Maciej Dąbrowski z Zagłębie Lubin: Nie boimy się europejskich pucharów

Przed sezonem chyba nikt się nie spodziewał, że beniaminek zrobi taki wynik i sięgnie po medal. I cieszę się, że zagramy w europejskich pucharach - podkreśla Maciej Dąbrowski, piłkarz KGHM Zagłębia Lubin
Przemysław Mamczak: W końcówce sezonu strzelił pan dwa gole w meczu z Lechem i zaliczył asystę w spotkaniu z Piastem. Jak na obrońcę rewelacyjny wynik

Maciej Dąbrowski: Cieszę się ze strzelonych bramek, ale przede wszystkim istotna była ranga ostatnich meczów. Wiedzieliśmy, że walczymy o europejskie puchary, o medal. Cel osiągnęliśmy, więc mamy powody do zadowolenia.

Trener Piotr Stokowiec po meczu z Lechem żartował, że zezłościł się pan na kapitułę plebiscytu na Piłkarza Roku. Nie znalazł się pan w piątce nominowanych do nagrody najlepszego obrońcy sezonu, więc strzelił dwa gole, by o sobie przypomnieć.

- Śmialiśmy się z tego. Nawet rozmawiałem o tym z reporterem Canal+, który przed meczem z Lechem stwierdził, że fajnie byłoby, gdybym strzelił gola. Zdobyłem dwie bramki, a wcześniej zapowiedziałem mu, że zawsze zdobywam gole w najważniejszych pojedynkach.

Zagłębie piłkarsko jest już gotowe na europejskie puchary?

- To trudne pytanie. Na pewno jesteśmy drużyną, która ciągle się rozwija. Zagłębie to mieszanka młodzieży z doświadczeniem, młodzi fajnie wchodzą do zespołu, wygląda to coraz lepiej, gramy ładną piłkę. Dlaczego mamy nie sprawić niespodzianki w pucharach? Potrzebne nam dwa-trzy wzmocnienia i jestem pewien, że będzie to fajnie wyglądało.

Atutem Zagłębia jest to, że od dłuższego czasu gracie w niezmiennym składzie?

- Jesteśmy jedną drużyną, ale w pewnym sensie też wielką rodziną. To widać w szatni, poza nią, na boisku. Trzeba się cieszyć z tego, że gra wygląda ładnie, przynosi dużo radości kibicom. Wszyscy muszą przyznać, że gramy efektowny futbol, to nie jest jakieś kopanie po autach.

Problemem jest jednak fakt, że z tej układanki może wypaść jeden z jej istotniejszych elementów - Filip Starzyński, tylko wypożyczony z Lokeren.

- Filip jest dobrym zawodnikiem. Trzeba zrobić wszystko, by zatrzymać go na dłużej w Lubinie.

Powiedział pan, że trzeba wzmocnić dwie-trzy pozycje, które?

- Zawsze przydadzą się wzmocnienia. Potrzeba świeżości, rywalizacji. Jestem za tym, by na każdej pozycji rywalizacja była jak największa.

Występy w Zagłębiu to jeden z najlepszych pana okresów w karierze.

- Całe ostatnie półtora roku to dla mnie bardzo dobry okres. Najpierw awansowaliśmy z I ligi do ekstraklasy, a teraz wywalczyliśmy prawo gry w europejskich pucharach. Chyba nikt nie spodziewał się, że beniaminek zrobi taki wynik i sięgnie po medal.

Czuje się pan jednym z głównych autorów tych sukcesów?

- Takich autorów jest tu prawie trzydziestu. Liczy się cała drużyna.

Co jest największą siłą Zagłębia?

- To, że jesteśmy drużyną. Nawet gdy nie idzie, potrafimy się podnieść, nawet po porażkach. Bywało tak, że choć przegrywaliśmy, potrafiliśmy odwrócić losy wielu meczów.

Ma pan wymarzonego rywala, na którego chciałby pan trafić w europejskich pucharach?

- Qarabag Agdam (śmiech ). Nie, na razie o tym nie myślałem.

W Zagłębiu nie boicie się pucharów? Trener Michał Probierz nazwał je "pocałunkiem śmierci" dla polskich klubów.

- Puchary to dla każdego fajne przeżycie. Zawsze w życiorysie będziemy mieć zapisane, że graliśmy w europejskich pucharach. Takich rzeczy nie wolno się bać.

W przeszłości był pan bliski przenosin do Turcji. Co, gdyby temat pojawił się teraz?

- Na razie żadne oferty do mnie nie dotarły. Mam jeszcze dwuletni kontrakt z Zagłębiem, więc póki co skupiam się na grze w Lubinie.