Ostatni mecz trenera Marcina Brosza i liderów w Koronie?

Zakończenie sezonu 2015/16 serią trzynastu meczów bez porażki to główny, ale i jedyny cel kieleckiego zespołu przed sobotnim meczem na Kolporter Arenie z Jagiellonią Białystok (godz. 15.30).
To będzie jedno z niewielu, zaplanowanych na najbliższy weekend, spotkań Ekstraklasy "o pietruszkę". Zarówno Korona, jak i Jagiellonia mają już bowiem zagwarantowane utrzymanie, z tą różnicą, że żółto-czerwoni mają jeszcze matematyczne szanse na zajęcie pierwszego miejsca w grupie spadkowej. - Wykonamy jak najlepiej swoją pracę. A już nie od nas zależy, jak ułożą się pozostałe wyniki i końcowe miejsca w tabeli - mówi trener Marcin Brosz.

Bardzo prawdopodobne jest to, że będzie to dla niego ostatni mecz w roli szkoleniowca Korony. W najbliższym tygodniu ma bowiem dojść do sprzedaży udziałów Korony prywatnemu inwestorowi reprezentowanemu przez Marka Citkę. Były reprezentant Polski, a obecnie jeden z najbardziej wpływowych menedżerów, podobno widziałby na stanowisku trenera kieleckiego zespołu Dariusza Dźwigałę. 49-letni były opiekun m.in. Radomiaka, Jagiellonii Białystok czy Arki Gdynia ostatnio prowadził pierwszoligowy Dolcan Ząbki (z powodów finansowych wycofał się z rozgrywek). Mówi się, że wówczas sam Marek Citko objąłby funkcję dyrektora sportowego.

Ale to nie ma być koniec letniej rewolucji w Koronie. Jest już bowiem niemal pewne, że opuści ją trójka kluczowych zawodników. Propozycję z kilku klubów z polskiej ekstraklasy (m.in. Cracovii, Termaliki Bruk-Bet Nieciecza, Pogoni Szczecin, Lecha Poznań) oraz bardzo atrakcyjną z Rosji ma najlepszy strzelec Hiszpan Airam Cabrera, przesądzony jest powrót do Lechii Gdańsk Bartłomieja Pawłowskiego, bardzo mało prawdopodobne jest także, że w Kielcach uda się zatrzymać lidera drużyny Vlastimira Jovanovicia.

Tematy wewnątrz klubu, a także potencjalne zmiany kadrowe nie zmieniają jednak nastawienia piłkarzy Korony do sobotniego starcia z Jagiellonią. - Już nieraz pokazaliśmy, że niezależnie od tego, co dzieje się w klubie, my podchodzimy do każdego meczu tak samo, wykonujemy swoje obowiązki i staramy się stanąć na wysokości zadania - podkreśla Bartosz Rymaniak.

W sobotę będzie nieco bardziej spokojny o swoją formację, bo do składu, po odpokutowanej karze za cztery żółte kartki, wraca Kamil Sylwestrzak.