Cracovia. Powrót, szansa i kłótnia o Mateusza Szczepaniaka

W Cracovii dużo się dzieje. Na treningu pojawił się Sebastian Steblecki, do drużyny dołączył bramkarz Rafał Dobroliński, a w tle toczy się wojenka o Mateusza Szczepaniaka.
Facebook? » | A może Twitter? »


Steblecki wyściskał się już z nowymi starymi kolegami i wziął udział w krótkim wtorkowym treningu. Ostatnio grał w Górniku Zabrze (wcześniej w holenderskim SC Cambuur-Leeuwarden), ale ustalił już warunki kontraktu z Cracovią. Czeka tylko na wyniki testów medycznych. Jeśli będą dobre, w środę złoży podpis pod kontraktem. - To raczej formalność. Nic nie powinno stanąć na przeszkodzie - usłyszeliśmy wczoraj w klubie.

Jest wychowankiem Cracovii, więc każdy kąt zna jak własną kieszeń. Ale od czasu, kiedy był tu po raz ostatni, dużo się zmieniło. Znajomych twarzy niby ciągle jest dużo. Tyle że odchodził z drużyny, która tkwiła na dole tabeli, a lada dzień zagra z nią w eliminacjach do Ligi Europy. Inna będzie też jego pozycja w zespole. W sezonie 2013/14 czasami wysłuchiwał krytyki, ale mógł liczyć na grę niemal w każdym meczu. Dziś pewnie będzie inaczej, bo ma poważnych konkurentów. Np. w środku niepodważalna jest pozycja Mateusza Cetnarskiego, jest też Marcin Budziński. W tej sytuacji Stebleckiemu być może łatwiej będzie o miejsce na skrzydle, jeśli z klubu odejdzie Bartosz Kapustka.

Drugie podejście do Cracovii

Jeszcze trudniej może być Rafałowi Dobrolińskiemu. - Wiem, że nikt za darmo nic mi nie da. Ale kiedy pojawiła się oferta, nie mogłem odmówić. Przyjechałem powalczyć. Chcę pokazać trenerom, że zasługuję, by być w Cracovii - mówi nam 28-letni bramkarz. We wtorek złożył podpis pod rocznym kontraktem z opcją przedłużenia o kolejny sezon. W Cracovii ma rywalizować o miejsce między słupkami z Grzegorzem Sandomierskim (w kadrze jest też Krystian Stępniowski).

Dla Dobrolińskiego transfer pod Wawel to nieoczekiwany awans, bo dotąd nawet nie zadebiutował w ekstraklasie. Przez trzy ostatnie sezony występował w pierwszoligowym GKS-ie Katowice, ale i tam nie miał pewnego miejsca w składzie.

Wcześniej bronił w takich zespołach jak m.in. Lechia Zielona Góra, Tęcza Krosno Odrzańskie czy Arka Nowa Sól. Ma też za sobą przygodę z Włochami. W sezonie 2006/07, jeszcze jako nastolatek, występował w SS Sambenedettese Calcio. - To była fajna przygoda, dużo się tam nauczyłem. Jechałem nie znając języka, ale wszystko przyszło z czasem. Trzecia liga włoska jest mniej więcej na takim poziomie jak w Polsce zaplecze ekstraklasy - przekonuje.

To jego drugie podejście do Cracovii. Kiedy prawie dekadę temu wrócił z Włoch, trafił na testy do krakowskiego klubu. Wtedy nie udało się zapracować na transfer.

Na Ligę Europy bez Szczepaniaka?

Z Cracovią ciągle nie trenuje natomiast Szczepaniak, który jeszcze w maju złożył podpis pod czteroletnim kontraktem. Tyle że 25-letniego napastnika do 30 czerwca obowiązuje wypożyczenie z Miedzi Legnica do Podbeskidzia. A w klubie z Bielska-Białej nie chcą się zgodzić, by odszedł wcześniej. Wręcz przeciwnie - władze klubu stoją na stanowisku, że zgodnie z prawem do końca miesiąca mogą jeszcze wykupić piłkarza.

Dlatego sprawa utknęła w martwym punkcie. Nieoficjalnie wiadomo, że piłkarz zamierza poczekać i na treningu Cracovii stawić się 1 lipca. - Niestety, nie widzę szans na polubowne rozwiązanie sporu. Podbeskidzie robi to ze zwykłej złośliwości. Zapewniam, że zgodnie z zapisami umowy bielski klub nie ma prawa wykupić Mateusza bez jego zgody - przekonuje Paweł Kopeć, menedżer Szczepaniaka.

Kłopot w tym, że do 25 czerwca Cracovia musi zgłosić kadrę na mecze eliminacji Ligi Europy. Bez zgody Podbeskidzia Szczepaniaka nie będzie można wpisać do składu.