W PlusLidze transferowa karuzela kręci się na dobre. A co z AZS-em?

AZS zakończył rozgrywki przed trzema tygodniami i od tej pory poinformował jedynie o zakończeniu współpracy z Brazylijczykiem Felipe Airtonem Bandero. Tymczasem inne kluby PlusLigi, zarówno te z czołówki, jaki z dolnej części tabeli, coraz częściej chwalą się transferami.
AZS zakończył sezon na 11. miejscu, można powiedzieć, że sportowo obronił się w ostatniej chwili, ale jaka będzie przyszłość drużyny trudno w tej chwili powiedzieć. Wszystko zależy od finansów, tego jaki budżet uda się zgromadzić władzom klubu. W wywiadzie udzielonym "Wyborczej", dyrektor sportowy klubu Ryszard Bosek mówi wprost o kłopotach finansowych AZS-u i wyrażał poważne obawy o przyszłość. Prezes klubu Roman Lisowski twierdził z kolei, że nie ma powodu, żeby bić na alarm. Że, podobne problemy AZS miał również w poprzednich latach i zawsze dawał sobie radę. Wygląda więc na to, że trzeba się uzbroić w cierpliwość i czekać na konkrety. Pierwsze mają się pojawić dokładnie 21 maja. Wtedy zdaniem prezesa Lisowskiego rozstrzygnie się temat przedłużenia umowy z Rafaelem Redwitzem, rozgrywającego, który miał kluczową wartość dla drużyny. Gdyby został na kolejny sezon, można będzie mówić o pewnej kontynuacji tego, co zostało zbudowane przez ostatnie miesiące. Jeżeli odejdzie, stanie się oczywiste, że drużynę trzeba będzie budować niemal od postaw. Tym bardziej, że już wcześniej zdecydowano się pożegnać gracza z drugiej kluczowej w zespole pozycji - atakującego Felipe Airtona Bandero. Przewidywanie jaka będzie kadra AZS-u na sezon 2016/17 to dziś wróżenie z fusów. Klub ma ważne kontrakty z ósemką zawodników (m.in. z rozgrywającym Tomaszem Kowalskim, Michałem Szalachą, Stanisławem Wawrzyńczykiem, Bartłomiejem Lipińskim i braćmi Rafałem i Kamilem Szymurami), ale z naszej wiedzy wynika, że nie wszyscy muszą zostać w klubie.

Zawodnicy przed tygodniem zakończyli pierwszą cześć urlopów. Na treningach spotykać się będą do 25 maja. Wyjątkiem jest trójka obcokrajowców, którzy wyjechali z Częstochowy po zakończeniu sezonu.