Piotr Mandrysz: Cieszymy się z utrzymania. Czasami lepiej brzydko wygrać niż ładnie przegrać

Termalica Nieciecza wygrała we wtorek 1:0 w Białymstoku z Jagiellonią i na kolejkę przed końcem sezonu zapewniła sobie utrzymanie w ekstraklasie
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

- Przyjechaliśmy tutaj z jasnym postanowieniem aby powalczyć o trzy punkty. Wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo, ale dla nas przez cały rok nie było łatwo. Każde spotkanie to było nowe doświadczenie, musieliśmy się tej ligi uczyć. Bardzo się cieszymy, że już teraz zapewniliśmy sobie utrzymanie. Oczywiście do tego by nie doszło gdyby nie korzystny dla nas wynik meczu w Zabrzu [Górnik bezbramkowo zremisował z Koroną Kielce - red.]. Cel podstawowy jaki sobie założyliśmy zrealizowaliśmy - stwierdził po wtorkowym spotkaniu w Białymstoku Piotr Mandrysz, trener Termaliki.

Jedyną bramkę w tym meczu zdobył Igors Tarasovs. Łotysz zaliczył w 80 minucie samobójcze trafienie. Termalica przez całe spotkanie nie oddała ani jednego celnego strzału.

- Czasami są takie spotkania w których nie jest łatwo dojść do pozycji strzeleckiej. My mieliśmy jednak kilka sytuacji. Na początku meczu Kędziora nie trafił w światło bramki, a po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Kowala piłka po głowie Sołdeckiego minęła bramkę. Czasami są mecze w których lepsza drużyna niekoniecznie wygrywa. Myśmy dzisiaj nie stworzyli za wiele sytuacji, ale trzeba też docenić klasę Jagiellonii, która uniemożliwiała nam rozwiniecie skrzydeł. Ja już wiele pięknych meczów przegrałem, czasami lepiej brzydko wygrać niż ładnie przegrać - mówi szkoleniowiec Termaliki i dodaje: - Ja nie odpowiadam za zmiany Jagiellonii i to nie ja wpuściłem Tarasovsa na boisko, który, jak mówią statystyki, był zamieszany w 11 goli, które straciła Jagiellonia. Może tak to akurat miało być.

Więcej informacji na bialystok.sport.pl