Sport.pl

Piłkarz ręczny Warmii: Czujemy niesamowity smutek

Końcówka sezonu na zapleczu ekstraklasy nie należy do Warmii Traveland. W ciągu dwóch tygodni olsztyńska drużyna straciła aż cztery punkty, fotel lidera i wydawało się, że pewny awans do ekstraklasy. - Szkoda, że dla nas sezon może skończyć się właśnie w taki sposób - mówi Mateusz Gawryś, bramkarz Warmiaków.
Sympatycy szczypiorniaka w stolicy Warmii i Mazur zakończenie rozgrywek na zapleczu ekstraklasy wyobrażali sobie w zupełnie inny sposób. Szczypiorniści Warmii Traveland Olsztyn znajdowali się bowiem pozycji lidera pierwszej ligi aż przez pół roku i nic nie wskazywało na to, żeby ekipy ze stolicy Warmii i Mazur zabrakło w ekstraklasie. Na trzy kolejki przed końcem sezonu mieli aż cztery punkty przewagi nad drugim w tabeli Meble Wójcik Elbląg. Porażki z Wybrzeżem Gdańsk (21:22) oraz Pomezanią Malbork (29:30) sprawiły, że olsztynianie spadli na fotel wicelidera rozgrywek. Warmiacy mają już tylko teoretyczne szanse na zajęcia pierwszej lokaty. Przodujący na zapleczu ekstraklasy Meble Wójcik Elbląg za tydzień zmierzy się bowiem z ostatnim w tabeli Mueller MKS Grudziądz. Olsztynianie w sobotę, na wyjeździe rozegrają spotkanie ze Szkołą Mistrzostwa Sportowego w Gdańsku.

Rozmowa z Mateuszem Gawrysiem, bramkarzem Warmii Traveland Olsztyn.

Mateusz Lewandowski: W ostatnim meczu przed własną publicznością przegraliście z Pomezanią Malbork. Nie takiego pożegnania z halą Urania spodziewali się olsztyńscy kibice...

Mateusz Gawryś: - Czujemy niesamowity smutek, żal oraz rozgoryczenie. Niestety, ale to spotkanie było odzwierciedleniem naszej gry przez cały sezon. Prowadziliśmy przez cały mecz, a w ostatnich minutach to przeciwnicy przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Tak samo jest w lidze - przez pół roku prowadziliśmy w tabeli, aby na finiszu rozgrywek spaść na drugie miejsce.

Trzeba jednak zauważyć, że przebieg spotkania nie wskazywał wcale na waszą porażkę. Co według pana zawiodło w drużynie Warmii?

- Były momenty kiedy prowadziliśmy różnicą trzech bramek, ale też i sytuację w który w taki sam sposób przegrywaliśmy. Zawsze jednak potrafiliśmy odbić się od dna i dyktować warunki gry na parkiecie. Być może nie wytrzymaliśmy końcówki spotkania, w której graliśmy zbyt nerwowo.

Być może was presja, związana z ostatnimi spotkaniami w tym sezonie i szansą na bezpośredni awans do ekstraklasy...

- Nasi rywale ryzykowali, gdyż zamieniali bramkarza na dodatkowego zawodnika w polu. W ich przypadku takie zagrania się opłaciły, a my nie potrafiliśmy wykorzystać takich sytuacji. Gdyby bowiem stracili oni piłkę, to my oddalibyśmy rzut z połowy, który zakończył by się bramką. Uważam, że zabrakło nam również boiskowego sprytu, aby przechytrzyć zespół Pomezanii Malbork.

Kibice, którzy tłumnie przyszli na was mecz chcieli świętować znaczny krok w kierunku ekstraklasy. Stało się jednak inaczej...

- Cieszymy się, że zarząd klubu postanowił udostępnić całą Uranię i zorganizował masę atrakcji dla kibiców. Trzeba przyznać, że sympatycy szczypiorniaka obejrzeli ciekawe widowisko, niestety bez happy endu.

Porażka z Pomezanią spowodowała, że spadliście w tabeli na drugą pozycję. Szansę na bezpośredni awans do ekstraklasy w przypadku Warmii Olsztyn są już tylko teoretyczne...

- Żałujemy, że to Pomezania była pierwszą i jedyną drużyną, która wygrała w naszej hali. Szkoda, że dla nas sezon może skończyć się właśnie w taki sposób. Moim zdaniem zasługujemy na awans do ekstraklasy, bowiem byliśmy najlepszą drużyną, która gra w pierwszej lidze.

Więcej o: