Warmia Olsztyn. Rewanż jest tylko formalnością?

Po wysokim zwycięstwie nad Ostrovią Ostrów Wielkopolski, ekipa ze stolicy Warmii i Mazur w środę rozegra spotkanie barażowe. Tylko znaczna obniżka formy może spowodować porażkę olsztynian w dwumeczu. - Mimo wszystko, do rewanżu staram się podchodzić z dość mocną głową - mówi Mateusz Gawryś, bramkarz Warmiaków.
Zaledwie trzy dni przerwy na odpoczynek mieli szczypiorniści Warmii Traveland Olsztyn. Po wygraniu niedzielnego, pierwszego barażowego spotkania z Ostrovią Ostrów Wielkopolski 38:27, zawodnicy prowadzeni przez trenera Giennadija Kamielina już w środowy wieczór ponownie wyjdą na parkiet, aby zagrać spotkanie rewanżowe.

- Taki okres czasu jest zbyt mały, aby wprowadzić nowe elementy taktyczne - mówi Mateusz Gawyrś, bramkarz Warmiaków. - Ponadto poniedziałek był dla nas dniem wolnym, a jedyny trening na hali mieliśmy we wtorek.

Solidna zaliczka Warmii Olsztyn

Po kilku wpadkach w końcówce sezonu, Warmiacy po raz kolejny udowodnili, że pod względem sportowym zasługują awans do ekstraklasy. Olsztynianie od pierwszej minuty przeważali na boisku, nie dając dojść do słowa swoim rywalom. Jaki zatem jest klucz do sukcesu, aby w środę ponownie pokonać swoich rywali?

- Na parkiecie byłem pod wrażeniem szybkości, z jaką poruszali się na parkiecie zawodnicy Ostrovii - zauważa goalkeeper Warmiaków. - Widać, że są oni dobrze przygotowani do tego sezonu pod względem merytorycznym. Dość szybko wznawiali piłkę i ruszali do kontrataków, jednak czasami brakowało im skuteczności. Dlatego my musimy ponownie zagrać bardzo dobrze w ataku, aby ponownie szybko objąć prowadzenie.

Podopieczni trenera Giennadija Kamielina wypracowali sobie solidną przewagę przed spotkaniem rewanżowym, bowiem do Ostrowca Wielkopolskiego jadą z przewagą aż 11 bramek. Tylko niespodziewana obniżka formy drużyny sprawiłaby, że Warmia odpadnie z rywalizacji o bezpośredni awans do ekstraklasy. Awans do drugiej fazy barażów uzyska bowiem ta drużyna, która na swoim koncie będzie miała lepszy bilans bramkowy.

- Nasza przewaga mogła być dużo większa - przekonuje szczypiornista. - Jeszcze na minutę przed końcem prowadziliśmy aż 14 bramkami. W nasze szeregi wkradło się jednak rozluźnienie i daliśmy naszemu rywalowi oddać trzy celne rzuty. Mimo wszystko, do rewanżu staram się podchodzić z dość mocną głową.

Warmia zagra w lidze zawodowej?

Ewentualne wygranie przez olsztynian dwumeczu z Ostrovią i Pogonią Szczecin wcale nie oznacza awansu Warmiaków do najwyżej klasy rozgrywkowej w naszym kraju. Marzenia zawodników na grę w lidze finansowej może pokrzyżować brak zaplecza finansowego. Oprócz wymogu sportowego, to właśnie klubowe finanse są jednym z czynników, decydującym o przyjęciu danego zespołu do ligi zawodowej. Czasu na podjęcie ostatecznej decyzji przez władze klubu jest coraz mniej, a wciąż nie wiadomo, czy Warmia będzie dysponować odpowiednim budżetem.

Ponadto sportowcy przed niedzielnym spotkaniem założyli specjalne koszulki, aby jeszcze bardziej pokazać skalę problemu, z jakim muszą się zmierzyć. Według rozkładu meczów barażowych być może olsztynianie będą musieli zagrać jeszcze 1 czerwca. Tymczasem kontrakty zawodników wygasają 31 maja. Władze klubu przekonują jednak, że z zawodnikami zostaną podpisane specjalne aneksy do umów.

- Najpierw chcemy się skupić na pokonaniu Ostrovii - przyznaje Mateusz Gawryś. - Dopiero później będziemy rozmawiać na temat Pogonii Szczecin. Wszyscy jednak wiemy, że nasza przyszłość zależy również od finansów. Od kilku miesięcy każdego dnia przychodzę na trening z myślą, że ktoś z władz klubu powie nam coś pozytywnego na ten temat. Niestety od tego czasu nic się nie zmieniło.

Początek środowego spotkania o godz. 19.30