Wisła Płock - Zawisza. O co toczy się ta gra

W piątek, w wyjazdowym spotkaniu, zmierzą się druga i trzecia drużyna I ligi. Gospodarz zagra o remis, a gość przede wszystkim o honor.


Cztery ostatnie mecze Wisły to jedno zwycięstwo walkowerem, remis i dwie porażki (po kolei 0:0 ze Stomilem Olsztyn, 1:2 z Chojniczanką, 3:0 z Dolcanem Ząbki, 0:2 z Chrobrym Głogów). Wicelider z Płocka stracił w nich 8 pkt.

Cztery ostatnie pojedynki Zawiszy to trzy zwycięstwa i jedna przegrana (1:0 z Chojniczanką, walkower 3:0 z Dolcanem, 4:1 z Chrobrym, 1:2 z Wigrami Suwałki). Bydgoszczanie stracili w nich 3 pkt. Niby niewiele w porównaniu z Wisłą, ale zawiszanie marnowali je wcześniej - doliczając poprzednie dwa mecze (2:3 z Bytovią oraz 1:1 ze Stomilem) mamy już 7 straconych punktów.

Akurat tyle samo dzieli teraz Wisłę od Zawiszy. Gdyby nie tamte straty, piątkowe spotkanie w Płocku miałoby całkiem inną stawkę - to byłby mecz o ekstraklasę.

Teraz także jest - ale tylko dla Wisły. Remis daje już płocczanom miejsce w ekstraklasie w następnym sezonie.

Dla Zawiszy stawką jest przede wszystkim honor. Ewentualne zwycięstwo zmniejsza dystans do Wisły do 4 pkt - pozostaną później tylko dwa mecze do rozegrania. Płocki zespół musiałby oba przegrać, a bydgoszczanie wygrać, by Zawisza wyprzedził Wisłę. Gwoli ścisłości pozostaje jeszcze jedna ewentualność - w przypadku wygranej bydgoszczan trzema lub więcej bramkami, mogą wyprzedzić Wisłę w przypadku jej remisu i przegranej w obu ostatnich kolejkach (to wynika z tego, że zawiszanie mieliby wówczas korzystniejszy bilans bezpośrednich meczów i w przypadku równej liczby punktów oni byliby wyżej w tabeli).

Jak widać szanse Zawiszy są czysto matematyczne, stąd w Płocku pozostanie im głównie gra o honor.

Początek spotkania Wisła - Zawisza o 18. Transmisja w Polsat Sport.