15. PZU Cracovia Maraton. Najszybsza z Polek: Ostatnich dwóch kilometrów nie pamiętam

Warszawianka Paulina Lipska podkreśla, że start w Krakowie był dla niej debiutem w maratonie. - Było cudownie - mówi, choć na metę dotarła z wielkim trudem
Z nogą chyba nie jest dobrze?

Paulina Lipska: Wiedziałam, że będzie do leczenia, bo już przed startem mnie od tygodnia bolała. Myślałam, że ból będzie na takim poziomie, że dam radę dobiec do mety. Jednak na 40 km kolano się pode mną ugięło. Nie byłam w stanie biec. Jestem pewna, że wszyscy mieli wielki ubaw, gdy patrzyli na mnie, bo chciałam za wszelką cenę dotrzeć do mety. Nic nie pamiętam z ostatnich dwóch kilometrów. To był straszny ból i cierpienie. Nie wiem, jak to zrobiłam, chyba siłą woli i serca. Nie mogłam iść, bo bałam się, że ktoś mnie dogoni. Na dodatek na tej ostatniej prostej zobaczyłam przede mną Ewę Kucharską. Zrozumiałam, że ma podobne problemy jak ja, tyle że z wycieńczenia. Nie wiem, jak to zrobiłam, ale zmusiłam się do biegu, szukałam skrawka stopy, która nie boli. Wyprzedziłam ją i na metę dobiegłam już na palcach.

To pani drugi maraton w życiu.

- W 2012 pobiegłam pierwszy raz, ale wtedy nie byłam zawodniczką, która ćwiczyła bieganie. Postanowiłam go pokonać i poszło mi całkiem nieźle. I wtedy trafiłam do trenera i dopiero zaczęłam ćwiczyć. Ten start cztery lata późnej mogę nazwać prawdziwym debiutem, bo się do niego przygotowywałam.

To kiedy kolejny maraton?

- Chyba dopiero za sześć lat (śmiech). Noga jest do leczenia i nie wiem, kiedy znów pobiegnę. Może jak się wyleczę, to jesienią, ale wcale nie jestem tego pewna.

A jak wrażenia z trasy?

- Kibice byli cudowni. Co chwilę coś się działo. Nie było momentu, bym mogła pomyśleć o niebieskich migdałach. Ktoś grał, ktoś śpiewał, ktoś walił w bębny, a za chwilę był punkt z wodą czy żywieniowy. Było cudownie. Dobrze, że były dwie pętle, bo trasę dobrze zapamiętam. Fajnie było zaczynać z Rynku, bo to najpiękniejsza część miasta, moją uwagę zwrócił też budynek ICE. Były oczywiście podbiegi i przeszkadzał wiatr, ale to normalne.