Sport.pl

Szczecin Boxing Night: Komplet zwycięstw szczecinian, pas dla Włodarczyka [ZDJĘCIA]

W sobotni wieczór w szczecińskiej Azoty Arenie odbyła się gala boksu zawodowego Szczecin Boxing Night. Wszystkie walki wygrali Polacy.
Największą gwiazdą wieczoru był Krzysztof Włodarczyk. "Diablo" nie ściągnął jednak na trybuny kompletu widzów, ponieważ zmagania śledziły trzy tysiące kibiców. Pustkami świeciły normalne sektory, a w strefie przy samym ringu także było sporo wolnych miejsc.

Dobre otwarcie gospodarzy

Na rozgrzewkę kibice zobaczyli pojedynek boksu olimpijskiego. Przedstawiciel miejscowego BKS Skorpion Szczecin Tomasz Resól zmierzył się mistrzem Niemiec Younessem Zarrą. Po trzech trzyminutowych rundach na punkty wygrał reprezentant gospodarzy.

Potem zaczęło się już profesjonalne boksowanie. W ringu najpierw zameldował się kolejny rodowity szczecinian Tomasz Król, którego do walki zagrzewał licznie zgromadzony fan club, a także znany utwór Michaela Jacksona pod tytułem Smooth Criminal. Jego rywalem był Jacek Wyleżoł z Górnego Śląska. Pojedynek nie stał na zbyt wysokim poziomie, a więcej zaczęło się dziać dopiero w ostatniej rundzie. Po sześciu starciach na punkty ku uciesze publiczności wygrał Król. Jego przeciwnik nie mógł pogodzić się z werdyktem i ring opuścił pozdrawiając widzów środkowym palcem. Wyleżoł został wygwizdany.

- Wytrzymałem presję ze strony kibiców - mówi Król. - To niesamowite uczucie, ponieważ pochodzę z osiedla przy hali. Tutaj spędziłem dzieciństwo, bawiłem się w berka i chowanego.

Był pierwszy nokaut

Potem w trwającej także sześć rund walce Jordan Kuliński poradził sobie z Litwinem Andrejsem Pokumeiko. Następnie do ringu wszedł kolejny szczecinianin Paweł Stępień, który mógł pochwalić się najlepiej zorganizowaną grupą kibiców. Jego fan club od początku gali wyróżniał się na trybunach, ponieważ miał bardzo długą biało-czerwoną flagę. Wsparcie fanów pomogło, ponieważ zawodnik ze Szczecina od razu zdominował Wasyla Kondora. Ukrainiec tylko się bronił, a w 6 rundzie został znokautowany. Kibice na pierwsze zakończenie walki przed czasem musieli czekać aż do godziny 22.

- Jestem zadowolony ze zwycięstwa, ale głowa nie zawsze współgrała z ciałem. Dlatego musiałem się męczyć sześć rund - ocenia Stępięń. - Szacunek dla mojego rywala. Okazał się bardzo wytrzymały i przebiegły. Deprymowało mnie, że on po "czystych" ciosach dalej stoi na nogach i jeszcze odpowiada. Fani zmotywowali mnie jednak, żeby widowiskowo zakończyć walkę.

Nim rozpoczęły się trzy główne dania Szczecin Boxing Night, w ringu mieliśmy kolejny pokaz boksu amatorskiego. Górą był znowu zawodnik Skorpiona - Arkadiusz Szwedowicz.

Faworyci nie zawiedli

Krzyzstof Zimnoch i Michał Cieślak skutecznie rozgrzali publiczność przed walką wieczoru. Ten pierwszy w wadze ciężkiej boksował z urodzonym w Kazachstanie Niemcem Konstantinem Airichem. Polak kilka razy celnie trafił swojego rywala, ale ten choć ledwo trzymał się na nogach, nie chciał poddać walki. W czwartej rundzie zrobił to za niego jego trener, którzy rzucił ręcznik i przerwał męki Airicha.

Przed czasem walkę wygrał również Michał Cieślak (waga junior ciężka). Długo męczył się z Aleksandrem Kubichem, ale w 9 rundzie Rosjanin w końcu się poddał.

Przed północą nadszedł czas na danie główne. W walce o pas IBM Intercontinental zmierzyli się Krzysztof Włodarczyk oraz Niemiec Kai Kurzawa. Starcie poprzedziły hymny narodowe. W ringu od razu zarysowała się przewaga Polska i zaplanowane na 12 rund starcie zakończyło się już w czwartej. Kurzawa został zamroczony serią ciosów, a po mocnym prawym sierpowym był "liczony" przez sędziego, który zakończył walkę. To było 51 zawodowe zwycięstwo Włodarczyka (37 przed czasem), który chce w przyszłości walczyć o mistrzostwo Świata.

- Na razie nie ma za bardzo czym się cieszyć, trzeba dalej ciężko nad sobą pracować - mówi Włodarczyk. - Uważam, że sędzia przerwał walkę w dobrym momencie. Po pierwszym ciosie w czoło rywal przyklęknął, po drugim pewnie już by się przewrócił. Lepiej na stojąco schodzić z ringu.