Sport.pl

Michał Czaplarski, kapitan Widzewa: "Teraz jesteśmy panami sytuacji" [WYWIAD]

Po niedzielnym zwycięstwie nad Orłem Nieborów Widzew awansował na pierwsze miejsce w IV lidze. Czy ktokolwiek może mu zagrozić?
Maciej Nowocień: Wygrałeś kiedyś w swojej karierze dziesięć meczów z rzędu?

Michał Czaplarski: Jeszcze nigdy. Pamiętam, że po spadku do IV ligi z Omegą Kleszczów wygraliśmy siedem. To był wyczyn, a teraz jest jeszcze lepiej. W końcu procentuje ciężka praca, którą wykonaliśmy zimą. Przecież codziennie trenowaliśmy, mieliśmy urozmaicone zajęcia. Pracowaliśmy nie tylko nad aspektami piłkarskimi, ale też nad siłą, wytrzymałością czy dynamiką. Potrzebowaliśmy trochę czasu, by zaznajomić się z atmosferą meczową, stadionem czy nawet trawą, bo zimowe sparingi odbywały się przecież na sztucznej murawie. Po kilku meczach złapaliśmy odpowiedni rytm i oby tak dalej.

Jesteście w stu procentach zadowoleni ze swojej gry?

- Wiadomo, że zawsze można coś poprawić. W naszym przypadku jest to skuteczność, no ale nie można też mocno narzekać, bo ostatnio strzelamy po kilka bramek w meczu. Z drugiej strony nie osiadamy na laurach, nie zachwycamy się swoją grą. chcemy prezentować się jeszcze lepiej.

I w końcu zajęliście fotel lidera.

- Potrzebowaliśmy na to dziesięciu wiosennych kolejek. Cóż, trzeba podtrzymać tę serię. Musimy wygrywać, a rywale być może jeszcze pogubią punkty. Teraz wszystko już w naszych nogach, rękach i głowach. To my jesteśmy panami sytuacji.

Wiosną długo radziliście sobie bez Adriana Budki, a był to kluczowy piłkarz dla Widzewa.

- I wciąż jest. Tak samo zresztą jak Kamil Tlaga, który też wypadł przez kontuzję. Mamy szeroką ławkę, dużo nowych zawodników, którzy skutecznie ich zastąpili. Poradzili sobie, a efektem są zwycięstwa.

To między innymi gracze z tzw. zaciągu chodakowskiego, w których wierzyło niewielu.

- Dokładnie. Świetnie wprowadzili się do zespołu. W zasadzie każdy zimowy transfer wychodzi na plus.

Robert Kowalczyk w niedzielę na dobre się odblokował i zacznie strzelać więcej goli?

- Mam taką nadzieję. Potrzebujemy skutecznego napastnika, który będzie strzelał gole i absorbował obrońców. Z początku coś nie załapało, ale teraz powinno być już dużo lepiej.

Kto może zatrzymać ten rozpędzony widzewski pociąg?

- Mam nadzieję, że nikt. Może jakiś trzecioligowiec? Na razie robimy swoje w IV lidze, a dopiero w przyszłym sezonie będziemy się martwili w meczach z zespołami już z wyższej półki.

Jesteś ogranym piłkarzem, także na szczeblu III ligi. Tak grający Widzew poradzi sobie klasę wyżej?

- Na pewno trener i zarząd mają na oku kilku zawodników, którzy pomogą nam w III lidze. To też dobrze, bo konkurencja w zespole się przyda. Nie ukrywam, że między trzecią a czwartą ligą jest przepaść, tym bardziej że teraz liga przejdzie reformę. Zostaną najsolidniejsze zespoły oraz spadkowicze z II ligi. To też dalekie wyjazdy, więc wszystko powinno być jeszcze bardziej profesjonalne. Na razie jednak musimy ten awans wywalczyć.

Więcej o: