Garbarnia Kraków - Warta Poznań 3:2. Tomasz Bekas: Trzeba skończyć z rozdawaniem prezentów

- Przez swoją indolencję strzelecką nie wywozimy stąd zwycięstwa. Nadal pozostajemy w grze o II ligę i jesteśmy w dużo lepszej sytuacji niż rok temu - mówi trener Warty Poznań Tomasz Bekas po porażce 2:3 z Garbarnią Kraków w pierwszym spotkaniu barażowym.
Rok temu "Zieloni" mierzyli się z Polonią Bytom i przegrali oba spotkania, dlatego marzenia o II lidze musieli odłożyć na teraz. W Krakowie Warta dwa razy doprowadzała do remisu, ale przegrała 2:3 po tym, jak straciła bramkę w końcówce spotkania. - Po raz drugi z rzędu tracimy trzy gole, aczkolwiek dwa z nich sprezentowaliśmy znowu zespołowi Garbarni. Tak samo było tydzień temu z rezerwami Lecha Poznań. Prawdopodobnie nie jest to kwestia umiejętności, a siedzi gdzieś w głowach. Poza tym, jestem z postawy zespołu zadowolony, bo zagraliśmy bardzo dobrze, jeśli chodzi o przejście z obrony do ataku. Taki Adrian Laskowski to jest postać meczu, zagrał bardzo fajne zawody. Strzeliliśmy dwie super bramki i tylko szkoda, że nie wykorzystaliśmy swoich sytuacji w drugiej połowie - mówi trener poznańskiej drużyny.

Rewanż odbędzie się już w środę o godz. 17 na stadionie przy Drodze Dębińskiej. - Mamy dogrywkę u nas, postaramy się odrobić straty z nawiązką, ale musimy wyciągnąć wnioski jeśli chodzi o grę obronną, bo dzisiaj zagraliśmy w defensywie jeden z najgorszych meczów wiosną. Poza Adrianem Laskowskim, który gra na pozycji defensywnego pomocnika, to reszta zagrała poniżej swoich możliwości. Piłkarze muszą mieć świadomość tego. Od kogo mam wymagać więcej, jeśli nie od Biegańskiego, Spławskiego, Ciarkowskiego, który wszedł w drugiej połowie? - pyta Tomasz Bekas. - Potrzebujemy jednej bramki, ale nie możemy rozdawać prezentów w obronie, tak jak dzisiaj. Jeżeli znów tak zagramy w defensywie, to będziemy mieli problem.

Zdaniem trenera "Zielonych" krakowianie nie mieli prawa zaskoczyć jego zespołu. - Uczulałem zawodników, że rywale będą grali skrzydłami, bo tam są mocni, a mimo to straciliśmy w ten sposób dwie bramki. Wiedzieliśmy też, że Kalemba uderza mocno z dystansu, a jednak po takim strzale padł gol na 3:2 dla Garbarni. Nie rozumiem tego, bo wszystko wiedzieli, mieli wyłożone czarne na białym. Trzeba sobie szybko wyjaśnić, dlaczego tego nie realizowali - mówi.