Mirosław Jabłoński: Wierzę, że Stomil utrzyma się w I lidze

We wtorkowe popołudnie władze olsztyńskiego pierwszoligowca rozwiązały umowę z Mirosławem Jabłońskim, dotychczasowym szkoleniowcem OKS. - Było mi bardzo ciężko, lecz nie miałem wyboru - mówi były już trener biało-niebieskich.
Mirosław Jabłoński trenerem Stomilu Olsztyn był od lipca 2014 roku. W swoim debiutanckim sezonie w Olsztynie, wraz z OKS zajęli siódme miejsce na zapleczu ekstraklasy. Już wtedy Jabłoński musiał zmierzyć się z problemami organizacyjnymi w klubie. Po wycofaniu się strategicznego sponsora w postaci Galerii Warmińskiej, OKS był bliski wycofania się z rozgrywek. W tym roku było podobnie. Po udanej jesieni, kiedy to OKS zajmował piąte miejsce w tabeli, zimą piłkarze nie wyjechali obóz przygotowawczy, a nad Stomilem ponownie zawisły czarne chmury. Efekty były widoczne podczas rundy jesiennej. Wliczając walkower z Dolcanem Ząbki, w 12 spotkaniach biało-niebiescy nie wygrali ani razu. Weekendowa porażka 0:3 z MKS Kluczbork przelała czarę goryczy i zarząd klubu postanowił rozwiązać umowę z Mirosławem Jabłońskim. Do końca sezonu zespół poprowadzi Adam Łopatko.

Rozmowa z trenerem Mirosławem Jabłońskim.

Mateusz Lewandowski: We wtorkowe popołudnie klub rozwiązał z panem umowę. Kogo była to inicjatywa?

Mirosław Jabłoński: - Inicjatywę jako pierwsi wykazali włodarze klubu. We wtorek spotkałem się z prezesem Mariuszem Borkowskim i rozwiązaliśmy kontrakt za porozumieniem stron.

Ciężka to była dla pana decyzja, aby opuścić zespół na dwie kolejki przed końcem sezonu?

- Było mi bardzo ciężko, lecz nie miałem wyboru. Równie dobrze mogłem odejść ze Stomilu zarówno latem zeszłego roku, jak i podczas tegorocznej zimy. Zawsze jednak zostawałem wraz z piłkarzami w sytuacjach, kiedy drużyna przeżywała trudne chwile. Chciałem trenować zespół do końca sezonu, lecz wyszło zupełnie inaczej.

OKS podczas rundy jesiennej ani razu nie wygrał. Według pana co jest tego przyczyną?

- Wiem co nie zagrało w zespole, lecz to nie jest odpowiedni czas na analizę. Mamy przed sobą jeszcze dwa mecze do zakończenia sezonu i trzeba skupić się wyłącznie na nich.

Wierzy trener w utrzymanie zespołu w pierwszej lidze?

- Cały czas miałem i mam wiarę w utrzymaniu zespołu na zapleczu ekstraklasy. Mam jednak trochę pretensji do samego siebie, gdyż nie udało nam się zapewnić bytu pierwszoligowego już kilka tygodni temu. Przed rozpoczęciem rundy jesiennej mówiłem jednak, że nie będzie to takie proste. Mając na uwadze nasze przygotowania, spodziewałem się problemów. Dlatego chciałem jak najszybciej zdobyć wymaganą ilość punktów, lecz za dużo przydarzyło nam się remisów. Wierzę, że już w najbliższym spotkaniu z Pogonią Siedlce (niedziela, godz. 15) drużyna zapewni sobie utrzymanie w rozgrywkach pierwszej ligi.

Odejście z zespołu z funkcji trenera wcale nie oznacza zakończenia pańskiej współpracy ze Stomilem...

- Myślę, że podłożem tej decyzji była próba wstrząśnięcia zespołem. Każdy piłkarz musi sobie bowiem uświadomić, że czekają go spotkania tzw. "ostatniej szansy". Podczas wczorajszej rozmowy prezes Borkowski zaproponował mi kontynuowanie współpracy z klubem. Szczegóły nie zostały jednak ustalone.

Będzie pan z trybun oglądał dwa ostatnie spotkania Stomilu w tym sezonie?

- Nie przyjadę na niedzielny mecz z Pogonią Siedlce, ponieważ oglądanie tego spotkania będzie ponad moje siły. Z całą pewnością pojawię się jednak podczas ostatniego spotkania w tym sezonie z Miedzią Legnica.