Błękitni Stargard - Raków Częstochowa 1:2. Jest wreszcie zwycięstwo

Na trzy kolejki przed końcem rozgrywek w II lidze Raków ma pięć punktów straty do zajmującej czwarte - gwarantujące grę w barażach o I ligę - miejsce Wisły Puławy.
Po serii siedmiu meczów bez zwycięstwa (z których tylko dwa zakończyły się remisem) piłkarze Rakowa wreszcie wygrali - w niedzielę w Stargardzie pokonali Błękitnych 2:1. Zwycięstwo łatwo nie przyszło, częstochowianie przegrywali od 34. min, gdy kolejny raz w ostatnim czasie obrona RKS popełniła fatalny błąd. Bramka była o tyle zaskakujące, że wcześniej to Raków miał zdecydowaną

przewagę. Po golu gra się nieco wyrównała, ale to częstochowianie byli bliscy wyrównania. W 45. min piłka wpadła nawet do bramki Błękitnych, ale sędzia odgwizdał faul na bramkarzu gospodarzy.

W drugiej połowie przewaga częstochowian rosła z każdą chwilą. Raków miał kilka okazji, które można było zamienić na bramkę, ale ta padła w 64. min. po strzale obrońcy - Adama Mesjasza. Raków atakował dalej i dziesięć minut później w zamieszaniu po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę z bliska do bramki skierował Łukasz Kmieć. Ostatnie minuty zmiany wyniku nie przyniosły. Raków dopisał sobie trzy punkty, a że przegrała Wisła Puławy (0:1 w Tarnobrzegu z Siarką), strata częstochowian do Wisły zmalała do pięciu punktów. Do końca rozgrywek jeszcze trzy kolejki, RKS zachowuje więc jeszcze teoretyczne szanse na wyprzedzenie puławian.

Błękitni Stargard - Raków 1:2 (1:0)

Bramki: 1:0 Magnuski (34.), 1:1 Mesjasz (64.), 1:2 Kmieć (74.)

Raków Częstochowa: Kos - Góra, Mesjasz, Cyfert, Rogala, Kmieć, Carlinhos (80. Sabiłło), Bissi (22. Figiel), Kamiński (90. Piątek), Mizgała (60. Hoferica), Okińczyc.