Sport.pl

Oskar Polis o Stachyrze i kraksie w memoriale: Musiałem się katapultować

Oskar Polis w niedzielnym memoriale Bronisława Idzikowskiego i Marka Czernego niespodziewanie do końca walczył podium. Skąd ta przemiana? Żużlowiec przyznaje, że w ostatnim czasie sporo zmieniło się zarówno w jego nastawieniu, jak i w teamie i zmiany te zaczynają przynosić efekty.
W niedzielnym memoriale Bronisława Idzikowskiego i Marka Czernego z niezłej strony zaprezentował się Oskar Polis. Junior Włókniarza po czterech seriach startów miał na koncie 8 pkt. i wygrana w ostatnim biegu otwierała przed nim drogę do wyścigu barażowego. Ostatecznie musiał uznać wyższość Mateusza Borowicza. Nim jednak żużlowcy rozdzielili między sobą punkty, cała czwórka uczestniczyła w groźnym wypadku, po którym Polis przez dłuższy czas nie podnosił się z toru.

- Jechałem trzeci i widząc co się dzieje, musiałem się katapultować, żeby nie wjechać w Mateusza Borowicza i Krystiana Pieszczka - opowiada Polis. - Trochę mnie przytkało, ale na szczęście nic poważnego się nie stało. Można powiedzieć, że jest dobrze.

Podczas zawodów memoriałowych młodzieżowiec Włókniarza nie przypominał żużlowca z początku sezonu. Do końca walczył o miejsce na podium i ostatecznie do wyścigu barażowego zabrakło mu jednego punktu. Jak się okazało wpływ na jego dyspozycję miał nie tylko Janusz Stachyra, który niedawno stał się członkiem jego teamu...

- Powiedziałem sobie kilka dni temu, że skończyło się przyjeżdżanie na ostatnich miejscach - dodaje 20-latek. - Albo w prawo, albo w lewo. Na początku sezonu straciłem całkowicie formę. Nawet dwa lata temu, mając mniej doświadczenia, osiągałem lepsze wyniki niż w tych pierwszych meczach. Teraz mam nową osobę w teamie, Janusza Stachyrę, i za tę obecność bardzo mu dziękuję. Pomaga mi, doradza i powoli widać tego efekty. Podczas memoriału wszystko zagrało. To jest dla mnie najważniejsze, że wreszcie coś ruszyło.

Zdaniem wychowanka Włókniarza, w dzisiejszym żużlu najważniejsze jest przygotowanie sprzętowe.

- Kto ma lepiej dopasowane motocykle, kto ma więcej szczęścia, ten wygrywa - mówi Polis. - Moim zdaniem ważniejsze od doświadczenia i nawet umiejętności, jest właśnie odpowiednie ustawienie motocykla. Parę dni temu dokonałem sporych korekt w sprzęcie, odwróciłem wszystko o 180 stopni i to procentuje.

Wielu żużlowców szuka możliwości startów za granicą. Dla juniorów częste starty są ważne, bowiem pozwalają poznać inne tory i uczą podejmowania decyzji. Polis nie wyklucza możliwości wyjazdu za granicę, choć zdaje sobie sprawę, że warunek osiągania sukcesów poza Polską jest jeden.

- Na razie najlepiej będzie jak poustawiam sobie wszystko tutaj na miejscu. Jeżeli będę miał satysfakcjonujące mnie zdobycze punktowe, wtedy mogę pomyśleć o startach za granicą. Najpierw trzeba ogarnąć polską ligę, a potem myśleć o innych - kończy Polis.

Więcej o: