Krzysztof Kowal: Jakość Cracovia Maratonu jest dla nas najważniejsza

- Chcemy, by Kraków w Europie i na świecie był postrzegany jako piękne miasto, co widać z trasy maratonu, ale także organizujący piękne i emocjonujące imprezy sportowe - podkreśla Krzysztof Kowal, dyrektor 15. PZU Cracovia Maratonu.
ROZMOWA Z KRZYSZTOFEM KOWALEM DYREKTOREM 15. PZU CRACOVIA MARATONU.

Andrzej Klemba: Po powstaniu Zarząd Infrastruktury Sportowej w Krakowie przejął organizowanie Cracovia Maratonu. Jak pan to wspomina?

Krzysztof Kowal: - Tak jak w 2009 roku ZIS był jednostką raczkującą, dopiero się formującą, tak maraton był dużo mniejszej skali, z niezbyt dużą liczbą uczestników, choć już miał za sobą dziewięć edycji. Na przestrzeni tych siedmiu lat bardzo się zmienił. Jest kilka razy większy niż wtedy, a do tego dzięki technicznym i finansowym możliwościom jest robiony profesjonalnie. Maraton był, jest i powinien być sportową wizytówką Krakowa. Każde duże i liczące się miasto na świecie ma taki bieg.

Był konkretny moment, kiedy zdecydowaliśmy, by rozwijać tę imprezę?

- Współpracujemy z wieloma maratonami w Polsce i tworzymy z czterema innymi Koronę Maratonów Polskich [w Dębnie, Wrocławiu, Warszawie i Poznaniu - przyp. red.], a także w Europie. Gdy zobaczyliśmy, jak organizuje się średniej wielkości biegi np. w Pradze, Rzymie czy Koszycach, ale i te duże, jak w Paryżu czy Londynie, to pomyśleliśmy, że nasz też musi być robiony jak najbardziej profesjonalnie. Nie mamy ambicji, by dorównać tym największym, które goszczą 40 tysięcy biegaczy, ale w naszym zasięgu, a także naszym celem jest, by na starcie pojawiło się 10 tysięcy maratończyków. Nie mniej ważne jest dla nas, by była to impreza, w której dba się o komfort zawodników, a także kibiców. Zależy nam, by była świetną wizytówką miasta. By jednocześnie pokazywać to, o czym wielu już wie, czyli zabytki i znakomite miejsce do turystyki, ale także jego nowoczesną stronę - halę Tauron Arena czy Centrum Kongresowe ICE. W tym właśnie kierunku idziemy. Staramy się stawiać nie na ilość, ale na jakość imprezy. Nie jest też dla nas najważniejsze, choć oczywiście pozostaje istotne, by w Cracovia Maraton bito rekordy maratonu. Ze względu na trasę, bardzo malowniczą i urokliwą, ale trudną technicznie, nie jest to możliwe.

Z okazji jubileuszu zależy wam też na wyniku sportowym?

- Rekord naszego biegu wśród mężczyzn [2 godz. 11 minut i 26 sekund] nie jest wyśrubowany. W tym roku postanowiliśmy powalczyć o jego pobicie i zaprosiliśmy na start tzw. elitę. Przez ostatnie dwa lata tego nie robiliśmy. Pojawiły się jednak głosy, że trochę zapominamy o części wynikowej maratonu. Spodziewamy się na starcie mocnej grupy zagranicznych biegaczy. Oprócz warstwy artystycznej, czyli zabytków czy widoków, liczymy, że uda się zejść poniżej dwóch godzin i 10 minut.

Może w końcu wygra Polak?

- Marzymy, by w końcu tak się stało [do tej pory udało się tylko Piotrowi Gładkiemu w 2005 roku]. Mamy dobrych biegaczy, ostatnio Orlen Maraton wygrał właśnie Polak. Henryk Szost też wiele razy udowodnił, że jest znakomitym maratończykiem. Oczywiście konkurencja będzie mocna, ale jest to możliwe.

Poprzednie dwie edycje zaczynały się i kończyły na Rynku Głównym. Wcześniej start i meta była na Błoniach.

- Jest kilka przyczyn powrotu na Rynek. Ciągłość historyczna, bo przecież w pierwszych edycjach tam maraton się zaczynał i kończył. Po drugie chcemy pokazać uczestnikom to, co mamy najpiękniejsze. Wielu biegaczy startuje m.in. po to, by biec wśród zabytków. Poza tym od kilku lat mamy sponsorów tytularnych maratonu i mają swoje wymagania. Nie jest łatwo ich zdobyć, bo jest wiele imprez, które zabiegają o takie wsparcie. Sponsor chce być jak najbardziej widoczny, chce być częścią tego sportowego teatru. W Krakowie najlepszą do tego sceną jest Rynek Główny.

Jak duże jest wsparcie PZU?

- Z naszym obecnym sponsorem w zeszłym roku zorganizowaliśmy półmaraton, a teraz jubileuszowy maraton. Jesteśmy zadowoleni ze współpracy. Zarówno PZU, jak i miasto mają z tego obopólne korzyści. Zaangażowanie w sport pomaga budować markę i prestiż. Z naszej strony musimy mu zapewnić określoną w umowie liczbę nośników reklamowych, spotów, miejsca ekspozycji logo, promocję w social mediach. To kosztuje, ale dzięki temu pozwala nam robić maraton na wyższym poziomie. We wszystkich imprezach Krakowskich Spotkań Biegowych weźmie udział ponad 15 tysięcy biegaczy, a jeśli dodać do tego rodziny oraz kibiców, których w zeszłym roku na maratonie było około 40 tysięcy, to przekaz sponsora trafi do ogromnej grupy ludzi, i to w różnym wieku. W imprezie może wziąć udział każdy. Przecież najkrótszy dystans to 42 km, a potem są biegi rodzinne i dla par na 1 km i 2 km, minimaraton na 4,2 km, nocny na 10 km, na rolkach i koronny na 42 km i 195 m. Można przyjść i za chwilę wystartować na odpowiednim dla siebie dystansie.

W tym roku stworzyliście też Królewską Triadę Biegową, czyli specjalną nagrodę dla tych, którzy ukończą PZU Cracovia Maraton, PZU Cracovia Półmaraton Królewski i PZU Bieg Trzech Kopców.

- Każdy z tych biegów ma promować miasto. Każdy maraton, półmaraton czy bieg górski ma swoją specyfikę. Chcemy pokazywać Kraków jako miasto bardzo przyjazne imprezom sportowym. Królewska Triada Biegowa ma zachęcić biegaczy, by wracali pod Wawel. Każdy, kto w jednym roku zaliczy te trzy biegi, dostanie piękną statuetkę i medal. To coś na wzór korony maratonów polskich.

Marzenia na następne 15 edycji CM?

- By jak najwięcej ludzi dostrzegało, że bieganie to jest sposób na bycie zdrowym. Nie trzeba od razu porywać się na maraton, ale po kolei zaliczać krótsze dystanse.