Finał Pucharu Polski. Wyceniono straty na Stadionie Narodowym. Lech musi zapłacić dodatkowe 140 tysięcy kary

Lech Poznań oprócz 250 tysięcy złotych kary za zachowanie swoich kibiców podczas finału Pucharu Polski został zobowiązany do wyrównania szkód, które spowodowali wtedy fani. We wtorek do klubu trafiło pismo, w którym wyceniono zniszczenia na 140 tysięcy złotych.
Przypomnijmy, że 2 maja na Stadionie Narodowym rozgrywano finał Pucharu Polski między Lechem Poznań a Legią Warszawa. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem 1:0 zespołu ze stolicy. Kibice obu drużyn zarówno przed, ale i w trakcie spotkania prezentowali efektowne oprawy oraz używali środków pirotechnicznych. Te są jednak zabronione przez polskie prawo.

W dodatku kibice Lecha w drugiej połowie spotkania finałowego przy stanie 0:1 rzucali race na boisko. Jedną z nich został trafiony bramkarz Legii Arkadiusz Malarz. Sędzia Szymon Marciniak musiał przerywać kilkukrotnie przerywać spotkanie. Kilka rac uszkodziło obuwie, spodnie i plecaki fotografów, którzy pracowali tuż obok trybuny, na której zasiedli fani Kolejorza.

Komisja Dyscyplinarna PZPN ukarała tym samym klub karą pieniężną w wysokości 250 tysięcy złotych, zakazem rozgrywania meczów przy udziale publiczności w kolejnej edycji Pucharu oraz Superpucharu Polski oraz zakazem wyjazdów zorganizowanych grup kibicowskich na spotkania Pucharu oraz Superpucharu Polski w przyszłym sezonie. W dodatku KD PZPN zobowiązała Lecha do pokrycia szkód, które zostały spowodowane przez kibiców na Stadionie Narodowy.

We wtorek do klubu trafiło pismo, w którym wyceniono te szkody na 140 tysięcy złotych netto. Łącznie zatem Lech musi uiścić 390 tysięcy złotych, co niemal dwukrotnie przewyższa kwotę, jaką Kolejorz otrzymał za porażkę w finale Pucharu Polski. Zwycięzca PP dostaje bowiem milion złotych, a przegrany 200 tysięcy.

Czy kary dla Lecha Poznań są zasłużone?