od pana postawy będzie zależało, czy Lech zdecyduje się pana po sezonie wykupić.

- Zdaję sobie z tego sprawę. Moja przyszłość w Lechu będzie zależała od tego, jak będę grał, czy będę strzelał, asystował, no i przede wszystkim czy wywalczę miejsce w podstawowym składzie.

Rewolucja kadrowa, którą przechodzi Lech nie zaburzy przygotowań i początku sezonu? Nie da się przecież tak szybko zbudować zespołu.

- Myślę, że tutaj wcale wielkiej rewolucji nie ma. Ja w swoim poprzednim klubie [Lechii] przeżyłem prawdziwą rewolucję, a tutaj to jest po prostu powiew świeżości w szatni. My, nowi zawodnicy mamy trochę czasu na to, żeby się wkomponować w zespół i żeby od początku sezonu to wszystko dobrze funkcjonowało.

Z Lecha odszedł prawoskrzydłowy Gergo Lovrencsics. To głównie jego będzie miał pan zastąpić w zespole.

- Chciałbym zająć jego miejsce w składzie, ale nie zapominajmy, że w zespole jest też kilku innych chłopaków, którzy też o tym myślą. Już w rozmowie z trenerem Janem Urbanem powiedziałem, że będę grał tam, gdzie mnie wystawi. Nie będę marudził, bo chcę grać w pierwszym składzie i o to będę walczył.

Władze Lecha zapowiedziały, że będę szukać głównie piłkarzy z charakterem, bo w poprzednim sezonie tego atrybutu brakowało. Uważa się pan za takiego gracza z charakterem?

- Gdy grałem przeciwko Lechowi, to tej drużynie nigdy nie brakowało charakteru na boisku, więc trudno mi odnieść się do opinii, że ta drużyna nie ma charakteru. Myślę, że jestem takim piłkarzem zadziornym. Zawsze chcę wygrywać, więc czasami te emocje są bardzo duże. Zdaję sobie sprawę, że na boisku musi być walka. Musimy pokazać, że jesteśmy drużyną z charakterem, że nie boimy się. Mamy umiejętności, swoją jakość, ale do tego musimy dołożyć waleczność.

Wkrótce bierze pan ślub, więc pewnie będzie pan chciał zamieszkać w Poznaniu z rodziną? Znalazł już pan mieszkanie?

- Na to jest jeszcze troszeczkę za wcześnie. Jestem tu dopiero kilka dni. Na razie mieszkam u rodziny, która zresztą kibicuje Lechowi, więc na pewno będę mógł tu na każdym meczu liczyć na dodatkowe wsparcie z trybun. Myślę, że właśnie oni pomogą mi tutaj w aklimatyzacji i znalezieniu swojego kąta.

Więcej o: