15. PZU Cracovia Maraton. Rekord frekwencji pobity, rekord trasy jeszcze przetrwał

Rekordowe 5548 biegaczy ukończyło jubileuszowy 15. PZU Cracovia Maraton. Wśród panów całe podium zajęli Kenijczycy, wśród pań Kenijki przedzieliła Ukrainka.
Najwyższe miejsca z Polaków zajęli Paulina Lipska (Warszawianka), która była piąta i Jakub Nowak (LŁKS Łomża) - ósmy.

Pakiety startowe odebrało ponad 6 tys. osób. Linię startu minęło nieco ponad 5,7 tys., a na metę dotarło ich 5548. To najlepszy wynik w historii Cracovia Maratonu. - Wzrost liczby biegaczy jest bardzo duży. Rok temu na mecie było ich prawie tysiąc mniej [4577 - przyp. red.]. Udało nam się też pobić rekord frekwencji z 2014 roku [5358] - cieszył się Krzysztof Kowal, dyrektor Krakowskich Spotkań Biegowych. - To świetny wynik, jeśli wziąć pod uwagę to, że biegów, także maratonów jest coraz więcej. A niektóre z nich jak np. Orlen Maraton straciły prawie 1000 uczestników [7361 w 2014 r.; 6591 w 2015]. Wierzę, że maratończycy doceniają naszą pracę w organizację imprezy. A Kraków to takie miejsce, w którym każdy z biegaczy chyba chciałby pobiec.

W rywalizacji panów równych sobie nie mieli Kenijczycy. Organizatorzy maratonu z okazji jubileuszu chcieli, by rekord trasy z 2009 roku został pobity (2:11.26). Nie udało się - zwycięzcy zabrakło 32 sekund. - Wydaje się, że to tak bardzo mało na dystansie 42 km, ale jak się okazuje dla biegaczy to jednak dużo. Wynik i tak jest fantastyczny jak na pogodę. Temperatura była idealna, ale wiatr bardzo przeszkadzał. Szkoda, że się nie udało, ale przynajmniej mamy po co za rok organizować maraton - podkreślał Kowal.

Wśród pan też rekord nie padł i też wygrała Kenijka. Najszybsze panie dały z siebie wszystko - czwarta Stellah Barsosio tak osłabła, że musiała dostać kroplówkę. Piąta i zarazem najszybsza z Polek Paulina Lipska z trudem dobiegła do mety. O kilka sekund wyprzedziła Ewę Kucharską, która słaniała się na nogach.

- Wiedziałam, że noga będzie do leczenia, bo już przed startem mnie od tygodnia bolała. Myślałam, że ból będzie na takim poziomie, że dam radę. Jednak na 40 km noga się pode mną ugięła. Nie byłam w stanie biec. Jestem pewna, że wszyscy mieli wielki ubaw, gdy patrzyli na mnie, bo chciałam za wszelką cenę dotrzeć do mety - opowiadała Lipska. - Nie wiem, jak to zrobiłam, chyba siłą woli i serca. Nie mogłam tylko iść, bo bałam się, że ktoś mnie dogoni. Na dodatek na tej ostatniej prostej zobaczyłam przede mną Ewę Kucharską. Zrozumiałam, że ma podobne problemy jak ja, tyle że z wycieńczenia. Nie wiem, jak to zrobiłam, ale zmusiłam się do biegu, wyprzedziłam ją i na metę dobiegłam już na palcach. Kolejny maraton? Chyba dopiero za sześć lat.

Najlepszy z Polaków - Nowak był ósmy. Nie cieszył się z czasu. - 2:22.44 to dla mnie porażka. Od rekordu życiowego jest gorszy o osiem minut. Jednak przygotowałem się pod Orlen Maraton, ale w Warszawie nie wystartowałem z powodu choroby - mówił na mecie. - Cieszę się jednak, że udało mi się walczyć do końca. Wielokrotnie kusiło mnie, by zejść z trasy. Powiedziałem jednak sobie, że muszę dotrzeć do mety. To wielka przyjemność biegać w Krakowie, a do tego medal jest chyba najpiękniejszy jaki widziałem.

Według organizatorów, którzy przytaczają szacunki policji - w okolicach trasy przewinęło się około 60 tys. kibiców. - Dopingowali mnie po nazwisku. Dla nich warto było ukończyć i wbiec na Rynek. Ten ostatni kilometr był wręcz wypełniony kibicami. Niesamowite. Było super, dziękuje bardzo za wszystko - podkreślał Nowak. - Trasa do najłatwiejszych nie należy. Podbiegi, zakręty, nawierzchnia nie pomagają w uzyskaniu bardzo dobrego czasu. Za to trasa super atrakcyjna turystycznie zabytki, uliczki, Błonia, rzeka. Była to dla mnie przyjemność i wrócę tu jeszcze nie raz.

Lipska: - Kibice byli cudowni na całej trasie, choć dwóch ostatnich kilometrów nie pamiętam. Co chwilę coś się działo. Nie było momentu, bym mogła pomyśleć o niebieskich migdałach. Ktoś grał, ktoś śpiewał, ktoś walił w bębny, a za chwilę był punkt z wodą czy żywieniowy. Było cudownie. Dobrze, że były dwie pętle, bo trasę dobrze zapamiętam. Fajnie było zaczynać z Rynku, bo to najpiękniejsza część miasta, moją uwagę zwrócił też budynek ICE. Było oczywiście podbiegi i przeszkadzał wiatr, ale to normalne.

Cieszę się, że maratończycy mogą bieg piękną trasą i wśród ludzi, a nie przez puste ulice. Kiedy patrzę z Sukiennic w kierunku ul. Grodzkiej to aż serce się raduje, gdy widzę falę biegaczy, a po obu stronach jest druga fala kibiców - dodał dyrektor Kowal.

Przed maratończykami wystartowali na dystansie półmaratonu niepełnosprawni na wózkach. W rywalizacji handbike najszybciej - w 37 minut 35 sekund - pojechał zdobywca dwóch złotych medali igrzysk paraolimpijskich w Londynie, były żużlowiec Rafał Wilk.

Niedzielny maraton był punktem kulminacyjnym trzydniowych Krakowskich Spotkań Biegowych. - We wszystkich imprezach wzięło udział 12 tysięcy osób. To fantastyczny wynik - uważa Kowal.



Wyniki 15. PZU Cracovia Maraton. Mężczyźni: 1. Cosmas Mutuku Kyeva 2:11.58, 2. David Kiprono Metto 2:12.50, 3. Rotich Kipchirchir Elisha 2:13.45; kobiety: 1.Gladys Chemweno (wszyscy Kenia) 2:30.30, 2. Hanna Nosenko (Ukraina) 2:34.57, 3. Agnes Chebet (Kenia) 2:39.52, 4. Stellah Barsosio (Kenia) 2:40.59, 5. Paulina Lipska (KS Warszawianka) 2:50.15