RIO 2016. Matylda Kowal na olimpiadzie. Gratulacje z ratusza i z klubu

- Już sam awans na igrzyska to ogromny sukces. Tak to traktuj, ale liczymy też na dobry występ - mówił prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc na spotkaniu z Matyldą Kowal, lekkoatletką Resovii, która zapewniła sobie udział na igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro.

http://www.rzeszow.sport.pl/sport-rzeszow/0,0.html">Chcesz wiedzieć wszystko o sporcie na Podkarpaciu? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Matylda Kowal w ostatnich tygodniach dwukrotnie wypełniła minimum PZLA na igrzyska w biegu na 3000 m z przeszkodami, co daje jej niemal pewny bilet na igrzyska olimpijskiej w Rio de Janeiro. - Teraz muszę to tylko potwierdzić startując w mistrzostwach Polski w Bydgoszczy. Wynik czy miejsce się już nie liczy, muszę tylko tam pobiec - mówiła szczęśliwa rzeszowianka, dla której to będą drugie igrzyska w karierze. Wystąpiła już w Londynie cztery lata temu, ale wtedy jako zawodniczka AZS-u AWF Kraków. Teraz wróciła do Rzeszowa i biega w barwach Resovii. - Chcę biegać dla Rzeszowa - dodaje. To pierwsza lekkoatletka z Rzeszowa, która wystąpi na igrzyskach od 1980 roku, gdy w Moskwie walczyła Barbara Wojnar-Baran.

RIO 2016: Powalczyć o finał

Minimum na igrzyska Matylda Kowal wywalczyła podczas zawodów w Belgii i Czechach. - Po dobrym biegu w Belgii w Pradze byłam nastawiona już tylko na czas, nie na miejsce. Sam bieg był chaotyczny, trochę nie po mojej myśli. Po dwóch okrążeniach zerwałam tempo i zaryzykowałam przez to dogoniły mnie rywalki, kosztem tego ryzyka przegrałam, ale wypełniłam minimum - wspomina Kowal, którą w Rzeszowie trenuje... mąż, Piotr Kowal. - To dla niej było spełnienie marzeń, ogromne szczęście. Całe życie podporządkowała pod te igrzyska. Wiele osób ją przekreśliło po słabszym poprzednim sezonie, po kontuzji, a jednak jest awans - mówił dumny mąż i dodał: - W tej formie na pewno będzie w Rio walczyć o finał. Wcześniej na mistrzostwach Europy o ścisłą czołówkę. - Czuję, że w tym roku to moja życiowa forma, najlepsza dyspozycja. Jestem stabilna, uzyskuje podobne wyniki, a mam jeszcze rezerwy - twierdzi olimpijka z Rzeszowa.

RIO 2016: Podwójna motywacja Matyldy Kowal

Zanim pojedzie do Brazylii, czeka ją jeszcze kilka startów, m.in. właśnie na mistrzostwach Europy w Amsterdamie. - Mój czas jest teraz piątym w Europie, na świecie 41, ale przede mną jest kilkanaście Kenijek, a na igrzyskach mogą wystąpić tylko trzy - wylicza. Podobnie jest choćby z Amerykankami czy Etiopkami. - Występ w finale byłby spełnieniem kolejnych marzeń - dodaje Matylda Kowal, która na igrzyska awansowała tylko dzięki swojemu uporowi. Cały okres przygotowań mogła liczyć tylko na siebie. - W tym sezonie wszystkie pieniądze na przygotowania musiała wyłożyć z własnej kieszeni, albo od sponsorów firmy New Balance, Handlopex czy Pro Familia. Pomagało mi też miasto i urząd marszałkowski. Nie dostawałam natomiast pieniędzy z Polskiego Związku Lekkiej Atletyki - opowiada olimpijka. - Okazało się, że po słabszym sezonie, po kontuzji, przekreślili mnie. Motywacja była więc podwójna - dodaje.

A przygotowań było sporo. 20 tygodni obozów, zaczynając od października. - Kluczowy był obóz w Kolorado, gdzie spędziłam siedem tygodni - mówi lekkoatletka Resovii, która musiała wydać ponad 20 tys. zł na przygotowania, a przed nią kolejne, bezpośrednio już przed Rio. Na szczęście obóz w Saint-Maurice w Szwajcarii sfinansuje już związek, ponieważ jedzie tam cała reprezentacja lekkoatletów. - Jeśli będzie trzeba, miasto znajdzie kolejne pieniądze. Zdecydowanie - zadeklarował prezydent Ferenc.

Kwalifikacje w Rio w biegu na 3000 m przed płotki zaplanowano na 13 sierpnia, finał odbędzie się dwa dni później. Wcześniej jednak, bo już w niedzielę Matylda Kowal pojawi się na stadionie miejskim w Rzeszowie podczas biegu na 5 km, który ma wystartować o godz. 12. Wcześniej zaplanowano biegi młodzieżowe. Matylda Kowal poprowadzi profesjonalną rozgrzewkę dla wszystkich. Będzie też okazja, by zrobić sobie zdjęcie z olimpijką z Rzeszowa czy zdobyć autograf.

Po gratulacjach od prezydenta przyszły też te z klubu i od sponsora-opiekuna zawodniczki, firmy Handlopex, gdzie zorganizowano spotkanie. - Mamy satysfakcję, że po krótkim pobycie w Krakowie, wróciła pani do nas i z naszego klubu jedzie na igrzyska - mówił Aleksander Bentkowski, prezes Resovii. - To nie zawodniczka, która przyszła do nas skądś, tylko od początku zaczynała u nas, jeszcze w szkole podstawowej - dodał Janusz Mazur, prezes sekcji lekkiej atletyki.

Matylda Kowal startuje jako zawodniczka Resovii, ale pomocy od klubu nie dostaje. - Pieniądze idą bardziej na pomoc młodzieży, nie seniorom - mówi zawodniczka. W piątek jednak, oprócz gratulacji, prezesi przekazali olimpijce także tajemniczą kopertę. - To taki skromny upominek - mówili. Będzie też honorowe wyróżnienie. - Umieścimy pani zdjęcie w naszej sali tradycji. Wyjazd na igrzyska to spory sukces, który osiąga niewielu sportowców - stwierdził Bentkowski.

- Kiedy ponad 30 lat temu Basia Baran wróciła z igrzysk, miasto wybudowało nam stadion. Mam nadzieję, że teraz, gdy mamy kolejną olimpijkę, miasto czy województwo pozwoli skończyć ten stadion, który nie jest dokończony, gdzie potrzeba jeszcze krytej bieżni rozgrzewkowej, pokojów odnowy - kończy Mazur.