Sport.pl

Korona ma utrzymanie, ale Górnikowi nie odpuści. "Gramy o prestiż, ale i markę klubu"

- Podpisując umowę z moim pracodawcą zobowiązałem się do jak najlepszego wykonania swoich obowiązków od 1 do 37 kolejki - mówi przed wtorkowym spotkaniem w Zabrzu (godz. 20:30) trener Marcin Brosz.
Nie zmienia to faktu, że dla jego drużyny, w porównaniu z rywalem, ten pojedynek będzie miał diametralnie różny ciężar gatunkowy. Korona jest już bowiem pewna ligowego bytu. Górnik, niezależnie od wyniku wtorkowego spotkania, zapewne będzie drżeć o niego do ostatnich sekund spotkań zaplanowanych na najbliższy weekend. - Mielibyśmy im odpuścić? Dziwne pytanie. Wszyscy podpisywaliśmy umowę o pracę i naszym obowiązkiem jest wypełnić ją do końca. Cel, jakim było utrzymanie, został osiągnięty, ale w tej chwili gramy o prestiż, ale także przede wszystkim o markę Korony - podkreśla szkoleniowiec żółto-czerwonych.

Czy zatem, spokojny o ligowy byt, w ostatnich pojedynkach da szansę gry zawodnikom, którzy do tej pory nie mieli szans walki o miejsce w podstawowym składzie? - Będą grali najlepsi - ucina temat. - To, że zapewniliśmy sobie utrzymanie w moim podejściu do ustalania "jedenastki" niczego nie zmienia. Mają w niej grać ci, którzy na dany dzień prezentują się najlepiej - dodaje.

Ale przed wtorkowym spotkaniem, w dużej mierze z konieczności, musi dokonać w niej zmian. Dwa największe problemy to środek pola (kontuzja Aleksandrsa Fertovsa) i lewa obrona (kartki Kamila Sylwestrzaka). Wariantów do zastąpienia "Małpy" jest kilka. Rozważany jest ten z Rafałem Grzelakiem, bardziej ofensywny z Łukaszem Sierpiną, ale najbardziej prawdopodobne jest to, że kapitana Korony zastąpi Vladislavs Gabovs. A zmiennik Łotysza? Teoretycznie powinien nim być powracający do pełni formy po kontuzji Nabil Aankour, choć trener Brosz poważnie rozważa wystawienie od pierwszej minuty Vanji Markovicia. - Brak "Fertiego" to dla nas bardzo duże osłabienie. W ostatnich meczach zrobił bardzo wiele dla drużyny - żałuje.

Na tym jednak nie kończą się jego problemy kadrowe. Do Zabrza na pewno nie pojedzie Dmitrij Wierchowcow, pod dużym znakiem zapytania stoi także występ Airama Cabrery. - O tym, czy wystąpi zdecydujemy w dniu meczu - mówił nam w poniedziałkowe popołudnie szkoleniowiec żółto-czerwonych. W przypadku absencji Hiszpana, poza Łukaszem Sekulskim, będzie mógł także skorzystać z usług Michała Przybyły, który odpokutował już karę za cztery żółte kartki.

Więcej o: