Achrem i Ignaczak w ratuszu. "Dziękuję za emocje, których dostarczaliście"

To był ostatni sezon w Asseco Resovii Krzysztofa Ignaczaka i Oliega Achrema. Obaj przez lata stali się symbolem nie tylko klubu, ale i miasta, dlatego na koniec ich przygody z Asseco Resovią, zostali zaproszeni do ratusza.

Chcesz wiedzieć wszystko o Asseco Resovii? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



- Gościmy wspaniałych sportowców, którzy dostarczyli nam wiele emocji. Wasza zasługa dla promocji miasta jest przeogromna - mówił na spotkaniu prezydent Rzeszowa, Tadeusz Ferenc, który wręczył obu siatkarzom pamiątkowe tabliczki. Olieg Achrem dostał też Encyklopedię Rzeszowa. - Krzysiu ma już takie dwie - śmiał się prezydent dodając: - Będę występował o tytuł zasłużony dla miasta Rzeszowa dla Krzyśka.

Później było już trochę luźniej. Prezydent pytał obu siatkarzy o plany. - Krzysiu, chyba będziesz dalej grał, bo jesteś w dobrej formie? Szkoda, żebyś już skończył. Ale to Twoja decyzja - mówił. - 9 lat w tym mieście przywiązało nas do Rzeszowa. Zmiana warunków dla nas, dla mojej rodziny to duże wyzwanie. Decyzja nasza musi być przemyślana. Jest jedna propozycja gry, która rozważam. Telefon się rozdzwonił po zakończonym sezonie, czego się nie spodziewałem - mówił Krzysztof Ignaczak i dodał: - Mam jednak też kilka innych pomysłów, o jednym z nim chce porozmawiać z prezydentem, może znajdzie dla mnie pięć minut.

Ignaczak, jeśli nie odejdzie grać, będzie pracował z młodzieżą. Ma kilka pomysłów, jak pomóc młodym sportowcom. - Ale nie jako trener, bo to niewdzięczna praca. Raczej jako człowiek, który pomoże im połączyć życie ze sportem, jako taki mentor, bo wiem, że tego brakuje - zdradza były libero Asseco Resovii.

Achrem w przyszłym sezonie na pewno będzie grał w siatkówkę, najprawdopodobniej w Turcji. - Wracaj później do Rzeszowa - mówił prezydent Ferenc. - Na pewno wracam - odpowiedział Achrem, który w Rzeszowie gra od 2009 roku. Ignaczak o dwa lata dłużej.

O ile Ignaczak zastanawia się jeszcze nad grą i wyjazdem całą rodziną, o tyle rodzina Achrema zostaje w Rzeszowie. - Niestety taki mamy zawód. Chcę jeszcze trochę pograć, więc muszę zostawić rodzinę, co jest przykre, ale przetrwamy i to - mówi Achrem i dodaje: - Nie zamierzam gdzieś na stałe wyjeżdżać, będę mieszkał w Rzeszowie. W ciągu siedmiu lat widać jak Rzeszów się rozwija, jak wygląda w porównaniu z innymi miastami w Polsce. Czuje się tu komfortowo i chcę żeby rodzina była tu szczęśliwa.

Były też czas na wspomnienia i rozmowy o meczach, także o kibicach, którzy czasami różnie reagowali na grę swoich ulubieńców. - My jesteśmy po to by grać dobrze, gdy gramy źle, to nie dziwne, że kibice nie są zadowoleni. Każdy zapłacił za bilety, ma prawo wyrzucić z siebie całą złość, by na drugi dzień obudzić się wesoły i pójść do pracy. Trzeba to przyjąć z pokorą i robić swoje - mówił z uśmiechem na twarzy Achrem.