O co jeszcze gra Raków? O awans już nie, o honor też już nie za bardzo

Na dwie kolejki przed końcem rozgrywek w II lidze w częstochowskim Rakowie mogą się już skupić na przygotowaniach do sezonu 2016/2017.
O co jeszcze gra Raków? O awans już nie, o honor też już nie za bardzo. Właściwie sezon mógłby się już dla częstochowian skończyć, ale patrząc na to co dzieje się w klubie i wokół, to może i dobrze, że trzeba jeszcze grać? Być może uda się ten czas wykorzystać na rozliczanie i rozdrapywanie ran, a to sprawi, że do przygotowań przed nowym sezonem piłkarze i działacze podejdą już z "czystymi głowami". Na razie w klubie jest gorąco, po ostatnim meczu trener Papszun powiedział, że część piłkarzy nie zasługuje na grę w klubie. Co takie słowa oznaczają wiedzą wszyscy: ktoś (nazwiska nie padły) nie chciał awansować, odpuszczał mecze. Dlaczego miał tak robić? To już też tylko sfera domysłów, ale znów wszyscy wiedzą, o co chodzi. Czy szkoleniowiec ma rację? Tego się pewnie nigdy nie dowiemy. Dowiemy się natomiast, na których piłkarzy zrzucają w klubie odpowiedzialność za ostatnie wyniki. Będą to zapewne ci, którzy w ostatnich meczach sezonu nie zagają i pożegnają się z Rakowem.

W dwóch kończących się kolejkach można się spodziewać kolejnych zmian w składzie drużyny. Szanse mają dostać młodzi wychowankowie klubu i to wydaje się być pozytywna strona całego zamieszania - być może w Rakowie przypomną sobie, że największe sukcesy klub odnosił jednak w oparciu o wychowanków i zawodników z regionu, a sięganie po całą armię piłkarzy zaciężnych zwykle kończyło się dla klubu źle. Być może znajdzie się też czas na refleksję, że to nie tylko piłkarze są winni zaistniałej sytuacji, a w sporcie pieniądze to jednak nie wszystko. W sobotę częstochowianie grają na wyjeździe z Legionovią Legionowo. Czy wygrają czy przegrają, nie zmieni faktu, że sezon jest przegrany i trzeba zacząć myśleć o kolejnym. Im wcześniej, tym lepiej.