Triumf Vive Tauron Kielce sprawił, że Płomień Sosnowiec nie jest już jedynym polskim zdobywcą Pucharu Europy

Gratulujemy piłkarzom ręcznym Vive Tauron Kielce wygrania Ligi Mistrzów i przypominamy, że dotąd jedynym polskim klubem, który mógł się poszczycić takim osiągnięciem, był Płomień Sosnowiec.
ŚLĄSK.SPORT.PL w mocno nieoficjalnej wersji. Dołącz do nas na Facebooku >>

Gdy zagłębiowski klub nie miał sobie równych w Europie, to o Lidze Mistrzów nikt jeszcze nie myślał. Wtedy rywalizowano o swojski Puchar Europy, który był jednak protoplastą prestiżowych rozgrywek.

W 1978 roku pucharową rywalizację zdominował Płomień Milowice - klub z dzielnicy Sosnowca. Historia tej drużyny zaczyna się w roku 1929, gdy strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej przy kopalni Wiktor w Milowicach zakładają klub sportowy Płomień...

Pierwszym prezesem Płomienia był Bolesław Przypkowski, na co dzień naczelnik straży. Początki łatwe nie były. Piłkarze Płomienia byli przede wszystkim strażakami, zdarzało się więc, że na dźwięk syreny strażackiej w pośpiechu opuszczali boisko, by ratować zagrożonych ludzi i ich dobytek. Efekt był taki, że klub przegrywał mecze walkowerem.

Po wojnie Płomień przekształcił się w klub wielosekcyjny. W Milowicach trenowali gimnastycy, bokserzy, szachiści, dżudocy. Najważniejsza jednak była sekcja siatkówki. To właśnie siatkarze i siatkarki Płomienia rozsławili dzielnicowy klub w Polsce i na świecie.

Sekcja siatkówki męskiej powstała w 1961 roku. Szybko jednak przestała istnieć. Sosnowiczanie nie mieli własnego boiska, oddali więc dwa mecze walkowerem i za karę decyzją związkowych działaczy zostali wycofani z rozgrywek B-klasy. Powrócili po trzech latach. I to jak! W latach 70., zarówno wśród kobiet, jak i mężczyzn Płomień nie miał sobie równych w kraju.

Pierwsze znaczące sukcesy zaczęły odnosić panie, które w 1974 i 1975 roku wywalczyły dla Sosnowca pierwsze mistrzostwo Polski. Potem ten sukces siatkarki z Milowic powtórzyły jeszcze trzykrotnie - w latach 1979-81. Do najlepszych siatkarek należały: Grażyna Godlewska, Danuta Halaburda, Bożena Modnicka, Irena Sziller i Teresa Rychlicka-Kasprzyk.

Europę i świat zawojowali jednak panowie. Włodzimierz Sadalski, Zbigniew Zarzycki, Ryszard Bosek i Wiesław Gawłowski - te nazwiska znał każdy kibic. Złoci medaliści olimpijscy i mistrzostw świata dwa razy (1977 i 1979) poprowadzili Płomień do mistrzostwa Polski.

Największy sukces Płomień odniósł w 1978 roku, gdy sosnowiczanie triumfowali w Pucharze Europy Mistrzów Krajowych. W eliminacjach nasz zespół okazał się lepszy od Panathinaikosu Ateny i Federlazio Roma. Finałowy turniej został rozegrany 19 lutego w Hali im. św. Jakuba w Bazylei. Płomień pokonał kolejno Boronkay Stambuł 3:0, Starlift Haga 3:1 i Aero Odolena Voda 3:2. W zespole grali: Wiesław Gawłowski, Ryszard Bosek, Włodzimierz Sadalski, Leszek Molenda, Krzysztof Kasprzyk, Jerzy Malinowski, Jan Rogowicz, Waldemar Wspaniały, Wojciech Piątek, Wiesław Pawlik i Waldemar Kmera. Trenerem był Aleksander Skiba.

Sukces nie został chyba wtedy należycie doceniony. Fachowcy podkreślali, że w rozgrywkach nie uczestniczyły silne kluby z ZSRR, Bułgarii czy Rumunii. Gdy na Okęciu wylądował samolot z Genewy, na wracających nim siatkarzy czekali górnicza orkiestra, kibice Płomienia i przedstawiciel Ministerstwa Górnictwa. Nie było natomiast nikogo z Polskiego Związku Piłki Siatkowej. - Nie przejmowaliśmy się tym. To był nasz sukces, a po latach okazało się, kto miał rację. Ważne, że docenili nas kibice i klubowi działacze. Ekstrapremii nie było. Może jakieś pralki? - zastanawiał się po latach Bosek. Rok później Płomień znowu awansował do finałowego turnieju, ale zajął w nim trzecie miejsce.

Do niedzielnego zwycięstwa klubu z Kielc nad MKB Veszprem Płomień był jedyną polską drużyną, która cieszyła się ze zdobycia Pucharu Europy w grach zespołowych.