Sport.pl

PILNE. Rosa Radom zagra w finale Tauron Basket Ligi!

Koszykarze Rosy Radom osiągnęli swój historyczny sukces i po wygranej we Włocławku nad Anwilem, awansowali do finału Tauron Basket Ligi. W nim zmierzą się ze Stelmetem Zielona Góra!
Od mocnego uderzenia mecz numer cztery rozpoczęli gospodarze. Podopieczni Igora Milicica, którzy nie mieli już nic do stracenia, bo porażka eliminowała ich z gry w finale - oddali cztery rzuty zza linii 6.75 m., z czego do kosza Rosy - drogę znalazło aż trzy. Nic więc dziwnego, że taka dyspozycja rzutowa Anwilu spowodowała, że wyszli oni na prowadzenie 9:5.

Różnica punktowa na korzyść popularnych Rottweilerów utrzymywała się do siódmej minuty pierwszej kwarty, ale wówczas punkty zdobyli Kim Adams i Robert Witka, i to podopieczni Wojciecha Kamińskiego, wyszli na jednopunktowe prowadzenie. Jak się później miało okazać, następne oczka - także rzutem z dystansu - uzyskał dla Rosy Damian Jeszke i przy wyniki 14:18, o czas poprosił Milicic.

Kibice Anwilu, którzy zapełnili Halę Mistrzów nie dowierzali, że po tak obiecującym początku ich ulubieńcy w przeciągu kilku minut nie potrafią zdobyć choćby punktu. Wynikało to nie tylko z bardzo skutecznej gry Rosy w defensywie, ale i skuteczności radomian. Otóż kolejną "trójkę" na swoim koncie zanotował Jeszke i wyprowadził zespół na siedem punktów przewagi. Jakby tego było mało, to ten sam koszykarz ustalił wynik kwarty otwarcia - na 25:17, mając wówczas na koncie osiem oczek.

Po pięciu minutach kolejnej ćwiartki mecz miał już bardziej wyrównany przebieg, ale to radomianie byli lepsi od rywali o trzy kolejne oczka, przez co mogli kontrolować wydarzenia na parkiecie. Gospodarzy starał się poderwać kapitan Robert Tomaszek, notując pięć kolejnych punktów, ale zmotywowani radomianie w dalszym ciągu prezentowali niezwykłą konsekwencję. Kryzys Rosy nastąpił dopiero pod koniec pierwszej połowy, kiedy to koszykarze tego zespołu przez kilka minut nie mogli wcelować do kosza. Na 52. sekundy przed zakończeniem kwarty o przerwę poprosił zaniepokojony taką sytuacją Kamiński, bo wówczas jego zawodnicy prowadzili 37:30.

Ostatecznie kwarta zakończyła się remisem po 14, a to oznaczało, że kibice mieli niemalże powtórkę z wtorkowego meczu. Właśnie wtedy również pierwsza kwarta należała do gości, a kolejna była już niezwykle wyrównana.

Drugie 20. minut miały rozstrzygnąć nie tylko, czy Anwil odrobi straty, ale przede wszystkim czy doprowadzi do meczu numer pięć. Po sześciu minutach trwania trzeciej kwarty trafił David Jelinek, zmniejszając wynik do sześciu oczek. Żywiołowo reagująca publiczność poderwała się z miejsc kilka chwil później, gdy Rosa prowadziła tylko 47:43, ale wytrwała do początku ostatniej ćwiartki i tę zaczynała od wyniku 50:45.

Właśnie wtedy dał znać o sobie Jeszke - dwukrotnie trafiając za trzy oczka i Rosa miała handicap 11 punktów! W 33 minucie także za trzy trafił Igor Zajcew i było 59:45. Właśnie wtedy coraz głośniej słychać było fanów z Radomia, którzy pomału zaczęli szykować się do historycznej fiesty. Przeszkodzić w realizacji takiego celu za wszelką cenę chciał Milicic - prosząc o czas.

Tymczasem na (3:49) przed końcową syreną za dwa oczka trafił Piotr Stelmach i Anwil tracił do przeciwników dziewięć punktów. Po kolejnej minucie i trafieniu dystansowym Toreya Thomasa o kolejny czas poprosił szkoleniowiec Anwilu, ale już tylko po to, by uspokoić swoich podopiecznych. Ci mając świadomość przegranej, zaczęli popełniać proste straty. Nic to jednak nie dało i to Rosa obok Stelmetu Zielona Góra, znalazła się w finale Tauron Basket Ligi!



Anwil Włocławek - Rosa Radom 61:75

Kwarty: 17:25, 14:14, 14:11, 16:25

Anwil: Stelmach 11, Bristol 5, Chyliński 0, Łączyński 4, Dmitriew 2, Diduszko 2, Tomaszek 10, Jelinek 16, Andjusić 11.

Rosa: Thomas 9, Witka 9, Harris 0, Zajcew 10, Szymkiewicz 4, Sokołowski 17, Adams 6, Bonarek 4, Jeszke 16, Hajrić 0.

Więcej o: