Sport.pl

Młodzi z Wisły liczą na więcej

Wisła wypróbowała w tym sezonie najwięcej młodych piłkarzy w ekstraklasie, ale większość zagrała epizody. - Powinni dostać więcej szans. Był ku temu czas - uważa Jacek Matyja, były piłkarz i trener juniorów klubu.
Krystian Kujawa, Piotr Żemło czy Jakub Bartosz zaistnieli w drużynie Dariusza Wdowczyka dopiero pod koniec sezonu. Pierwszy zagrał pół godziny ze Śląskiem Wrocław, drugi - 45 minut z Podbeskidziem Bielsko-Biała, trzeci - po 90 minut z Jagiellonią Białystok i Śląskiem. Trener postawił na młodych, gdy krakowianie zapewnili sobie utrzymanie i walczyli o wygranie grupy spadkowej.

- Czekałem na szansę, starałem się dawać z siebie wszystko na treningach i wierzyłem, że ją dostanę. Na pewno był jakiś stres, ale myślę, że nie wypadłem źle - ocenia Kujawa.

Dla 20-letniego stopera mecz ze Śląskiem był drugim występem w ekstraklasie - wcześniej zagrał w ostatnim meczu rundy jesiennej z Pogonią Szczecin.

W tym sezonie w Wiśle wystąpiło aż 11 piłkarzy urodzonych po 1 stycznia 1994 r. Obok Jagiellonii to najlepszy wynik w ekstraklasie. Tyle że większość dostała szansę właśnie pod koniec jesieni, kiedy na zespół prowadzony tymczasowo przez Marcina Broniszewskiego spadła plaga kontuzji. Skład trzeba było łatać wychowankami, z czego skorzystali m.in. Kujawa, Bartosz czy Kamil Kuczak. Tyle że np. ten pierwszy jest stoperem, a zagrał jako defensywny pomocnik.

Kiedy bardziej doświadczeni piłkarze byli gotowi do gry, w składzie próżno było szukać młodych. Pod względem liczby piłkarzy urodzonych nie wcześniej niż w 1994 r. Wisła jest co prawda liderem ekstraklasy, ale gdy spojrzeć na liczbę spędzonych na boisku minut, nie jest już tak różowo. Jedenastka młodzieżowców uzbierała ich w sumie 3165. To dopiero 11. wynik w ekstraklasie.

Młodzi piłkarze Jagiellonii przebywali na boisku ponad dwa razy dłużej. W dodatku za wynik Wisły odpowiedzialny jest głównie Alan Uryga - 1906 minut - ale on po objęciu drużyny przez Wdowczyka stracił miejsce w składzie.

Podglądanie to nie ujma

- Chłopcy tacy jak Kujawa czy Żemło powinni dostać więcej szans. Chyba nacisk zarządu i kibiców na wynik sprawił, że tak się nie stało. Szkoda, bo był ku temu czas. Trudno to teraz oceniać, ale może trener Wdowczyk powinien wykazać się większą odwagą. Z takim składem spadek byłby sztuką. Potrzebny jest jakiś system wprowadzania młodych do zespołu. Choćby Zagłębie Lubin ma wychowanków, którzy grają w pierwszej drużynie. Warto to podpatrzyć, to żadna ujma na honorze - twierdzi Matyja.

Sam pracował w Wiśle jako trener juniorów młodszych. Miał okazję z bliska oglądać postępy kilku piłkarzy, którzy dziś są w kadrze pierwszego zespołu.

- Najbliżej pierwszego składu wydaje się być Żemło. Jest wojownikiem, ma predyspozycje, by dyrygować obroną. Dobrze, że w pierwszej drużynie pokazał się Bartosz. Duży potencjał ma też Kuba Mordec - podkreśla.

Cała trójka większość sezonu spędziła jednak w trzecioligowych rezerwach. - To czwarty poziom rozgrywkowy. Dawniej druga drużyna Wisły też grała w III lidze, ale to był poziom wyżej. Teraz przeskok między tą ligą a ekstraklasą jest duży. Może dobrym rozwiązaniem byłyby wypożyczenia młodych? Kiedyś tak było. Kujawa i Żemło są gotowi do gry w I czy II lidze - twierdzi Matyja.

Zdążyć z nauką

Jeszcze kilka lat temu krakowianie wypożyczali sporą grupę młodych piłkarzy. W ten sposób dorosły futbol poznawali m.in. bracia Brożkowie, ale również Krzysztof Mączyński. Michał Chrapek czy Łukasz Burliga. Ten ostatni postawą w Ruchu Chorzów zapracował sobie na miejsce przy Reymonta. W tym sezonie jego drogą podążył Kuczak - jesienią uzbierał cztery mecze w ekstraklasie, wiosną 10 razy zagrał w MKS Kluczbork. I ligi jednak nie podbił - skończył sezon bez gola.

Na razie nie słychać o wypożyczeniach innych graczy. Nigdzie nie wybiera się Kujawa, który ostatnio przedłużył kontrakt z klubem. - Rok temu o występach w ekstraklasie mogłem tylko pomarzyć. Nie zawiodłem. Nastawiam się na to, że będę walczył o skład w Wiśle - deklaruje.

Obrońca ma nadzieję, że w krakowskim klubie będzie mógł się uczyć u boku starszych graczy. Przede wszystkim Arkadiusza Głowackiego, który jeszcze przez rok pozostanie przy Reymonta. - Arek może wychować w klubie następcę. To jeden z głównych powodów, dla których chciałem, by został w klubie - zaznacza Paweł Brożek.

- Od kogo ci chłopcy mają się uczyć, jak nie od takiego starego wyjadacza jak Głowacki? Mógłby im naprawdę dużo przekazać. Tylko nie wiem, czy zdąży - dodaje Matyja.

Zdjęcie ADIDAS PIŁKA EURO 2016 GLIDER 4 AC5448 Zdjęcie ADIDAS PIŁKA EURO 2016 GLIDER r.5 AC5448 Zdjęcie Adidas Piłka ręczna Stabil Train Replique M62075
ADIDAS PIŁKA EURO 2016 GLID... ADIDAS PIŁKA EURO 2016 GLID... Adidas Piłka ręczna Stabil ...
Porównaj ceny » Porównaj ceny » Sprawdź ceny »
źródło: Okazje.info


Więcej o: