Sport.pl

Prezes Włókniarza krytykuje tor w Rzeszowie. "Wymagający, trochę nawet niebezpieczny"

Michał Świącik, prezes Włókniarza krytykuje przygotowanie toru przez Stal Rzeszów, ale jednocześnie uważa, że od składu jaki ma Włókniarz, można oczekiwać więcej.
Po zaciętym spotkaniu Włókniarz przegrał w niedzielę w Rzeszowie ze Stalą 40:50. Rozstrzygające okazały się dwa wyścigi. 11., w którym Sebastian Ułamek przegrał walkę, najpierw o pierwszą, a potem o trzecią pozycję i 14. z którego sędzia wykluczył Nicolaia Klindta.

- Na wynik tego meczu wpływ miało kilka czynników. Mieliśmy trochę pecha i mówię tutaj o defektach opon w motocyklach Oskara Polisa i Huberta Łęgowika, były też dwa wykluczenia Nicolaia Klindta - zwraca uwagę prezes Świącik. Do tego musieliśmy walczyć w naprawdę trudnych warunkach. Na rzeszowskim torze, zawodnikom momentami trudno było utrzymać płynność jazdy. Apelowaliśmy do gospodarzy o to, aby przygotowali tor inaczej niż na mecz z Polonią Piłka, podczas którego było sporo upadków. Przygotowali jednak tor wymagający, uważam, że trochę nawet niebezpieczny. Pytam, czy nie można zrobić takiego jak zawsze jest u nas. Równego na całej długości i szerokości. Dającego równe szanse obu drużynom. Po meczu z Piłą gospodarze tłumaczyli, że nie byli w stanie odpowiednio przygotować nawierzchni w związku z tym, że zbyt późno udostępniono im stadion. Moim zdaniem to nie jest prawda. Tor przygotowują w ten sposób celowo, po to, aby utrudnić zadanie rywalom. Utrudnili żużlowcom Polonii, utrudnili też nam. Takie jest nie tylko moje odczucie. Taką samą opinię na temat toru mają też zawodnicy. Nawierzchnia się wyrywała, tworzyły na niej dziury i koleiny. A szczególnie niebezpieczny był pierwszy łuk, w którym często decydują się losy wyścigów - podkreśla prezes Świącik.

Prezes Włókniarza krytykuje przygotowanie toru przez gospodarzy, ale jednocześnie uważa, że od składu jaki ma Włókniarz można oczekiwać więcej. Daje też do zrozumienia, że przed kolejnymi meczami będzie oczekiwał zmian. - Mam tutaj swoje przemyślenia, uważam, że niektórzy zawodnicy wyczerpali kredyt zaufania. Na przykład od Tomasa Jonassona na pewno można oczekiwać większej ilości punktów. Musimy na ten temat porozmawiać ze sztabem szkoleniowym. Usiąść i wspólnie się zastanowić co zmienić. Przed nami mecz z Rawiczem, gdzie uważam, powinni się sprawdzić nasi chłopcy. Choćby Mateusz Borowicz, który już jeździ i na treningach robi bardzo korzystne wrażenie - kończy Michał Świącik.

Więcej o: