Prezes Lecha Poznań Karol Klimczak: Chcemy zmienić swoje złe nawyki

- Po takim sezonie nie chcemy składać jakichkolwiek deklaracji, jeśli chodzi o cele na nowy sezon. W naszej sytuacji przemawiać możemy jedynie boiskiem - mówi prezes Lecha Poznań Karol Klimczak. Odzyskanie pozycji w lidze, odzyskanie mistrzostwa będzie jednak niewypowiedzianym celem Kolejorza.
Prezes Lecha Karol Klimczak mówi, że cokolwiek teraz by powiedział i obiecał, ludzie pozostaną sceptyczni. - Nie dziwię im się po takim sezonie. Moje wyjście publiczne i stwierdzenie "zepsuliśmy to, przepraszamy, będzie teraz dobrze" nie da takiego efektu, jaki dać może jedynie nasza postawa na boisku. Zwycięstwem i zaangażowaniem możemy odbudować naruszone zaufanie kibiców, niczym innym - stwierdza. - Tego, że na pewno będzie dobrze, obiecać nie sposób. Recepty na sukces nie mamy, nie możemy go deklarować, ale zamierzamy zmienić podejście, charakter i waleczność zespołu. Musimy pozbyć się malkontentów, ludzi niezdolnych do wyzwań, jakie stwarza Lech. Wracają bowiem do nas wciąż te same problemy, musimy się ich pozbyć.

Lech Poznań po fatalnym sezonie, który w niedzielę zakończy się meczem z Ruchem Chorzów, deklaruje zmiany kadrowe w zespole. - Potrzebujemy graczy o silnych charakterach, którzy będą w stanie zmienić niedobre tendencje, jakie widzimy w Lechu - mówi prezes Karol Klimczak. Ma na myśli zwłaszcza niemoc w przełamywaniu kryzysów oraz odwracania losów spotkań, w których to Kolejorz pierwszy traci bramkę. Tu statystyka jest porażająca - w jej myśl, utrata gola to już niemal pewna porażka drużyny. Świadczy to o gigantycznych brakach mentalnych wśród ludzi, którzy chcą uprawiać sport na tym poziomie.

- To jest wyjątkowo słabe - mówi prezes Klimczak. Pytany o to, co zatem zmieni się w tej kwestii w nowym sezonie, odpowiada: - Przyjdą nowi zawodnicy, pojawi się świeże powietrze. Przebudowa kadrowa Lecha będzie szła w tę stronę, by owe złe nawyki zmienić. Oznacza to także zmianę systemu pracy.

Uważa, że da się to zrobić, gdyż tym razem Lech Poznań nie gra w europejskich pucharach. - Mamy zatem czas, którego nie mieliśmy rok temu - mówi.

Jak informowaliśmy wczoraj, zarząd Lecha Poznań - prezes Karol Klimczak i wiceprezes Piotr Rutkowski - zapowiedzieli, że każdy z piłkarzy może sobie szukać klubu. Ilu ostatecznie odejdzie? Poza Szymonem Pawłowskim i Łukaszem Trałką, którzy z Lecha nie będą się ruszali, czy Jasminem Buriciem, który przedłużył właśnie kontrakt i stara się o polskie obywatelstwo, dotyczyć to może każdego.

Gergo Lovrencsics i Sisi odchodzą na pewno. Marcinowi Kamińskiemu kończy się kontrakt i Lech propozycji kolejnego już mu nie złoży. Obrońca ma ofertę z Maccabi Tel Awiw, ale rozmowy z izraelskim klubem nie dały na razie rezultatu. Vladimir Volkov nie zostanie wykupiony z KV Mechelen - Lech nie skorzysta z tej opcji. Krzysztof Kotorowski kończy karierę. Paulus Arajuuri ma kontrakt do grudnia. Lech jest gotów go sprzedać już teraz, o ile będą oferty.

Każdego jest gotów sprzedać, ale kluczowy wydaje się Karol Linetty. To za niego Kolejorz może uzyskać najwyższą kwotę. Zapewne uzyska ją jeszcze przed Euro 2016. Menedżerowie Karola Linettego z Fabryki Futbolu chcą załatwić jego transfer przed początkiem turnieju, na który lechita ma szansę pojechać. Lech Poznań, co ciekawe, zadeklarował, że także nie zamierza czekać na koniec mistrzostw po to, by podbił on cenę.

- My też chcemy kupować przed Euro 2016. A musimy mieć na to środki - mówi prezes Lecha Karol Klimczak. Dlatego w kwestii tego transferu nie powinno być zwłoki. Co do reszty graczy - wszystko zależy od tego, kto ich zechce.

Lech Poznań na zarzuty o asekurację i niepodejmowanie ryzyka odpowiada: - Wydaliśmy 12 milionów złotych w ostatnim półtora roku. Zaryzykowaliśmy.

- To m.in. dzięki ryzyku podjętemu w 2015 roku zostaliśmy mistrzem Polski, tak uważam. Potem się zacięło - mówi prezes Klimczak. - Zaczęło nam zależeć na tym, by utrzymać kadrę, zatrzymać tak wielu piłkarzy, jak się da, i zachować stabilność. Być może nie była to słuszna koncepcja, a zmiany kadrowe i rotacja to sposób na utrzymanie głodu zwycięstw.