Sport.pl

Transferowa karuzela Śląska: Kto na pewno odchodzi, kto trafi do wrocławskiego klubu

Z piłkarskim Śląskiem pożegnali się już: Tom Hateley, Tomasz Hołota oraz Dudu. Klub bardzo chce zatrzymać Bence Mervo i Roberta Picha. W Śląsku zostaje Mariusz Pawelec oraz Mateusz Abramowicz.
Znajdź nas na Facebook'u | Ćwierkamy też na Twitterze


Sezon ligowy skończył się niedawno, a Śląsk już stracił dwóch kluczowych zawodników. Z wrocławskim klubem pożegnali się podstawowi pomocnicy drużyny: Tom Hateley i Tomasz Hołota.

Druga linia przetrzebiona

Hołota decyzję o tym, gdzie będzie grał w nowym sezonie, już podjął. Nie przedłużył wygasającego 30 czerwca kontraktu ze Śląskiem, a podpisał trzyletnią umowę z drużyną z niemieckiej 2. Bundesligi - Arminią Bielefeld.

- Tomek koniecznie chciał wyjechać za granicę. Ustaliliśmy, że jeśli otrzyma oferty wyłącznie z polskich klubów, zostanie w Śląsku. Moim zdaniem powinien pozostać we Wrocławiu jeszcze przez rok - zaznacza Wojciech Błoński, dyrektor sportowy Śląska.

Wśród graczy, którym wkrótce wygasają przy Oporowskiej kontrakty, jest też Tom Hateley. On nowego miejsca pracy jeszcze nie ma. Polskie media od kilku tygodni informują, że Anglik wkrótce zostanie zawodnikiem Glasgow Rangers, w którym rolę ambasadora klubu pełni jego ojciec - Mark Hateley. Z naszych informacji wynika, że to nierealne. Wkrótce zawodnikiem Glasgow Rangers ma zostać inny defensywny pomocnik, Anglik Joey Barton, były gracz m.in. Manchesteru City i Newcastle.

Śląsk o tym, że Anglik na pewno nie przedłuży wygasającej latem umowy, wiedział już niemal od początku 2016 roku.

- Życzyłbym sobie pracować tylko z takimi ludźmi jak Tom. Anglik przyszedł do mnie już w lutym i powiedział: "Dyrektorze, przykro mi, ale nie przedłużę kontraktu i nie chodzi o pieniądze" - podkreśla Błoński.

I dodaje: - Jego żona chciała wrócić na Wyspy. On sam bardzo chciał zostać we Wrocławiu, bo był zadowolony z gry w Śląsku. Widział, że są tu warunki, aby powalczyć o wysokie cele. Widać, że Tom to prawdziwy profesjonalista. Wiedział, że opuszcza Polskę, a mimo to grał w każdym meczu na 100 procent i zostawiał zdrowie na boisku.

Co z Mervo i Pichem

Nadal nie wiadomo, czy Śląskowi uda się zatrzymać wypożyczonych Słowaka Roberta Picha i Węgra Bence Mervo.

Błoński: - Transfer obu jest tak prawdopodobny, jak prawdopodobne było choćby ponowne sprowadzenie zimą do Wrocławia Roberta Picha. Wielu nie wierzyło, a okazało się, że to realne. Z zatrzymaniem Mervo i Picha jest teraz dokładnie tak samo. Zobaczymy, co się wydarzy.

Z naszych informacji wynika, że transfer węgierskiego napastnika może być zablokowany przez jego macierzysty klub FC Sion. Szwajcarzy chcą w ten sposób zabezpieczyć się na wypadek sprzedaży podstawowego napastnika drużyny Moussy Konate. Gdyby Senegalczyk odszedł z Sionu, w zespole zostałby tylko jeden nominalny snajper, 35-letni Theofanis Gekas. Mervo miałby być alternatywą dla doświadczonego Greka.

Sytuacja może się jednak zmienić na korzyść Śląska. FC Sion nadal walczy o europejskie puchary. Po ostatnim ligowym meczu Sion spadł na piąte, niepremiowane grą w eliminacjach do Ligi Europy miejsce. Ale ma jeszcze szanse na awans. Do zakończenia rozgrywek w szwajcarskiej ekstraklasie pozostała jedna kolejka. Jeśli jednak FC Sion nie awansuje do pucharów, może zezwolić na transfer Węgra. Ten kosztowałby ok. 300-400 tys. euro. To na warunki Śląska dużo, więc wrocławski klub może starać się o kolejne wypożyczenie Węgra.

Teoretycznie łatwiej wrocławianom powinno być z zatrzymaniem Picha. Słowak jest na liście piłkarzy, z którymi 1. FC Kaiserslautern chce się pożegnać. Niemiecki klub jest nawet gotów zejść z kwoty transferu, aby tylko pozbyć się z listy płac niechcianego piłkarza.

W miniony piątek 1. FC Kaiserslautern rozstał się z trenerem Konradem Fünfstückiem. Nowym szkoleniowcem zdaniem miejscowych dziennikarzy zostanie Holger Stanislawski lub Rüdiger Rehm. Ale nawet zmiana szkoleniowca może nie pomóc Pichowi przebić się do kadry "Czerwonych Diabłów".

Będą nowi gracze

Kontrakty ze Śląskiem na pewno przedłużą za to doświadczony defensor Mariusz Pawelec i bramkarz, który wiosną przebojem wdarł się do pierwszej "jedenastki" - Mateusz Abramowicz. Poza tym trwają również zaawansowane rozmowy na temat zatrzymania na kolejny sezon Słowaka Petera Grajciara.

Niewielkie szanse na nowy kontrakt w Śląsku ma za to Krzysztof Ostrowski. 34-latek nie ma wysokich notowań u szkoleniowca wrocławskiej drużyny Mariusza Rumaka. Z klubem z Oporowskiej pożegnają się również ściągnięty zimą przez byłego trenera Romualda Szukiełowicza Ukrainiec Ihor Tyszczenko, a także Dudu Paraiba.

Brazylijczyk nie dość, że zarabia ok. 70 tys. zł. miesięcznie, to byłby w Śląsku trzecim graczem spoza Unii Europejskiej. A od nowego sezonu na ekstraklasowych boiskach będzie mogło grać już tylko dwóch zawodników spoza Unii w każdym zespole. W Śląsku poza Brazylijczykiem są jeszcze Japończyk Ryota Morioka i Gruzin Lasha Dvali. Są oni podstawowymi zawodnikami.

O transferach nowych graczy Błoński na razie mówić nie chce. Przyznaje jedynie: - Może będzie o czym pisać już w tym tygodniu.

Śląsk przygotowania do nowego sezonu rozpocznie 13 czerwca. Rozgrywki rozpoczną się 15 lipca.

Więcej o: