Miasto chce pomóc szczypiornistom Warmii Olsztyn

Włodarze olsztyńskiego zespołu piłkarzy ręcznych wciąż szukają wymaganego budżetu, aby zagrać w przyszłym sezonie w ekstraklasie. W tym celu udali się do prezydenta miasta, który wstępnie zadeklarował pomoc w przygotowaniu zespołu do ligi zawodowej.
Mimo przegranych barażów o ekstraklasę, działacze Warmii Traveland Olsztyn wciąż starają się o grę zespołu w lidze zawodowej. Aby stało się to możliwe, ekipa ze stolicy Warmii i Mazur musi spełnić odpowiednie wymagania organizacyjny oraz finansowe. Należą do nich między innymi: minimalny budżet w wysokości1,8 mln złotych oraz przekształcenie klubu w spółkę akcyjną.

Miasto chce wspomóc Warmię

Jak już informowaliśmy na łamach "Wyborczej Olsztyn", włodarze Warmii Traveland Olsztyn wciąż szukają sposobów na uzbieranie potrzebnego budżetu. W tym celu działacze udali się do Piotra Grzymowicza, prezydenta Olsztyna, z prośbą o wsparcie drużyny. Choć poniedziałkowe rozmowy nie przyniosły rezultatów, to po środowym spotkaniu sprawy przybrały dla klubu pozytywny obrót.

- Na hurra optymizm jest jeszcze za wcześnie - tonuje emocje Andrzej Dowgiałło, wiceprezes klubu. - Z ust prezydenta podczas naszego spotkania padły deklarację pomocy finansowej. Nie ustaliliśmy jednak żadnych szczegółów dotyczących kwot, jakimi miasto wsparłoby nasz klub. Chcielibyśmy, aby pomoc miasta wpłynęła do nas w pewnej części już w tym roku.

Jedyną problematyczną kwestią dla olsztyńskiego pierwszoligowca jest sprawa tzw. "dzikiej karty". Działacze jeszcze na początku tygodnia twierdzili, że bez jej wykupienia Warmia nie będzie mogła zagrać w lidze zawodowej. - To od nas zależy, jakie przyjmiemy kryterium odnośnie doboru ilości drużyn biorących udział w lidze zawodowej - mówi Łukasz Gontarek, przedstawiciel firmy PGNiG, która odpowiada za rozgrywki ligi zawodowej. - Jeśli Warmia spełni wszystkie wymagane warunki, to być może obejdzie się bez konieczności wykupienia tzw. "dzikiej karty". Jako organizatorzy rozgrywek chcemy być pewni, że olsztyński zespół będzie w stanie podołać wymaganiom w okresie 3-letniej gry w lidze zawodowej.

I dodaje: - "Dzika karta" jest ostatecznością, a my na chwilę obecną chcemy zobaczyć, na co stać zespoły chcące uczestniczyć w rozgrywkach ekstraklasy.

Jak przyznaje Gontarek, w każdej lidze zawodowej w naszym kraju są pewne kryteria, które obowiązują kluby przy składaniu wniosków licencyjnych. Należą do nich elementy sportowe, organizacyjne i prawne. Przedstawiciel firmy PGNiG dodał również, że liga zawodowa nie będzie ligą zamkniętą - każdego roku zwycięzcy obu grup pierwszej ligi będą mogły złożyć swój akces do przystąpienia do rozgrywek.

- Mimo, że niektóre kluby pierwszej ligi nie spełniły wymagań sportowych, to chcemy zobaczyć jaki jest ich stan przygotowań do udziału w nowych rozgrywkach - przyznaje działacz. - Warmia Traveland jest w naszym obszarze zainteresowania. Poinformowaliśmy działaczy olsztyńskiego klubu, aby pokazali nam stan swoich przygotowań do ligi zawodowej. Wtedy będziemy mogli iść dalej.

Włodarze olsztyńskiego klubu nie ukrywają, że nie stać ich na wykupienie "dzikiej karty". - Jeśli w naszym przypadku będzie ona konieczna, to niestety, ale nie wystartujemy w lidze zawodowej - mówi zdecydowanie Andrzej Dowgiałło.

Co z zawodnikami?

Szczypiorniści ekipy ze stolicy Warmii i Mazur nie ukrywają, że cieszą się z pozytywnych informacji dotyczących przyszłości klubu. - Dzięki temu mamy możliwość realizacji swoich marzeń sportowych - mówi Karol Królik, kapitan olsztynian. - Jeśli natomiast chodzi o nasze kontrakty, to prezes wstępnie powiedział o zwiększeniu naszych zarobków. Nie było jednak żadnych indywidualnych rozmów z nami na temat przedłużenia umów.

Więcej o: